Test

Skoda Superb 2.0 TDI 190 4x4 Laurin & Klement | fot. Marcin Napieraj

Skoda Superb 2.0 TDI 190 4×4 DSG Laurin & Klement | TEST

Uniwersalna, ale...

Potężny bagażnik, mnóstwo miejsca w środku, mocny diesel, automat, 4×4 i kompletne wyposażenie. Nie jest to jakże modny SUV, a zwykły liftback od Skody. Czy ma sens w topowej wersji? I co ma do zaoferowania na obecnym rynku – pełnym kombi i crossoverów?

Na starcie trzeba wziąć pod uwagę, że producenci chcą, abyśmy jeździli SUV-ami. Niektóre mają wiele zalet, inne znacznie mniej i są tylko wytworem mody. W tym świecie spada rola samochodów klasy średniej. Zarówno sedanów, jak i kombi – te ostatnie zaczynają pełnić rolę dyżurnych samochodów we flotach. Tymczasem 95% SUV-ów będzie pełnić tą rolę, którą pełniły samochody rodzinne i raczej rzadko zjeżdżać z asfaltu. Niektórzy na pewno powiedzą „Ok, ale są ludzie, którzy ciągną SUV-ami przyczepy, co z nimi?”, ale np. nasz testowy Superb, będący nieco podkręconą wersją sedana (tj. liftbackiem z olbrzymią tylną klapą), ma również hak i możliwość pociągnięcia przyczepy o masie do 2,2 tony. To chyba nie tak źle.

Skoda Superb 2.0 TDI 190 4x4 Laurin & Klement | fot. Marcin Napieraj

Bezsprzecznie praktyczny

Można narzekać, że nudny, nieciekawy wizualnie, bez polotu i „nie z tego koncernu”, ale akurat Superb sprawdza się we wszystkich konkurencjach, w których ważna jest praktyczność i przestrzeń. Zaczyna się to od bagażnika, który maksymalnie jest w stanie pomieścić 1760 litrów. Przy 5 osobach deklarowana przez producenta pojemność to 625 litrów, zakładając, że w samochodzie jest tylko zestaw naprawczy. W naszym jest „dojazdówka”, więc realnie mamy trochę mniej, ale i tak sporo powyżej „pięćsetki”. Najważniejsze jednak, również w stosunku do konkurentów, posiadających często równie duże bagażniki, to jego niemal prostopadłościenny kształt (jedynie z przodu i z tyłu są jakieś wzmocnienia nieco wystające ponad podłogę) oraz świetny dostęp, poprzez otwierany „cały tył” wraz z szybą. To może przekonać np. rodziców, którzy z powodów estetycznych, bądź innych, nie chcą kombi, a boją się pakowania dziecięcych akcesoriów przez często niezbyt duże otwory załadunkowe w sedanach. Do tego „w wyposażeniu” otrzymujemy wbudowaną latarkę, gniazdo 12 V oraz 8 haczyków w bagażniku – powinno wystarczyć na zorganizowanie przestrzeni, np. po zakupach.

Skoda Superb 2.0 TDI 190 4x4 Laurin & Klement | fot. Marcin Napieraj

Jeśli nie zamierzamy upychać trzech fotelików, albo trójki dorosłych słusznych rozmiarów, również tylna kanapa nie będzie miała minusów. Faktem jest, że nie jest równie szeroka, co np. trzy fotele w vanach, ale dla dwójki osób będzie bardzo komfortowa – jest wygodna i tradycyjnie dla tego modelu, zapewnia ponadprzeciętną ilość miejsca na nogi. O dziwo nie jest już tak krótka jak w starszych modelach – w którymś momencie istnienia tej generacji siedziska dwóch zewnętrznych miejsc zostały wydłużone. W naszej wersji, dodatkowo przekonuje „trzecią strefą” klimatyzacji, gniazdem 230V oraz ogrzewanymi zewnętrznymi miejscami. Znów, jeśli jesteście rodzicami, to Superb pozwoli Wam na dość wygodny dostęp do kanapy (szerokie drzwi), w celu manewrowania dzieckiem i/lub fotelikiem. Ze względu na ilość miejsca przed kanapą, we flagowej Skodzie bez problemów zmieścicie też foteliki mocowane tyłem do kierunku jazdy.

Oczywiście przestronnie jest też z przodu. Zarówno na szerokość na wysokości ramion, jak i kolan, kierowca i pasażer dysponują pełną swobodą ruchu. Większość przycisków do obsługi jest w zasięgu ręki, a obsługa nie nastręcza trudności. W naszym samochodzie znalazł się oczywiście topowy system inforozrywkowy – już nowej generacji, podobny jak w Octavii, Kodiaqu, czy Karoqu. Charakteryzuje się świetnym obrazem, szybką pracą, koszmarnie brudzącą się szybą i brakiem fizycznych przycisków, co nie każdemu będzie odpowiadać. No i brakiem skrótów do poszczególnych funkcji.

