Test

Kia Ceed Kombi 1.4 T-GDI 7DCT Business Line | TEST

To się opłaca!

Na dystansie:
776 km

Gdzie dwóch się biję, tam trzeci korzysta. KIA wraz z nowym Ceedem ma szansę podbić rynek. W jaki sposób? Jakością oraz ceną.

Z technicznego punktu widzenia wszystko zdaje się być proste: zaoferować klientom dokładnie to, czego oczekują. Ma to być więc proste, ale jednocześnie przyjemne dla oka auto, użyteczne i wygodne, dobrze wyposażone i przede wszystkim rozsądnie wycenione. Co ciekawe wielu producentom nie do końca to wychodzi, zwłaszcza w kwestii ceny, która nierzadko zwala z nóg. Kia podeszła do tematu zupełnie inaczej, co może przyciągnąć do marki rzeszę nowych klientów.

Samochód podręcznikowy

Ma drzwi, ma koła, ma światła, ma pięć miejsc, przestronny kufer, dynamiczny silnik i bogate wyposażenie. Tak naprawdę o Kii Ceed, zwłaszcza od strony wizualnej, ciężko jest się ambitnie rozpisać. Wersja kombi, która dołączyła do oferty chwilę po hatchbacku, zyskała dłuższą tylną część nadwozia z wyraźnie powiększonym zwisem. Tylne światła zyskały nową, przyjemną dla oka formę – są znacznie węższe niż w poprzedniku, zaś w topowej wersji wykonano je w technologii LED, dzięki czemu mają atrakcyjniejszą sygnaturę świetlną.

Stylistyka nowej Kii Ceed w dużej mierze nawiązuje do poprzednika, choć styliści postawili na większą liczbę ostrych kantów i przetłoczeń. Jednocześnie cała bryła stała się nieco bardziej klasyczna i dojrzała wizualnie. Wiele osób twierdzi, że poprzednik wyglądał atrakcyjniej i był „dynamiczniejszy” stylistycznie. Trudno jest się z tym nie zgodzić, aczkolwiek w strategii Kii widać pewną konsekwencję, bowiem marka ta stara się przyciągnąć do siebie klientów niemieckich marek, które oferują równie proste pod kątem linii auta.

Wersja Business Line, czyli topowa na tę chwilę odmiana Kii Ceed, już w standardzie oferuje bogate wyposażenie. Znajdziemy tutaj światła przednie wykonane w technologii LED, nieco atrakcyjniej zarysowany zderzak (ze względu na inaczej rozmieszczone światła przeciwmgłowe) oraz 17-calowe alufelgi, które idealnie komponują się z bryłą nadwozia. Kia zrezygnowała z charakterystycznych świateł dziennych w formie „kostek lodu”, które ozdabiały zderzak. Przeniesiono je teraz do lamp głównych. Stały się one także standardem dla każdej wersji wyposażeniowej – ma to być wyróżnik nowego Ceeda.

Wnętrze Kii Ceed również ucieszy tych, którzy cenią sobie klasyczne rozwiązania. Nie znajdziemy tutaj wielkich dotykowych tabletów i fikuśnych kształtów. Forma deski rozdzielczej jest bardzo klasyczna i przyjazna dla użytkownika. W zależności od wersji w konsolę środkową wkomponowane jest klasyczne radio bądź wyświetlacz systemu multimedialnego (będący standardem już od drugiej wersji, oznaczonej literą M). Testowana wersja Business Line zyskuje topowy, 8-calowy wariant dotykowego wyświetlacza. Multimedia obsługują także Apple CarPlay i Android Auto, co pozwala na szybką i łatwą integrację smartfona z samochodem.

Pod centralnym wyświetlaczem ulokowano przyciski odpowiadające za główne funkcje multimediów, zaś pod nimi znajdziemy klasyczny i czytelny panel klimatyzacji. Przed wybierakiem skrzyni biegów ulokowano zaś sporą kieszeń na telefon (z ładowarką indukycjną, dostępną w wersji Business Line), małą kieszenią na podręczne rzeczy oraz z gniazdem USB i 12V. Na tunelu środkowym wygospodarowano miejsce na dwa uchwyty na kubki, które można zasłonić roletą w momencie, w którym są nieużywane.

