W Seacie ma być więcej Seata. Plany marki na przyszłość rozchodzą się z Cuprą
Czy Hiszpańska marka z długą historią wreszcie znajdzie swoje miejsce w koncernie? Seat w najbliższych latach ma mieć w sobie więcej... Seata. Co to oznacza?
Niezmiennie to powtarzam: Volkswagen z Cuprą zrobił coś genialnego. Luca de Meo wreszcie stworzył markę, którą miał być Seat. Problem polega na tym, że efektem ubocznym sukcesu Cupry jest zepchnięcie dawnej marki-matki na boczny tor.
Póki co w ofercie tej firmy są tylko trzy modele: Arona, Ibiza i Leon. Ateca i Tarraco przeszły już do historii. Teoretycznie więc hiszpański producent ma sensowne, ale jednocześnie starzejące się produkty. I choć koncern myśli o dalszym rozwoju marki, to w praktyce konkretów jeszcze nie ma. Jest za to bazowa koncepcja, która ma być punktem wyjścia - i brzmi ona bardzo sensownie.
Być może zauważyliście kampanię promocyjną Arony, która pojawiła się w zeszłym roku w Polsce. Jej hasłem było "Tańszego za Chiny nie znajdziecie". Ta świetna gra słów pokazuje przestrzeń, w której chce ulokować się Seat.

Hiszpański producent ma być tym "tanim" w rodzinie Volkswagena. Seat ma odejść od Cupry
Markus Haupt, szef Seata i Cupry, nie chce gasić światła w tej pierwszej marce. Obecnie trwają prace nad stworzeniem koncepcji nowej gamy modelowej. Pewne są dwie rzeczy: elektryki nie wchodzą póki co w grę, a sprzedaż samochodów Cupry ze znaczkiem Seata jest czymś, czego nikt nie bierze pod uwagę.
Oznacza to, że Raval nigdy nie zyska skromniejszego wydania. Tę rolę pełnią obecnie takie samochody Volkswagen ID. Polo i Skoda Epiq. Seat na tę chwilę skupia się na samochodach spalinowych i na hybrydzie (która pojawi się w ofercie Leona).
Elektryki wejdą w grę dopiero w momencie, w którym ich produkcja będzie dużo tańsza, a tym samym ceny takich samochodów spadną na jeszcze niższy poziom. Jest to o tyle zaskakujące, że teoretycznie Cupra Raval startuje z poziomu 99 990 złotych (za wersję, która z pewnością na rynku będzie ewenementem). Niemniej jest to punkt wyjścia dla taniej konstrukcji, którą Seat mógłby z powodzeniem oferować na rynku.

Tu jednak warto spojrzeć w kierunku nadchodzącego Volkswagen ID.Every1 (potencjalnie na rynek trafi jako ID. up!). Jeśli w tym przypadku uda się opracować bardzo tanią architekturę, to właśnie ona może być bazą dla miejskiego taniego Seata na prąd.
Haupt podkreśla też, że Seaty nie będą miały nic wspólnego z Cuprami
Zasadniczo spodziewam się więc scenariusza, w którym ta marka wykorzysta gotowe rozwiązania, często te nieco prostsze lub nawet starsze, aby oferować samochody w niższych cenach. Problemem są jedynie normy narzucane przez Unię Europejską. Haupt zauważa, że dalsze dokręcanie śruby utrudni oferowanie samochodów spalinowych - a na te wciąż jest duży popyt.
Prawda jest jednak taka, że obecne działania UE tylko i wyłącznie osłabiły przemysł motoryzacyjny w Europie, a decyzje o odpuszczeniu lejc są "awaryjną" odpowiedzią na narastający kryzys. Po cichu liczę więc na to, że nadchodzące lata przyniosą kolejne deregulacje.
Seat w roli budżetowej marki sprawdzi się doskonale
Volkswagen jako koncern wreszcie miałby sensowny podział oferty. Seat otwierałby portfolio tanimi i prostymi samochodami. Dalej mamy Volkswagena i Skodę, marki popularne, przy czym ta druga stawia na "rodzinny" charakter. Audi jest w segmencie premium, a Porsche i Bentley to produkty luksusowe.


