Nismo znowu powraca, Nissan Leaf dostał nową plakietkę. Wygląda szybko, mocy nie przybyło

Nissan Leaf dostał wersję Nismo. Jest agresywna wizualnie, ale na większą moc nie ma co tutaj liczyć.

Nazwa NISMO nie ma lekko. Owszem, w USA można kupić świetnego Nissana Z podrasowanego przez sportową dywizję japońskiej marki, niemniej to jedyna "unikalna" pozycja w jej portfolio. Dopisek Nismo pojawił się też przy nazwie Nissan Leaf - i tutaj oznacza agresywniejszy wygląd, ale brak dodatkowych koni mechanicznych.

Nissan Leaf Nismo idzie po(d) prąd. Tutaj nie chodzi o większą moc

Przez lata logo Nismo oznaczało przede wszystkim szybsze i mocniejsze samochody. W przypadku nowego Leafa Japończycy postanowili jednak obrać zupełnie inny kierunek. Nowa odmiana ma zapewniać więcej przyjemności z jazdy, ale nie dzięki lepszym osiągom.

Japończycy w ogóle nie tknęli układu napędowego. Zamiast tego skupili się na aerodynamice, prowadzeniu oraz reakcji samochodu na polecenia kierowcy.

Inżynierowie przygotowali nowy zestaw sprężyn i stabilizatorów, zastosowali amortyzatory typu swing-valve oraz usztywnili mocowania pomocniczej ramy zawieszenia. Zmieniono także charakterystykę układu kierowniczego. Całość uzupełniają opony Michelin Pilot Sport 5 w rozmiarze 235/45 R19.

Nissan Leaf Nismo

Nowością jest również tryb jazdy Nismo, który poprawia reakcję na wciśnięcie gazu. Zmodyfikowano także działanie łopatek sterujących siłą rekuperacji, pozwalając na intensywniejsze odzyskiwanie energii podczas hamowania.

Podkręcono też design

Nissan Leaf Nismo otrzymał całkowicie przeprojektowany przedni zderzak z charakterystycznym splitterem "Twin Blade" oraz czerwonymi akcentami Arteria Magma.

Czerwone dodatki pojawiły się również na obudowach lusterek oraz bocznych osłonach nadwozia. Samochód wyposażono także w lekkie dziewiętnastocalowe obręcze Enkei. Tył wyróżnia spojler typu ducktail oraz zmodyfikowany zderzak z czerwonym elementem dekoracyjnym.

Flagowa wersja ma prostsze światła niż tańsze odmiany

Wersja Nismo nie otrzymała efektownych tylnych świateł LED z trójwymiarową grafiką, które Nissan montuje w odmianach Platinum+ oraz Autech. Zamiast nich producent zastosował prostsze lampy znane z podstawowych wersji modelu.

Dlaczego? Tego nie wie nikt. Trudno znaleźć logiczne uzasadnienie takiej decyzji, zwłaszcza że mówimy o najdroższym Leafie w ofercie.

Kabina zyskała czarno-czerwoną kolorystykę, nowe grafiki cyfrowych wskaźników oraz oznaczenia Nismo. Japończycy zastosowali także wykończenie z matowego zamszu i skóry syntetycznej. Opcjonalnie dostępne są elektrycznie regulowane fotele Recaro - te jednak zdają się być przesadą

A co kryje się pod nadwoziem?

Podstawowy Nissan Leaf Nismo wykorzystuje akumulator o pojemności 53 kWh oraz silnik rozwijający 174 konie mechaniczne. Bogatszy Leaf Nismo oferuje akumulator o pojemności 75 kWh i silnik o mocy 214 koni mechanicznych.

Nissan Leaf Nismo

Obie wersje mają napęd na przednie koła. Napęd 4ORCE pozostaje zarezerwowany dla modelu Ariya Nismo.

Ceny i dostępność

Leaf Nismo trafił już do sprzedaży w Japonii. Odmianę B5, czyli słabszą) wyceniono na 6 601 100 jenów. Wersja B7 (mocniejsza) z pakietem foteli Recaro kosztuje 7 227 000 jenów. Póki co Nissan nie potwierdził, czy nowa odmiana pojawi się również na europejskich rynkach.

Szkoda, że nazwa Nismo w najbliższych latach ma tylko taką przyszłość. Po cichu liczę na jej powrót do formy. Tu trzeba jednak czekać na nowego Nissana GT-R R36.