Toyota Corolla 1.6 Valvematic 50th Anniversary
Lata lecą, a obecna na rynku od przeszło 50 lat nazwa Corolla wciąż skutecznie ściąga do salonów Toyoty klientów z całego świata. Rozkładamy na czynniki pierwsze poliftingową wersję kompaktowego sedana z Japonii, by dowiedzieć się, w czym tkwi jego siła.
Złośliwi określają Corollę mianem jednego z najnudniejszych aut na świecie, ale liczby figurujące w statystykach sprzedaży mówią same za siebie – tego chcą klienci. Do października 2016 roku Toyota Corolla była najchętniej nabywanym modelem na całym globie. Zdecydowało się na nią aż 836 271 konsumentów, podczas gdy trzeciego dopiero na liście Volkswagena Golfa wybrało ponad 200 000 osób mniej (dokładnie 634 497 osób)!
Powody do świętowania na koniec roku miała jednak Grupa Volkswagen, która jako koncern sprzedała całościowo 10 310 000 aut, a japoński koncern Toyota Motor spadł na drugą pozycję, osiągając łączną sprzedaż na poziomie 10 175 000 samochodów. W Polsce Corolla zajęła dopiero 19. miejsce na liście najchętniej wybieranych modeli w 2016 roku (4 641 sztuk). Dlaczego? Otóż zdecydowanie częściej klienci decydowali się na praktyczniejsze odmiany Corolli, czyli… Aurisa hatchback lub Aurisa kombi Touring Sports.
Ciało
Było trochę liczb, więc przejdźmy do przyjemniejszych kwestii związanych z testowanym samochodem. Często się słyszy, że Toyota produkuje nudne samochody, a najmniej porywającym autem w palecie jest właśnie Corolla. To nieprawda, Toyota dawno już bowiem zrzuciła z siebie aseksualny skafander, obierając jako cel zwiększenie atrakcyjności wizualnej swoich pojazdów. I rzeczywiście ostatnie lata pokazują, że japoński producent zagonił swoich projektantów do biurek, wdrażając odpowiedni system motywacji pracowników. Twierdzenie, że Toyoty są nudne i bezpłciowe to jakiś rodzaj atawizmu społecznego, którego nie udało się jeszcze wyplewić.
To, czy jedenaste wcielenie Corolli prezentuje się ładnie, to już zupełnie inna kwestia. O werdykcie w tej sprawie zadecydują indywidualne gusty odbiorców, nie można jednak mówić o tak często wytykanej niegdyś bezpłciowości samochodu. I choć w 2014 roku redaktor Skarbek zachwycał się znakomitym wyglądem kompaktowego sedana, ja nie mógłbym wówczas zrobić tego samego. Dla mnie Corolla XI nabrała charakteru w porównaniu z poprzedniczką, ale dość topornie narysowany przód zakłócał mi odbiór całego auta. Teraz, po przeprowadzonym w zeszłym roku liftingu, samochód zdecydowanie wyładniał, a projektanci Toyoty wytrącili mi z ust ostatnie „ale” odnoszące się do stylistyki Corolli. Modyfikacje poszły w dobrą stronę, eliminując syndrom zbyt geometrycznego, a przez to prostego frontu. Pieniądze zostawione przez Corollę u kosmetyczki zdecydowanie nie poszły w błoto, bo efekty wizyty są widoczne na pierwszy rzut oka. Prawdę mówiąc, wreszcie jest miło popatrzeć na ten samochód. Zwłaszcza w bogato wyposażonej, wypuszczonej z okazji 50-lecia modelu wersji „50th Anniversary” dostępnej jeszcze w wyprzedaży rocznika 2016.
Dusza
Toyota Corolla to trochę taki samochodowy odpowiednik człowieka nieprzesadnio zwracającego na siebie uwagę i starającego się nikomu nie wadzić. Chętnie pomoże, jeśli tylko ma jak. Jest to więc na tyle uniwersalny samochód, że dobrze sprawdzi się w roli środka transportu dla zapalonych działkowiczów, ale i nieco młodszych rodzin – choć Ci raczej postawią na kombi i sięgną po Aurisa Touring Sports. Kufer Corolli nie jest jednak mały, pochłonie on bowiem aż 452 litry bagażu, czy też innego sprzętu działkowego. W spokojnym korzystaniu z niego może przeszkadzać nieprzesadnie duży otwór załadunkowy i wnikające do wnętrza spore zawiasy. Esteci będą zawiedzeni, gdy zajrzą do wnętrza bagażnika – braki w wykończeniu (nawet w nieoglądanym zbyt często miejscu) pozostawiają wiele do życzenia. To najsłabszy element tego samochodu. Trzeba uważać na żarówkę zamontowaną pod tylną półką, bo jej osłona (przypominająca metalowy koszyczek na jajka) nie należy do solidnych i przy próbie maksymalnego wykorzystania przestrzeni przewozowej można o niego zahaczyć np. torbą.