Za to fotele są bardzo wygodne, choć znów (podobnie miałem w Octavii RS w „pełnej opcji”) odnoszę wrażenie, że kiedy Skoda stosuje elektryczne sterowanie (tutaj z pamięcią, ogrzewaniem i wentylacją) to siedzi się wyżej niż w standardowych fotelach. A choć ja nie odczuwałem żadnego dyskomfortu (siedzisko i oparcie są szerokie, raczej na długie trasy niż szybkie zakręty), to przy tej wersji wyposażenia, cenie i „wypasie”, przydałaby się regulacja długości siedziska.

Skoda Superb 2.0 TDI 190 4x4 Laurin & Klement | fot. Marcin Napieraj

Jest lepiej

Zawsze narzekałem na jednostkę TDI o mocy 190 KM, że „nie jedzie”. Teraz sytuacja jest o wiele lepsza. Zapewne odpowiada za to nowa skrzynia biegów – sześciobiegowe DSG zastąpiono nowym, z dodatkowym przełożeniem. Z drugiej strony, Kodiaq w identycznej specyfikacji cierpi wciąż na przypadłość „zamulenia”. Tymczasem Superb radzi sobie nieźle. Fakt faktem, że pierwsze dwa biegi, tak do 50 – 60 km/h wciąż sprawiają wrażenie, jakby samochód nie do końca miał ochotę przyspieszać. Potem sytuacja normuje się i biały liftback „zbiera” się tak jak przystało na niemal 200 KM i 400 Nm. Choć akurat 0-100 „spadło” z 7,7 sekundy, do 8.1 s.. Ale to i tak dobry wynik, a subiektywne odczucia z jazdy w trasie są bardzo przyzwoite. Zwłaszcza, że skrzynia zachowuje się bardzo poprawnie, redukując i wrzucając wyższe biegi wystarczająco płynnie i bez przeciągania. Zdarza jej się czasem zamyślić, zwłaszcza przy redukcjach w okolicach biegów 2 i 3. Ale zazwyczaj, albo przy wyższych przełożeniach, radzi sobie dobrze. Faktem jest za to, że Superb jest samochodem autostradowym – tutaj czuje się najlepiej. Dynamika jest odpowiednia, stabilność też, podobnie jak wyciszenie. Na szczęście to ostatnie przy jeździe ze stałymi prędkościami jest przyzwoite. Bo przy dynamicznym przyspieszaniu i na biegu jałowym (tu głównie na zewnątrz) pochodzenie siły napędowej jest aż nadto znane. Innymi słowy – ten diesel wciąż klekocze. Nie ukrywam, że trochę czekam, aż koncern-matka wypuści nową generację tych silników. Na szczęście dla tej, udało się zachować jej oszczędność. Superb w teście potrzebował średnio nieco ponad 7 litrów, a wcale nie był oszczędzany. W mieście rozpiętość zużycia paliwa jest duża – od „siódemki” po 11 z niewielkim ogonkiem. W trasie – jeśli będziecie trzymać się przepisów, to między 5, a 6,5 l/100 km (wg wskazań komputera, ok. 0,2 l/100 km więcej wychodzi „z tankowania”).

Zużycie paliwaSkoda Superb 2.0 TDI 190 4x4:
przy 100 km/h:5,3 l/100 km
przy 120 km/h:5,5 l/100 km
przy 140 km/h:6,7 l/100 km
w mieście:9,2 l/100 km

Trasa, trasa, trasa

Superb prowadzi się dobrze. Nie powiem, że jest w tym jakimś mistrzem świata – na suchej nawierzchni, gdzie 4×4 nie będzie mogło pokazać zbyt dużo, okazuje się dość ciężki i wyraźnie podsterowny, myślę, że Talisman z 4Control okaże się dużo zwinniejszy. Zalety 4×4 odczują wyraźnie Ci, którzy poruszają się w mniej sprzyjających okolicznościach oraz zimą. Warto jednak pamiętać, że mimo iż znajdujący się tu system typu Haldex piątej generacji na stałe „spina” w stosunku minimum 95:5, to ma on lekkie opóźnienie (np. w stosunku do Haldexa IV), przez co nie należy traktować Superba jako konkurencji dla Subaru. Napęd pomaga, ale nie czyni z niego pogromcy zakrętów.

Skoda Superb 2.0 TDI 190 4x4 Laurin & Klement | fot. Marcin Napieraj

Na szczęście, jeśli po prostu jesteście zwykłymi kierowcami, Superb da się lubić. Jest dość pewny i stabilny, a układ kierowniczy przekazuje odpowiednią ilość informacji. Ma też zmienny opór, który możemy regulować poprzez wybór trybów jazdy (w tym ustawienia Individual). Nie powinniście na to narzekać.

Podobnie jak na komfort jazdy. Mimo tego, że w testowej wersji Skoda nie lituje się nad podróżnymi i stosuje felgi o średnicy 19″ z niewielkim skrawkiem gumy dookoła, to do wnętrza nie przenika zbyt wiele nierówności. I bardzo dobrze. Choć, w standardowych wersjach mamy do dyspozycji nieco sztywniejsze i mniej wychylające nadwozie zawierzenie. Jest troszkę mniej komfortowe, ale DCC, które jest w Superbie, przy pofalowanej nawierzchni potrafi wprawić Skodę w niezbyt urocze bujanie. Na szczęście szybko jest ono „wypłaszczane” i samochód znów sunie wygodnie po drodze, ale wolałbym tego uniknąć, szukając sobie samochodu do domu. Może docenią to miłośnicy francuskich samochodów – ale to też innego rodzaju bujanie.

