Samochody w Polsce są coraz droższe. Średnia cena wzrosła o ponad 10% w ciągu roku

A cena robi "brr" i leci w górę. W Polsce auta są coraz droższe - i to nie tylko z roku na rok, ale z miesiąca na miesiąc.

IBRM Samar opublikował dzisiaj raport, w którym przeanalizowano ceny sprzedawanych w Polsce samochodów. Trudno powiedzieć, czy można być zszokowanym, czy raczej przerażonym. Samochody są coraz droższe, a ich ceny nie rosną już z roku na rok, a niemalże z miesiąca na miesiąc. Zresztą - spójrzcie na grafikę, którą przygotował Samar.


I tak oto średnia ważona cen nowych aut w Polsce to 121 921 zł. Oznacza to wzrost o niemal 11% względem ubiegłorocznej wartości. Porównując zaś wrzesień 2019 do września 2020 widać wzrost o 7,2%. Co więcej, IBRM Samar zwraca też uwagę na to, że w lipcu tego roku średnia ważona cen była niższa o 117 zł, zaś rok temu o 856 zł.

Sporo, nieprawdaż? Tak szybki wzrost cen to w dużej mierze efekt walki z CO2. To także kompensowanie potencjalnych kar, przerzucając je formalnie na klienta. Rekompensata ukrywana jest w cenie pojazdu, o czym niektórzy mówią wprost (np. Mazda), a inni podwyżki tłumaczą lakonicznie sytuacją na rynku.

IBRM Samar zauważa też, że w przyszłym roku wzrosty mogą być jeszcze większe - to właśnie wtedy wchodzą nowe restrykcje dotyczące emisji CO2 według nowego limitu 95 g/km.

Pensje są wyższe, ale siła nabywcza nie wzrasta

Według Samaru wynagrodzenia wzrastają niemal w tym samym tempie, co ceny samochodów. Tym samym wcale nie musimy odkładać krócej, aby kupić nowe auto. Wręcz przeciwnie - trzeba teraz pracować nawet nieco dłużej. W Polsce zakup nowego samochodu wymaga średnio odłożenia pełnych 32 pensji.

Wiele aut podrożało nie tylko z powodu kosztów walki z emisją dwutlenku węgla. Niektóre samochody stały się elektrykami, a to wywindowało ich cenę. Najbardziej podrożały auta marki, która powinna teoretycznie oferować najtańsze pojazdy. Mowa o smarcie, który teraz sprzedaje wyłącznie elektryki. To przyjemne auto, ale absurdalnie drogie i zupełnie nie nadające się do naszego klimatu przy tak przeciętnej baterii.

Podrożały też Porsche - o 19%, z największymi wzrostami w cenniku 718-ki i 911-ki. Z popularniejszych marek warto wymienić Mazdę (+11,6%) oraz Suzuki (+11,2%).

My najbardziej rozpaczamy nad wzrostem cen Mazdy MX-5. Ten mały i fantastyczny w prowadzeniu roadster jeszcze ponad rok temu był do wyrwania w topowej specyfikacji za 120 000 zł. Teraz? Bez 160 000 zł nie ma co podchodzić. I taniej nie będzie, bo przecież za emisję CO2 producenci muszą płacić horendalne pieniądze.

Źródło: IBRM Samar