Rozczarowaniem dla niektórych może być też wnętrze samochodu, ale nie pod względem miejsca dla podróżnych. Toyota Corolla posiada wydłużony o 10 cm rozstaw osi plasujący ją bliżej Avensisa niż Aurisa. Mimo to samochód jest wyczuwalnie mniejszy od japońskiego „średniaka”, ale na przestrzeń nikt nie będzie narzekał. Trzeba także nadmienić, że kabina znacznie się poprawiła - głównie pod względem jakościowym, ale także intuicyjności obsługi. Gdzieniegdzie, zwłaszcza na boczkach drzwi, wciąż możecie, niestety, znaleźć plastiki sprawiające dość tanie wrażenie.
Szczęśliwie projektanci, którym powierzono unowocześnienie deski rozdzielczej, spisali się na medal, zmieniając kluczowe elementy takie jak panel klimatyzacji, który zyskał nowe, „lotnicze” przełączniki, wyloty nawiewów, przypominające teraz te okrągłe z Mercedesów, grafikę zegarów – i tu ciekawostka, mianowicie Toyota nie umieściła ich w tubach, tak jak zrobiła to w przypadku odświeżonego siostrzanego Aurisa. Od teraz wyświetlacz komputera pokładowego umieszczony pomiędzy prędkościomierzem a obrotomierzem jest kolorowy i przekazuje kierowcy więcej informacji.
Niezastąpiony cyfrowy zegarek rodem z lat 90. pozostał, choć przeniesiono go w inne miejsce, tak by lepiej się komponował z nową konsolą środkową z dużym ekranem systemu infotainment Toyota Touch 2 with Go. A skoro już o tym ekranie mowa, to jest to kolejny element wywołujący gorące dyskusje – jednym podoba się nowy panel, inni uważają, że za bardzo przypomina mikrofalówkę, a dotykowe przyciski otoczone świetlną wstęgą odczytują jako hołd dla najpopularniejszego chyba w naszym kraju telefonu z klapką, czyli Motoroli Razr V3. Prawda jest taka, że obsługa instrumentów pokładowych jest bardzo prosta, a do nowej stylistyki deski rozdzielczej da się łatwo przyzwyczaić. Nieco trudniej za to będzie przestawić się na zmienianie poziomu głośności… przyciskami dotykowymi – tradycyjne pokrętło przegrało z próbą czasu.
Serce
Pod maską testowanego przeze mnie egzemplarza japońskiego sedana gnieździł się najczęściej wybierany przez klientów silnik, czyli trwała, pozbawiona turbodoładowania jednostka benzynowa 1.6 Valvematic o mocy 132 KM. Toyota jako jeden z nielicznych producentów oferuje jeszcze motory nieskalane downsizingiem, a znana z bezawaryjności konstrukcja przyciąga do salonów rzesze klientów obawiających się turbodoładowanych jednostek. Silnik ten lubi wkręcać się na wysokie obroty (osiąga maksymalny moment obrotowy 160 Nm przy 4400 obr./min.), wykrzesując wtedy z siebie maksimum swoich możliwości – to stwarza konieczność częstej zmiany biegów, której można dokonać za pomocą dość precyzyjnej 6-biegowej skrzyni manualnej. Biegi wchodzą łatwo, a skoki lewarka nie są przesadnie długie.
Toyota Corolla z silnikiem 1.6 Valvematic pod względem osiągów zalicza się do klasowych przeciętniaków – trudno zachwycać się trwającym równe 10 sekund przyspieszeniem od 0 do 100 km/h czy prędkością maksymalną wynoszącą 200 km/h. W oczach większości nabywców Corolli te osiągi są jednak wystarczające, dlatego nie ma w ofercie mocniejszego silnika. Komu nie wystarczą te wartości musi sięgnąć po Avensisa z jednostką 1.8 Valvematic 147 KM lub… zapukać do drzwi konkurencji. Rozsądne obchodzenie się z gazem może przynieść bardzo dobry rezultat w postaci niskiego spalania. U mnie na trasie wyniosło ono 6,1 l/100 km przy poruszaniu się z prędkościami w zakresie 70-110 km/h. W miejskich korkach spalanie może dobić nawet do poziomu 9 l/100 km.
Podwozie i układ kierowniczy zestrojono w typowy dla Toyoty sposób, czyli nikt nie próbował za wszelką cenę uczynić z Corolli samochodu sportowego, którym zdecydowanie nie jest. Zawieszenie auta przyjemnie sprężynuje na nierównościach, nie pozwalając przy tym na przechylanie się nadwozia samochodu. Komfortu jazdy nie psuły nawet 17-calowe obręcze aluminiowe będące elementem wyposażenia wersji 50th Anniversary. Układ kierowniczy z kolei nie izoluje kierowcy od drogi, ale nie zapewnia też precyzji znanej ze sportowych Toyot, takich jak model GT86. Od ekscytowania się każdym przejechanym kilometrem będzie wyczekiwana chyba przez nas wszystkich Supra. Corolla ma z kolei zadatki na niemęczący, ułatwiający życie codzienny środek transportu.