Kia postawiła także na klasyczne analogowe zegary. Cyfrowe też będą dostępne, lecz na liście opcji zagoszczą dopiero w przyszłym roku. Wskaźniki ulokowano w dwóch tubach, zaś pomiędzy nimi znalazło się miejsce na wyświetlacz komputera pokładowego, przekazującego najważniejsze informacje, takie jak prędkość, zużycie paliwa, temperaturę przekładni, ciśnienie w oponach oraz dane z nawigacji.

Słowa pochwały należą się Kii za materiały wykończeniowe – te robią naprawdę dobre wrażenie. Cały czas odnoszę też wrażenie, że są one lepsze od tych zastosowanych w Hyundaiu i30. Zarówno deska rozdzielcza jak i boczki drzwiowe (przednie) wykończono miękkim tworzywem o przyjemnej dla oka fakturze. Podłokietniki również wyścielono odpowiednią ilością gąbki. W aucie nie uświadczymy też żadnych nieporządanych dźwięków – nawet na nierównych drogach żaden plastik nie skrzeczy. Dociskając palcami konkretne elementy też nie znajdziemy żadnego „hałasującego” miejsca. Trójramienną kierownicę wykończono przyjemną w dotyku skórą. Pojawiło się na niej także kilka elementów z aluminium.

Kia wyposażyła Ceeda w bardzo wygodne fotele. Mają one dość szeroki zakres regulacji, odpowiednio długie siedzisko i regulowany w dwóch płaszczyznach zagłówek, co docenią Ci, którzy lubią jeździć w wyprostowanej pozycji z plecami cały czas w pełni przylegającymi do oparcia. Jedyną wadą jest tylko jednopłaszczyznowa regulacja podparcia lędźwiowego – mi osobiście brakuje możliwości podniesienia lub opuszczenia miejsca, w którym siłownik wypycha fragment fotela. W Kii nie znajdziemy także, przynajmniej na tę chwilę, elektrycznie sterowanych foteli – te mają pojawić się w topowej wersji GT Line.

Kia oferuje także sporo miejsca na tylnej kanapie. Nie jest to jednak lider tego segmentu – są tutaj konkurenci, którzy zapewniają więcej miejsca na nogi. W ramach pakietu funkcjonalnego, wycenianego na 3 500 zł, pojawiają się nawiewy dla pasażerów podróżujących z tyłu. Szkoda, że ten element nie znalazł się w wyposażeniu standardowym. Pakiet ten zapewnia też przesuwaną pokrywę podłokietnika.

Jedną z najmocniejszych stron Ceeda jest ogromny bagażnik. Mieści on 600 litrów, zaś dzięki ustawnym kształtom i systemowi szyn pozwala na łatwe ulokowanie wszystkich przewożonych rzeczy. Co ciekawe pod podłogą wygospodarowano sporo miejsca na dodatkowe schowki, w których można ukryć rzadziej używane przedmioty. Co więcej, przy tym wszystkim znalazło się też miejsce na normalne koło dojazdowe a nie zestaw naprawczy.

Czwórka z plusem

Pod maską testowanego Ceeda znalazła się najmocniejsza na tę chwilę jednostka napędowa, czyli konstrukcja 1.4 T-GDI oferująca 140 KM i 242 Nm momentu obrotowego. Spięto ją z 7-biegową dwusprzęgłową przekładnią DCT. Zestaw ten to bardzo dobry wybór dla osób, które oczekują odpowiednich osiągów i rozsądnego zużycia paliwa. Według danych technicznych Kia Ceed Kombi z tą jednostką przyspiesza do 100 kilometrów na godzinę w 9,3 sekundy, zaś prędkość maksymalna to 205 km/h. Silnik 1.4, jak wiele nowych turbodoładowanych konstrukcji ma bardzo liniową charakterystykę pracy. Nie poczujemy tutaj mocniejszego wciśnięcia w fotel, ale jednocześnie wskazówka prędkościomierza sprawnie wspina się po skali. Z silnikiem doskonale współpracuje dwusprzęgłowa przekładnia, bardzo gładko i wręcz niezauważalnie przeskakując pomiędzy kolejnymi przełożeniami. Czasami miewa jednak chwilę zawahania, zwłaszcza podczas nagłego maksymalnego wciśnięcia pedału gazu. W pogotowiu jest tryb SPORT, który załącza nieco ostrzejszą mapę silnika oraz zwiększa czułość pedału gazu. Skrzynia niestety wtedy lubi przeciągać wszystkie przełożenia, nawet podczas spokojnej jazdy. Z pewnością przydałaby się tutaj możliwość wprowadzenia ustawień indywidualnych, tak aby połączyć działanie obydwu ustawień.

