Panie Kliencie, wolnossący silnik jest dla USA, dla Pana mamy Turbo. Porsche musi ugiąć się przez UE
Porsche 911 GT3 jest niemal tożsame z wysokoobrotowym wolnossącym silnikiem. Problem w tym, że jego przyszłość jest zagrożona.
Gdy słyszycie nazwę "Porsche 911 GT3", to od razu w głowie zapewne macie dźwięk, który serwuje ten samochód. Unikalne brzmienie wolnossącego wysokoobrotowego boksera jest nie do podrobienia. Problem w tym, że jego czas dobiega końca, a alternatyw w zasadzie brak.
Jakby nie patrzeć, 911 GT3 od lat uchodzi za jeden z ostatnich naprawdę analogowych samochodów sportowych dostępnych na rynku. Porsche idealnie połączyło tutaj cechy auta drogowego i torowej maszyny.
To właśnie charakter tego wolnossącego silnika tworzy wyjątkowy klimat GT3. Taka konstrukcja zapewnia błyskawiczną reakcję na gaz, ogromny potencjał w szerokim zakresie obrotów i charakterystyczne brzmienie, którego próżno szukać w większości współczesnych aut sportowych. Problem polega jednak na tym, że utrzymanie takiej jednostki staje się coraz trudniejsze.

Andreas Preuninger, szef działu GT w Porsche, w rozmowie z Car&Driver przyznał, że obecny silnik może nie przetrwać kolejnej generacji bez poważnych zmian. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy Europy, gdzie normy emisji spalin stają się coraz bardziej rygorystyczne.
W USA Porsche 911 GT3 może mieć silnik wolnossący. Na Starym Kontynencie będzie jednak wiele zmian
Według Preuningera w Stanach Zjednoczonych obecna jednostka może pozostać na rynku jeszcze przez dłuższy czas. W Europie sytuacja wygląda jednak inaczej. Szef działu GT zasugerował, że bez istotnych modyfikacji wolnossące GT3 może utrzymać się na rynku jedynie przez kilka kolejnych lat.
Pytany o możliwość zastosowania turbodoładowania nie wykluczył takiego scenariusza. To oznaczałoby jedną z największych zmian w historii tego modelu. Dla wielu klientów właśnie brak turbosprężarek stanowi kluczowy element charakteru GT3.
Jednocześnie Porsche już teraz stopniowo elektryfikuje gamę 911. Porsche 911 GTS korzysta z nowego układu hybrydowego z turbodoładowaniem (T-Hybrid), zaś Porsche 911 Turbo S od lat wykorzystuje silniki z doładowaniem.
Jedną z możliwości utrzymania wolnossącej jednostki mogłoby być zastosowanie układu hybrydowego
Takie rozwiązanie pozwoliłoby ograniczyć emisję spalin i spełnić normy homologacyjne. Podobną drogę obrało już Lamborghini w modelu Lamborghini Revuelto, gdzie wolnossące V12 współpracuje z układem elektrycznym.
Taki kierunek rozwoju miałby jednak swoją cenę. GT3 od lat pozostaje symbolem prostoty, niskiej masy i bezpośrednich wrażeń z jazdy. Dodanie układu hybrydowego lub turbosprężarek mogłoby całkowicie zmienić charakter tego modelu.
Podjęcie słusznej decyzji jest trudne. Silnik z Turbo oznacza niższą masę samochodu. Wolnossąca jednostka z hybrydą na pewno będzie bliższa oryginałowi, ale za to przytyje i straci swoją zwiewność.
Naszym zdaniem nie ma tutaj dobrego wyboru
Niezależnie od tego, na co zdecyduje się Porsche, fani marki będą nieco rozczarowani. Idealny scenariusz zakładałby lekki układ hybrydowy pokroju T-Hybrid, ale tutaj niezbędnym elementem jest właśnie... turbosprężarka. Jedyną szansą jest więc całkowicie nowa konstrukcja - ale tutaj wyzwaniem mogą być koszty takiego projektu.