Rozum
Rozum podpowiada, że Toyota Corolla jest dobrym wyborem, jeśli szukasz sprawdzonej konstrukcji, która nie zawiedzie Cię przez lata. Z drugiej strony łatka niezawodności, która przylgnęła do Toyoty winduje do góry cenę jej produktów. Najbogatsza wersja wyposażeniowa 50th Anniversary powstała w celu uczczenia 50-lecia modelu i można ją jeszcze dostać tylko w ramach wyprzedaży rocznika 2016 (o ile zostały jeszcze jakieś sztuki). Za 85 900 zł otrzymujecie upakowane w samochodzie wszystko, co tylko można było domówić z listy opcjonalnej – nie licząc specjalnego lakieru Tokyo Red, za który trzeba dopłacić aż 3 000 zł. Jeśli nie chcecie skalać się zmianą biegów, musicie też przygotować dodatkowe 5 000 zł na skrzynię automatyczną Multidrive S. Egzemplarz udostępniony do testów wyceniono na 88 500 zł. Na jego pokładzie można znaleźć m.in. szereg asystentów jazdy takich jak: układ rozpoznający znaki drogowe (RSA), ostrzeganie przed niezamierzoną zmianą pasa ruchu (LDA), układ reagowania przed zderzeniem (PCS) i wreszcie automatyczne światła drogowe (AHB), które doskonale współpracują z nowymi reflektorami wykorzystującymi do oświetlenia drogi technologię LED.
Podsumowanie
Toyota Corolla to samochód, który mógłby napisać książkę pt. „Jak przeżyć 50 lat i nie wypaść z gry?” albo „Jak utrzymać dobrą formę po pięćdziesiątce? ”. Książkę będącą skrzyżowaniem biografii i poradnika w stylu naśladującym dzieła tworzone przez polskich celebrytów pokroju Krzysztofa Ibisza. Niektórzy wolą inne lektury z liczbą 50 w nazwie, ale to nie temat podsumowania tego testu. Choć ciężko w to uwierzyć, Toyota wypuszcza kolejne generacje swojego bestsellera już od ponad 50 lat. Uniwersalny charakter Corolli sprawia, że kompaktowy sedan sprawdzi się w wielu sytuacjach. Wygląda na to, że Toyota nie zrezygnuje ze swojego złotego przepisu przez kolejne 50 lat… Po co go zmieniać, jeśli się sprawdza?
Dane techniczne
NAZWA | Toyota Corolla 1.6 Valvematic 50th Anniversary |
---|---|
SILNIK | benzynowy, R4, 16 zaw. |
TYP ZASILANIA PALIWEM | wtrysk wielopunktowy |
POJEMNOŚĆ | 1598 |
MOC MAKSYMALNA | 132 KM (97 kW) przy 6400 obr./min. |
MAKS. MOMENT OBROTOWY | 160 Nm przy 4400 obr./min. |
SKRZYNIA BIEGÓW | manualna, 6-biegowa |
NAPĘD | przedni |
ZAWIESZENIE PRZÓD | kolumny MacPhersona |
ZAWIESZENIE TYŁ | belka skrętna |
HAMULCE | tarczowe went./tarczowe |
OPONY | 215/45 R17 |
BAGAŻNIK | 452 |
ZBIORNIK PALIWA | 55 |
TYP NADWOZIA | sedan |
LICZBA DRZWI / MIEJSC | 4/5 |
WYMIARY (DŁ./SZER./WYS.) | 4620/1775/1465 |
ROZSTAW OSI | 2700 |
MASA WŁASNA / ŁADOWNOŚĆ | 1290/480 |
MASA PRZYCZEPY / Z HAMULCEM | 450/1300 |
ZUŻYCIE PALIWA | 8,1/5,2/6,3 (TEST: 8,8/6,1/7,1) |
EMISJA CO2 | 139 |
PRZYSPIESZENIE 0-100 km/h | 10,0 |
PRZĘDKOŚĆ MAKSYMALNA | 200 |
GWARANCJA MECHANICZNA | 3 lata lub 100 tys. km |
GW. PERFORACYJNA / NA LAKIER | 12 lat/3 lata |
OKRESY MIĘDZYPRZEGLĄDOWE | co 15 tys. km lub co rok |
CENA WERSJI PODSTAWOWEJ | 1.33 Dual VVT-i Active: 59 900 |
CENA WERSJI TESTOWEJ | 85 900 |
CENA EGZ. TESTOWANEGO | 88 900 |