Bardzo dobre wrażenie robi także wyciszenie kabiny pasażerskiej. Nawet przy 140 km/h we wnętrzu panuje względna cisza, która nie zakłóca rozmów czy też słuchania muzyki. Dopiero przy wyższych prędkościach szum powietrza zaczyna dawać o sobie znać w nieco bardziej zauważalny sposób.

Jedyną wadą, za którą należy się wspomniana „czwórka z plusem” jest zużycie paliwa. Nie należy ono do wysokich, ale na tym polu Kia musi uznać wyższość niektórych konkurentów. W mieście Ceed pije około 9-9,5 litra paliwa, choć jego chęci na bezołowiową potrafią dojechać do 10-10,5 litra. W trasie jest już nieco lepiej – spokojnie podróże zaowocują wynikiem na poziomie 6,3 litra, zaś autostradowa jazda z prędkością nieprzekraczającą 140 km/h będzie „wyciągąć” z baku 8,4 litra na każde sto kilometrów. Podczas długich podróży przydałby się odrobinę większy bak – Ceeda wyposażono w 50-litrowy zbiornik.

Zużycie paliwa:Kia Ceed 1.4 T-GDI 140 KM 7DCT Kombi
przy 100 km/h:4,9 l/100 km
przy 120 km/h:6,9 l/100 km
przy 140 km/h:8,4 l/100 km
w mieście:9,4 l/100 km

Jak po szynach

Redaktor Napieraj w swoim teście Ceeda hatchback w zbliżonej konfiguracji napisał o „wolfsburskim niepokoju”. Trudno się nie zgodzić z tym stwierdzeniem, bowiem Ceed, pod kątem właściwości jezdnych, w niczym nie ustępuje Golfowi. Układ kierowniczy wreszcie stawia właściwy opór i nie sprawia wrażenie sztucznego, jakby pomiędzy kołami a kierownicą była jedynie plątanina kabli, co było jedną z największych wad poprzednika. Ilość informacji docierających z przedniej osi jest duża i pozwala na łatwe wyczucie samochodu. Zawieszenie to sprawdzona konstrukcja, łącząca kolumny MacPhersona z przodu i układ wielowahaczowy z tyłu. W efekcie Ceed jest bardzo stabilny i świetnie pokonuje zakręty. Nie czuć tutaj także tendencji do podsterowności, tak więc wykorzystując potencjał silnika w zakrętach można się nieco pobawić. Przy tym wszystkim nie ucierpiał komfort resorowania – nawet na 17-calowych felgach Ceed gładko wybiera wszelkie nierówności i nie serwuje żadnych hałasów z kół.

Ma wszystko, czego potrzebujesz

Niektórzy zarzucają Kii, że nie oferuje wielu zaawansowanych systemów bezpieczeństwa, najnowocześniejszych form multimediów oraz wielu innych dodatków. Z pierwszym stwierdzeniem muszę się nie zgodzić, zaś drugie można w prosty sposób wyjaśnić. Otóż Ceed jak najbardziej może być wyposażony w szereg elektronicznych asystentów. W skład pakietu bezpieczeństwa (wycenianego na 4 000 zł dla wersji Business Line) wchodzi czujnik monitorujący martwą strefę, system ostrzegający o ruchu poprzecznym przy wyjeżdżaniu z miejsca postojowego, aktywny tempomat z funkcją utrzymywania pasa ruchu (bardzo sprawnie działający), asystent jazdy w korku oraz układ autonomicznego hamowania w sytuacji awaryjnej, wykrywający także pieszych i rowerzystów.

Otrzymujemy więc tutaj w zasadzie wszystkie przydatne elementy. Poza tym w standardowym wyposażeniu mamy ledowe oświetlenie, które może nie jest tak zaawansowane i skuteczne jak u konkurencji, ale przynajmniej stanowi element wyposażenia standardowego i nie wymaga słonej dopłaty. W Ceedzie nie ma też układu kamer 360 stopni. Kamera cofania jest za to standardem już od drugiej wersji wyposażeniowej. Wersja Business Line wyposażona jest także w podgrzewane fotele z przodu, podgrzewaną kierownicę i grzaną szybę.

