Tonący trójzębu się chwyta. Maserati szoruje po dnie, ale dzielnie walczy. Tylko czy skutecznie?

Delikatnie rzecz ujmując, sprzedaż Maserati nie jest najlepsza. Firma jednak się nie poddaje i pokazuje, że pracuje nad zmianami w gamie. Nie wiem jednak, czy będzie to skuteczne.

Sprzedaż Maserati jest dramatyczna. SUV Grecale miał ratować markę, a też nie ma wielu klientów. Granturismo jest wyjątkowo egzotycznym autem, także w elektrycznej odmianie Folgore. I to mimo tego, że ma wszystko (poza V8), czego potrzeba do szczęścia. Mam wrażenie, że najlepszym i najbardziej trafionym autem jest hipersportowe MC20.

Tak czy inaczej, firma szykuje się powoli do zmian. W sieci pojawiły się oficjalne zdjęcia... liftingów.

Maserati potrzebuje przeszczepu, a szykuje delikatną kroplówkę

Komunikat prasowy dumnie informuje o tym, że zmodernizowane auta Maserati przechodzą testy w okolicach Modeny. Tam, gdzie jest miasto, autostrady, wiejskie drogi i górskie, kręte trasy.

Wiemy, znamy to. Sami tam testowaliśmy.

Tak czy inaczej, Maserati podzieliło się kilkoma zdjęciami z zamaskowanymi egzemplarzami całej swojej "standardowej" gamy modeli.

Szorująca po dnie kultowa marka potrzebuje zastrzyku świeżości. Tymczasem widzimy zamaskowane zderzaki, nowe progi i osłonięte drzwi.

 

Będzie większa atrapa, agresywniej narysowane zderzaki i zmodyfikowane wloty powietrza.

Wow! Tego właśnie było nam trzeba.

Nie ma co spodziewać się zmian pod maską. Wciąż bazową jednostką w GranTurismo będzie podwójnie doładowana trzylitrówka Nettuno. Być może będzie miała nieco więcej mocy. Obecnie nie ma jednak na co narzekać. Słabsza odmiana ma 490 KM, a mocniejsza 550 KM. Zapewnia odpowiednie osiągi. Jest też 760-konne Folgore, czyli elektryczna odmiana. Być może właśnie tutaj będą jakieś dodatkowe zmiany.

W Grecale też mamy trzy litry z V6 oraz napęd elektryczny. Moc bywa nieco niższa i trudno się spodziewać, żeby Maserati postanowiło coś w tej kwestii znacząco zmienić. Zresztą, wersja o mocy 390 KM jako "baza" to całkiem dobry punkt wyjścia. Podobnie jak 530-konna odmiana Trofeo oraz 550-konne Folgore.

Maserati

Na ten moment nie ma też ani słowa o zmianach we wnętrzu. Być może tutaj jest jakieś pole do progresu, aby auta stały się wizualnie (i materiałowo) bardziej premium. Bo wiemy, że bywa z tym różnie. Nie sądzę, żeby jednak Włosi zdecydowali się na duże zmiany.

Szkoda, bo Maserati jest tak zasłużoną marką, że warto by było, aby przetrwała. Miała być odpowiednikiem Porsche, ale finalnie jest tylko cieniem samej siebie.