Volkswagen bierze się za cięcie oferty. Do 2030 roku zgubi 50%
Koniec z milionem opcji i z szeroką paletą dostępnych modeli. Volkswagen rozpoczyna ostre cięcie - z rynku zniknie nawet połowa modeli koncernu. Kto trafi pod nóż?
Volkswagen cały czas walczy z kryzysem. Jeszcze kilka miesięcy temu wszystko wskazywało na to, że program "Zukunft Volkswagen" jest rozwiązaniem optymalnym. Rzeczywistość szybko jednak uderzyła niemieckiego giganta, od razu z wielu stron. Zawirowania geopolityczne, rosnąca siła Chin i trudna sytuacja w Europie sprawia, że Niemcy są w jeszcze trudniejszej sytuacji. Teraz sięgają więc po radykalne rozwiązania: ostre cięcie gamy modelowej.
Volkswagen robi zwrot o 180 stopni, kryzys jest poważniejszy, niż zakładaliśmy. Połowa gamy może zniknąć
Niemcy rozpoczęli zakrojoną reorganizację swojego portfolio produktowego. Volkswagen poinformował, że zmiany wchodzą w życie natychmiast i obejmą wszystkie najważniejsze marki należące do grupy. Celem jest uproszczenie oferty oraz skoncentrowanie się na najbardziej dochodowych modelach i segmentach rynku.
Według zapowiedzi liczba dostępnych modeli może zostać ograniczona nawet o 50 procent. Jednocześnie firma planuje radykalnie zmniejszyć liczbę konfiguracji wyposażenia. W przypadku samochodów, które pozostaną w sprzedaży, oferta opcji ma zostać zredukowana nawet o 75 procent.
Czego możemy się więc spodziewać? Przede wszystkim wszyscy skupią się tutaj na kluczowych modelach
Volkswagen tłumaczy, że w przyszłości priorytet otrzymają produkty i technologie zapewniające największą wartość dla klientów oraz najwyższą rentowność dla całej grupy. Oznacza to koncentrację na modelach sprzedających się najlepiej i generujących najwyższe marże.

Wszystko wskazuje też na to, że Volkswagen ma już listę produktów, które znikną z rynku. Producent zapowiada bowiem wdrożenie programu "ze skutkiem natychmiastowym", co sugeruje, że lista samochodów przeznaczonych do pozostawienia i wycofania z rynku jest już gotowa.
Jakie samochody czeka pożegnanie z rynkiem?
Pomińmy te, które już wycofano - takie jak Touarega, Tourana czy Audi A1 i Q2. Skupmy się na tym, co zostaje w ofercie. Które modele jako pierwsze będą ofiarą nowej strategii?
Zacznijmy od Audi. Tutaj na pewno obecna gama pozostanie w niezmienionej formie. Nie spodziewałbym się za to inwestycji w nowe nietypowe modele. Tajemnicą pozostaje kwestia sportowego elektryka na bazie nadchodzącego Porsche 718. Ten model pozostaje niszową propozycją i może pożegnać się z debiutem na rynku.
Dalej mamy Cuprę. Jak wiadomo ta marka rozwija skrzydła i mówiło się o większych modelach. Na te bym nie liczył. Raval, Born, Tavascan, Leon, Formentor i Terramar będą dalej "ciągnąć markę". Nie spodziewajcie się też wielu nowości - ciekaw jestem, czy zapowiadany większy elektryk, który miał rywalizować z BMW iX3, trafi na rynek.
Seat raczej pozostanie przy produkcji Leona, Ibizy i Arony. Na nowości nie ma co liczyć, a te modele będą odświeżane tak długo, jak to możliwe. Zresztą Leon lada chwila dostanie nowy napęd hybrydowy - podobnie jak i Cupra Leon.
Skoda może pożegnać Scalę, skupiając się na podstawowym portfolio. Volkswagen do gamy dołączy przede wszystkim małe ID.up!, aczkolwiek i jego przyszłość nie jest pewna - romans z Rivianem wcale nie układa się idealnie.

Jedno jest pewne - wszystkie auta stracą szereg opcji i będą oferowane z pakietami wyposażenia, w typowo azjatyckim stylu. Taki układ sprawia, że koszty produkcji wyrazie spadają.
Produkcja także jest zagrożona
Volkswagen planuje również dalsze ograniczenie globalnych mocy produkcyjnych - mowa tutaj o 9 samochodach rocznie. Finalnie zniknąć mogą też kluczowe zakłady, w które inwestowano miliardy. Zagrożona jest fabryka w Zwickau, zakład w Hanowerze (auta użytkowe), czy fabryka w Emden.