Rolls-Royce zbudował przepiękny jacht. O dziwo pływa po asfalcie
Nie ma masztu, nie ma żagli i nigdy nie wypłynie na morze. Rolls-Royce Phantom Regatta powstał po to, by żeglować po autostradach.
Jedną z najwspanialszych cech tej marki jest fakt, że większość unikalnych projektów, które tworzy, ma szansę ujrzeć światło dzienne. Marka z Goodwood zawsze chwali się swoimi dziełami, nawet jeśli trafiają do tajemniczych kolekcjonerów, kryjących je w swoich garażach. Rolls-Royce Phantom Regatta to idealny przykład. Inspiracją były tutaj jachty, kolorystyka nadwozia jest bardzo nietypowa, a sam projekt robi doskonałe wrażenie.
Rolls-Royce Phantom Regatta powstał dla bardzo wymagającego klienta
Dział Bespoke marki Rolls-Royce przygotował kolejny wyjątkowy projekt. Phantom Regatta to samochód zbudowany na indywidualne zamówienie i opracowany zgodnie z wizją właściciela. Publiczna premiera odbędzie się podczas Festiwalu Prędkości w Goodwood.
Bazą dla projektu jest Phantom Extended, czyli wydłużona odmiana flagowej limuzyny brytyjskiej marki. Ma on aż 5982 mm długości - tu raczej właściciel siada z tyłu, a za kierownicą jest z reguły szofer.
Cała koncepcja stylistyczna nawiązuje do regatowych jachtów z południowego wybrzeża Anglii. Inspiracje żeglarstwem pojawiają się praktycznie w każdym elemencie nadwozia i wnętrza.
Najbardziej charakterystycznym elementem jest dwukolorowy lakier. Dolną część nadwozia pokryto kolorem English White, górą dolną lakierem Regatta Blue
Granicę pomiędzy obiema barwami poprowadzono tak, aby przypominała linię styku kadłuba jachtu z wodą. Efekt wzmacniają liczne chromowane elementy wykończenia oraz 22-calowe polerowane obręcze kół. Ich wzór nie jest przypadkowy. Projektanci inspirowali się stalowymi kabestanami stosowanymi na pokładach regatowych jednostek pływających.
Wnętrze to "drewno, skóra i ręczna robota"
Przednia część kabiny utrzymana jest w ciemnej kolorystyce. Dominującym materiałem jest skóra Navy Blue, uzupełniona kontrastowymi przeszyciami i lamówkami w odcieniu Grace White. Tę samą kolorystykę otrzymała dwubarwna kierownica, a nawiewy ozdobiono białymi obramowaniami.
Przed pasażerem znalazła się ręcznie malowana dekoracja Watercolour. Jej wykonanie wymagało opracowania zupełnie nowej technologii. Po pierwsze, Rolls-Royce musiał przygotować odpowiednie farby i metody mieszania kolorów. To zajęło około dwóch tygodni.
Po drugie, stworzenie finalnej listwy wymagało wielu prób. Nim klient zaakceptował finalną wersję, powstało kilkadziesiąt różnych prototypów.

Z tyłu zastosowano odwróconą kolorystykę. Indywidualne fotele pokryto skórą Grace White z granatowymi przeszyciami i lamówkami. Pomiędzy nimi umieszczono szeroką konsolę środkową wykończoną drewnem z charakterystycznym wzorem chevron.
Stoliki wykonano w taki sam sposób, w jaki robi się podkłady jachtów
Jednym z najbardziej pracochłonnych elementów wyposażenia są rozkładane stoliki dla pasażerów tylnej kanapy. Ich wygląd nawiązuje do drewnianych pokładów luksusowych jachtów.
Każdy stolik powstawał przez około 120 godzin. Do jego wykonania wykorzystano 16 listew drewna Royal Walnut oraz cienkie wstawki z drewna Black Bolivar, tworzące charakterystyczny kontrastowy wzór.
Projektanci zadbali także o mniej oczywiste detale. Kabina otrzymała podświetlane panele drzwi oraz indywidualnie zaprojektowany sufit Starlight Headliner.

Tworzy go 1307 światłowodowych punktów świetlnych. Nie układają się one jednak w klasyczne gwiazdozbiory. W tym samochodzie przedstawiają wirujące prądy pływowe otaczające wyspę Isle of Wight, podkreślając morską inspirację całego projektu.
Oczywiście pod maską wciąż kryje się wspaniały silnik V12.
Mowa tutaj o jednostce o objętości skokowej wynoszącej 6,75 litra. Rozwija ona 571 KM i 900 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Tak skonfigurowana limuzyna przyspiesza do setki w 5,4 sekundy, a prędkość maksymalna jest elektronicznie ograniczona do 250 km/h. To całkiem niezłe wartości jak na "jacht". Jak widać efekt końcowy jest doskonały.


