Suzuki e-Sky to najtańszy japoński elektryk i "tylne wejście" dla Chińczyków

Na japoński rynek trafiło Suzuki e-Sky, elektryczny samochód klasy kei. Jest najtańszy na rynku, ale skrywa w sobie chińską niespodziankę.

W Japonii dzieje się teraz naprawdę walka o "rząd dusz". W segmencie, który ma przynieść w końcu elektryfiację floty w kraju, czyli w autach segmentu kei, pojawiło się sporo konkurencji. Także tej chińskiej. BYD Racco usiłuje sobie wydrzeć kawałek rynku. Do gry dołącza też Suzuki e-Sky, które jest jeszcze tańsze od Chińczyka. I... korzysta z jego technologii.

Suzuki e-Sky wykorzystuje baterie BYD

Suzuki e-Sky jest lżejszy i niższy od konkurencji, choć i tak "powierzchniowo" wypełnia idealne wymiary klasy kei. Wg norm WLTC może przejechać 310 km, więc całkiem sporo, jak posiadany akumulator 26 kWh. Ten dostarcza właśnie konkurencyjny koncern z Chin. Ciekaw jestem, jak przełoży się to na wybory zakupowe. Póki co BYD Racco jest umiarkowanym sukcesem, z 1 800 sprzedanych egzemplarzy.

Japońska firma wyraźnie celuje w klientów, którym zależy na cenie. Auto mimo większego akumulatora (BYD ma 22,4 kWh i 210 km zasięgu) jest tańsze od chińskiej konkurencji. Co prawda tylko o 20 000 jenów (ok. 480 zł), ale zawsze.

Suzuki e-Sky Suzuki e-Sky grade A - Absolutnie bez wyposażenia

Suzuki e-Sky wyceniono na 2,12 mln jenów, czyli niecałe 53 000 zł w absolutnie bazowej wersji. Takiej, którą pozbawiono szybkiego ładowania, czy nawet otwieranych tylnych szyb. A doliczcie do tego ulgę od japońskiego rządu, która wynosi w przypadku tego auta blisko 600 000 jenów. Czyli kolejne 14 000 zł w dół. Tego BYD nie przeskoczy, bo chińskie auto objęte jest tylko blisko trzy razy mniejszymi dopłatami.

Docelowo Suzuki kupować będą pewnie floty, które mogą ładować auta w garażu i zależy im na niskich kosztach utrzymania. A jeśli bateria się sprawdzi, to może okazać się, że najbardziej zyska na tym BYD. Auta kei od Suzuki są w Japonii bardzo popularne. Choć elektrycznym bestsellerem jest Nissan Sakura, to jest to samochód sporo droższy i bez nastawienia na klienta "użytkowego". Możemy się więc spodziewać, że e-Sky będzie sporym sukcesem.

Ciekawie zapowiadają się też plany wprowadzenia tego modelu w Europie. Choć od dawna opowiadamy się za tym, że ten segment ma sens, to w tym momencie ma szanse tylko z homologacją M1E.