Redukcja pewnych elementów wyposażenia do ich prostszych wersji nie obniża komfortu użytkowania tego auta, ale za to skutecznie redukuje cenę Kii. Za Ceeda SW z jednostką 1.4 T-GDI, 7-biegowym automatem i kompletnym wyposażeniem (mam tu na myśli dorzucenie wszystkich dodatków, takich jak szklany dach, nagłośnienie JBL, bezkluczykowy dostęp, szereg systemów bezpieczeństwa oraz wiele innych elementów) zapłacimy 113 290 zł. Więcej, choćbyśmy bardzo chcieli, na tę chwilę się nie da.

Zestawmy to więc z konkurencją. Skoda Octavia Combi w wersji Style z jednostką 1.5 TSI 150 KM i przekładnią DSG kosztuje minimum 103 000 zł, zaś po doposażeniu do poziomu porównywalnego z Kią dochodzimy do 130 200 zł. Volkswagen Golf Variant w identycznej konfiguracji kosztuje z kolei 133 190 zł. Opel Astra? 124 000 zł.

Jakby więc nie patrzeć oferta Kii jest w zasadzie bezkonkurencyjna. Za akceptowalne pieniądze otrzymujemy przestronne i przyjemne dla oka auto, z mocnym silnikiem, automatem i satysfakcjonującym wyposażeniem. Czego chcieć więcej? Koreańskiej marce brakuje w zasadzie tylko jednej rzeczy – atrakcyjniejszej oferty finansowania auta. Gdyby Kia wprowadziła kredyty zbliżone do ofert Skody i Volkswagena, to na ulicach z pewnością od razu zaroiłoby się od nowych Ceedów. Mimo to koncern Volkswagena musi raczej nerwowo spoglądać na Kię, gdyż ta wskoczyła na miejsce, które w zasadzie było przypisane Skodzie. Czesi i Niemcy zaczęli się jednak nieco przepychać i poszybowali z cenami, co Koreańczycy skutecznie wykorzystali.

Zalety:
  • przestronne wnętrze i ustawny bagażnik
  • prosty i przyjazny kokpit
  • bogate wyposażenie seryjne
  • bardzo dobre właściwości jezdne
  • doskonała cena

Wady:
  • zużycie paliwa mogłoby być nieco mniejsze
  • przeciętna skuteczność ledowych świateł
  • ograniczona możliwość indywidualizacji wyposażenia

Podsumowanie

Pozamiatane? Kia przygotowała samochód, który jest po prostu świetną ofertą. Koreańczycy uplasowali się dokładnie tam, gdzie powinna być Skoda. Oferują przy tym lepsze jakościowo auto z bardzo bogatym wyposażeniem. Jeśli rozglądacie się za kompaktowym kombi, to zdecydowanie powinniście rozważyć wizytę w salonie Kii.

Dyskusja

komentarzy

Dane techniczne
Dane techniczne producentaKIA Ceed kombi 1.4 T-GDI 7-DCT
Silnikt. benz., R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni
Pojemność1353 cm³
Moc maksymalna103 kW (140 KM) przy 6 000 obr/min.
Maks. moment obrotowy242 Nm przy 1 500 - 3 200 obr/min.
Skrzynia biegówautomatyczna, siedmiobiegowa
Napędprzedni
Zawieszenie przódkolumny MacPhersona
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe/tarczowe
Opony225/45/R17
Bagażnik / po złożeniu siedzeń625 l
Zbiornik paliwa50 l
Typ nadwoziakombi
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4600/1800/1465 mm
Rozstaw osi2650 mm
Masa własna /ładowność1307/573 kg
Masa przyczepy / z hamulcem700/1500 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie6,7/5,0/5,7
Emisja CO2129 g/km
Prędkość maksymalna206 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h9,4 s
Gwarancja mechaniczna7 lat lub 150 tys. km
Gw. perforacyjna /na lakier12 / 4 lata
Okresy międzyprzeglądoweco 30 tys. lub co 2 lata
Cena wersji podstawowejS 1.4 MPI: 65 900 zł
Cena wersji testowejBusiness Line 1.4 MPI: 81 990 zł
Cena egz. testowego113 290 zł