BeamNG wreszcie trafi na PlayStation 5. Kultowy symulator opuszcza świat pecetów
BeamNG, ulubiona gra wielu osób, pozwalająca na "totalną rozwałkę", wreszcie wjeżdża na konsole.
Przez lata BeamNG było jedną z tych gier, o których gracze konsolowi słyszeli głównie z filmów publikowanych na YouTube i w mediach społecznościowych. Charakterystyczne nagrania przedstawiające spektakularne kraksy, deformujące się samochody i nietypowe eksperymenty zdobywały miliony wyświetleń. Teraz ten tytuł wreszcie trafi na PlayStation 5.
BeamNG od oficjalnej premiery w 2015 roku było dostępna wyłącznie na komputerach z systemami Windows i Linux. Tym samym jedna z najbardziej rozpoznawalnych gier ostatniej dekady po raz pierwszy otworzy się na znacznie szerszą grupę odbiorców.
BeamNG to nie tylko efektowne kraksy. Fizyka jest tutaj kluczowa
Wiele osób kojarzy BeamNG wyłącznie z filmami pokazującymi zderzenia samochodów przy ogromnych prędkościach. Taki obraz gry jest jednak mocno uproszczony.
Owszem, model uszkodzeń stanowi największą wizytówkę tej produkcji, ale w praktyce jest to rozbudowany symulator motoryzacyjny. Gracze mogą swobodnie eksplorować rozległe mapy, organizować wyścigi na ćwierć mili, testować wpływ modyfikacji na osiągi pojazdów czy po prostu jeździć po otwartym świecie.

Dużą popularnością cieszą się także serwery wieloosobowe oraz różnego rodzaju scenariusze przygotowywane przez społeczność. To właśnie swoboda działania sprawia, że BeamNG potrafi angażować na dziesiątki, a nawet setki godzin.
Fizyka, która wyróżnia tę grę na tle konkurencji
Sekret popularności BeamNG tkwi jednak w technologii. Twórcy stworzyli własny system symulacji pojazdów oparty na sieci węzłów i połączeń. Każdy samochód składa się z tysięcy elementów, które reagują na przeciążenia, siły działające podczas jazdy oraz skutki kolizji.
W praktyce oznacza to, że samochód nie korzysta z wcześniej przygotowanych animacji uszkodzeń. Nie ma tutaj zaprogramowanych scenek czy gotowych efektów wizualnych. Każde zderzenie powstaje w czasie rzeczywistym na podstawie obliczeń wykonywanych przez silnik gry.
Dlatego dwa pozornie identyczne wypadki mogą zakończyć się zupełnie inaczej. Czasami zniszczeniu ulegnie zawieszenie, innym razem odpadnie koło lub zdeformuje się cała konstrukcja nadwozia. Wszystko zależy od kąta uderzenia, prędkości i wielu innych czynników.
Według prezesa BeamNG, Thomasa Fischera, silnik fizyczny gry pracuje z częstotliwością 2 kHz. Oznacza to aktualizację obliczeń nawet 2000 razy na sekundę. Dzięki temu pojazdy reagują niezwykle precyzyjnie zarówno podczas zwykłej jazdy, jak i w trakcie kolizji.
Każde wygięcie elementu nadwozia, uszkodzenie zawieszenia czy deformacja konstrukcji wynika bezpośrednio z zachowania gracza i warunków panujących w danym momencie.
Społeczność stworzyła ogromny świat
Dużą rolę w sukcesie BeamNG odegrała także społeczność. Gra od lat wspiera tworzenie własnych modyfikacji, dzięki czemu liczba dostępnych pojazdów, map i scenariuszy stale rośnie. Co więcej, BeamNG współpracuje z programem Automation, który pozwala samodzielnie projektować samochody.
Następnie można je zaimportować do gry i sprawdzić, jak zachowują się na drodze lub podczas testów wytrzymałościowych. Takie możliwości sprawiają, że wielu graczy traktuje BeamNG nie tylko jako rozrywkę, ale również jako narzędzie do eksperymentowania z konstrukcją i zachowaniem pojazdów.
Przeniesienie BeamNG na PlayStation 5 oznacza, że jedna z najbardziej unikalnych gier motoryzacyjnych ostatnich lat przestanie być domeną użytkowników komputerów. Dla wielu graczy będzie to pierwsza okazja, aby samodzielnie sprawdzić, dlaczego produkcja zdobyła tak dużą popularność.
Moim zdaniem jest to świetny ruch. Jako wierny fan grania na konsolach, bardzo cieszy mnie fakt, że wreszcie po latach zobaczę o co chodzi w tej grze.