Poza tym niezłe hamulce, kamera cofania, przyzwoita widoczność oraz komplet asystentów wspomagających jazdę – czyli solidny samochód klasy średniej.

Bardzo drogo, ale kombinujcie

Nikt nie ukrywa, że samochody prasowe bardzo często są „pokazem możliwości” firmy, i wyposażone są we wszystko, co się da. Tak jest i w tym przypadku. Samochód skonfigurowano na niemal 200 tysięcy złotych (194 750 zł), co w zestawieniu z marką Skoda robi duże, i nie zawsze dobre, wrażenie. Faktem jest, że mamy wśród dodatkowych opcji wentylowane fotele z masażem, pakiet Chrome (3 300 zł!), adaptacyjny tempomat, asystenta parkowania, felgi 19″, czy hak holowniczy, ale już bazowy Laurin & Klement kosztuje ponad 160 tys. zł. Dlatego jeśli Was interesuje Superb, a bez wątpienia wciąż jest to samochód warty zainteresowania, to usiądźcie nad cennikami i konfiguratorem. Wersja Ambition z tym silnikiem, z lakierem i kilkoma dodatkami, nie powinna przekroczyć 150 tys. zł, a będzie już miała m.in. radio z dużym ekranem dotykowym, Android Auto i Apple Carplay (po dokupieniu pakietu Fresh za 200 zł), biksenonowe reflektory, automatyczną klimatyzację dwustrefową. Jeśli nie zależy nam na topowym w Superbie dieslu, można wziąć wersję 150 KM z 4×4 (ale bez automatu) i oszczędzić kolejne 12 tys. zł. Jeśli nie robicie dużych przebiegów, można pomyśleć nad benzyną – w ofercie jest 1.8 TSI o mocy 180 KM – sensownie skonfigurowany, z automatem, nie przekroczy 130 tys. zł.

Skoda Superb 2.0 TDI 190 4x4 Laurin & Klement | fot. Marcin Napieraj

Kodiaq z wyposażeniem, o którym wspomniałem wyżej, z jednostką o mocy 190 KM, DSG oraz 4×4, będzie ok. 10-12 tys. zł droższy. W zamian oferuje nieco wyższy prześwit, światła LED zamiast „biksenonu”, może nieco większy bagażnik, ale moim zdaniem, gorsze wykończenie wnętrza (na poziomie Octavii), wyższe spalanie, mniejszą dynamikę zarówno, jeśli chodzi o osiągi, jak i prowadzenie.

Zalety:
  • olbrzymia przestrzeń
  • dość oszczędny silnik
  • uniwersalna konfiguracja napędu
  • spory komfort podróżowania

Wady:
  • silnik brzmi nieprzyjemnie przy dodawaniu gazu
  • zawieszenie DCC potrafi być zbytnio rozbujane
  • wysoka cena doposażonego egzemplarza
  • przednie fotele bez regulacji długości siedziska

Podsumowanie

Nie wiem, czy zamówiłbym Superba w takiej konfiguracji. Nie przekonuje mnie sposób rozwijania mocy przez mocnego diesla – czuję się, jakbym jeździł słabszą wersją. Do tego raczej bym nie chciał modelu z DCC, a także tak „dopasionego” egzemplarza. Nie zmienia to faktu, że Superb jest udanym samochodem – bardzo przestronnym i wygodnym do korzystania na co dzień. Z dieslem i 4×4 jest oszczędny i uniwersalny, sprawdzając się jako samochód rodzinny, a nie będąc przy tym kombi, ani SUV-em. Jak dla mnie to wciąż lepsza opcja niż Kodiaq.

Dane techniczne
Dane techniczne producentaSkoda Superb 2.0 TDI 190 4x4 DSG
Silnikt. diesel, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni Common Rail
Pojemność1968 cm³
Moc maksymalna140 kW (190 KM) przy 3 500 - 4 000 obr/min
Maks. moment obrotowy400 Nm przy 1 750 - 3 250 obr/min
Skrzynia biegówautomatyczna, siedmiobiegowa
Napęd4x4, dołączany
Zawieszenie przódkolumny MacPhersona
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe went./tarczowe
Opony235/40 R19
Bagażnik / po złożeniu siedzeń625/1760 (bez koła zapasowego) l
Zbiornik paliwa66 l
Typ nadwozialiftback
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4861/1864/1468 mm
Rozstaw osi2841 mm
Masa własna /ładowność1705/585 kg
Masa przyczepy / z hamulcem750/2200 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie6,1/4,7/5,2
Emisja CO2137 g/km
Prędkość maksymalna226 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h8,1 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/3 lata
Okresy międzyprzeglądoweco 30 tys. lub co rok
Cena wersji podstawowej(1.4 TSI 125 Active) 90 650 zł
Cena wersji testowej163 250 zł
Cena egz. testowego194 750 zł