Yangwang Altior to Rolls-Royce po chińsku w wydaniu BYD. Chyba nawet za bardzo się na niego zapatrzyli
Chińczycy postanowili rzucić wyzwanie Rolls-Royce'owi. Yangwang Altior ma 5,6 metra długości, cztery silniki elektryczne i wyposażenie z najwyższej półki. Ale czy faktycznie można go nazwać samochodem luksusowym?
Uwaga, BYD wchodzi na podwórko zarezerwowane dla producentów samochodów luksusowych. Najwyżej pozycjonowana linia produktów tego koncernu, Yangwang, ma już w swojej ofercie SUV-a U8 i elektryczny hipersamochód U9 - a teraz dołącza do nich Altior. To ogromna limuzyna, która wyraźnie celuje w klientów Rolls-Royce'a i Mercedesa-Maybacha. Chińczycy oczywiście po brzegi wypchali go bajerami i gadżetami, a design wyraźnie zapożyczyli z brytyjskuch limuzyn. Czy to jest faktycznie przepisem na sukces?
Yangwang Altior ma 5,6 metra długości. To prawdziwy gigant w chińskim wydaniu
Nowa limuzyna BYD ma równo 5,6 m długości, 2030 mm szerokości i 1590 mm wysokości. Rozstaw osi to aż 3500 mm. Takie wymiary stawiają Altiora w jednym szeregu z największymi luksusowymi limuzynami na rynku.
Design również nie pozostawia wątpliwości, do kogo Chińczycy chcą się porównywać. Dostajemy tutaj masywny, niemal pionowy przedni pas, charakterystyczne proporcje nadwozia i drzwi otwierane w przeciwnych kierunkach, podobnie jak w Rolls-Royce'ach. Przednie można otworzyć pod kątem 80 stopni, a tylne aż 90 stopni.

Standardem są też 21-calowe obręcze i rozbudowane oświetlenie z dwunastoma ruchomymi elementami, które uruchamiają się podczas powitania kierowcy. Projektanci BYD, według deklaracji marki, pracowali nad wyglądem tego samochodu przez trzy lata.
Najlepsze miejsca są oczywiście z tyłu. Tutaj można poczuć się jak w pierwszej klasie
Yangwang Altior ma czteroosobowe wnętrze, w którym dwa tylne fotele stanowią najważniejszy element wyposażenia. Pasażerowie mają do dyspozycji 1209 mm miejsca na nogi i 354 mm przestrzeni na kolana.
Fotele można rozłożyć do pozycji określanej jako "zero gravity". Mają elektrycznie regulowane podnóżki i mechaniczny masaż wykorzystujący cztery kuliste głowice. Jednym przyciskiem można złożyć przedni fotel pasażera, aby osoba siedząca za nim miała jeszcze więcej przestrzeni i swobody.
Specjalny tryb relaksacyjny jednocześnie rozkłada fotele, uruchamia masaż, zmienia oświetlenie, zasłania rolety i dostosowuje muzykę oraz zapach we wnętrzu.
Na tym jednak nie koniec. Z podsufitki wysuwa się ekran o przekątnej 21,4 cala (ktoś tu podpatrzył BMW), a za nagłośnienie odpowiada system Dynaudio Platinum Evidence z 39 głośnikami. W kabinie są też dwie lodówki. Tylna ma pojemność 5,5 litra i może zarówno chłodzić, jak i podgrzewać zawartość.
BYD postawił też na tradycyjne materiały. W kabinie znajdziemy skórę semi-anilinową, naturalne drewno, wełniane dywaniki i metalowe przełączniki. Nie zabrakło nawet jadeitu, którym ozdobiono elementy nawiewów. W drzwiach przewidziano natomiast specjalne schowki na parasole.
Yangwang Altior jest elektrykiem. Ma cztery silniki i bliżej nieznaną moc
Pod ogromnym nadwoziem kryje się platforma e4, wykorzystująca cztery niezależne silniki elektryczne. Każdy z nich napędza jedno koło, a elektronika może regulować przekazywany moment obrotowy ponad 100 razy na sekundę. Dzięki temu Yangwang Altior może, między innymi wykonać obrót w miejscu, czyli tak zwany tank-turn. Nie wydaje mi się jednak, że będzie to jakkolwiek praktyczne. Opony też tego raczej nie polubią.

Układ napędowy ma też pomagać w utrzymaniu stabilności samochodu po pęknięciu opony podczas szybkiej jazdy. Chińczycy przewidzieli nawet możliwość awaryjnego unoszenia się na wodzie (!), gdyby samochód przypadkowo wjechał do zbiornika wodnego. Pamiętajcie: nie róbcie tego.
Kolejnym elementem jest aktywne zawieszenie DiSus. System analizuje nawierzchnię przed samochodem i na bieżąco dostosowuje pracę zawieszenia. Kontroluje przy tym ruchy nadwozia w sześciu stopniach swobody, ograniczając przechyły na zakrętach i wstrząsy na nierównościach.
Chińczycy obiecują do 1000 kilometrów zasięgu. No, tak jakby
BYD zastosował tutaj akumulator Blade drugiej generacji. Według producenta Altior może pokonać ponad 1000 km na jednym ładowaniu, choć warto pamiętać, że jest to wynik uzyskany według chińskiej procedury CLTC, bardziej optymistycznej od europejskiego WLTP. Samochód wykorzystuje też technologię szybkiego ładowania FLASH Charging z mocą przekraczającą 1 MW.
Na pokładzie Altiora znalazł się system wspomagania kierowcy God's Eye A. Oferuje on między innymi wspomaganie jazdy na autostradach i w mieście, automatyczne parkowanie oraz prowadzenie samochodu od miejsca parkingowego do wyznaczonego celu.
Flagowa limuzyna BYD będzie oferowana w dwóch wersjach: Executive i Bespoke. Ta druga zapewni większe możliwości personalizacji. BYD przygotował również limitowaną odmianę Shanhe Dingyun, wyróżniającą się brązowo-złotym nadwoziem i specjalnym wykończeniem wnętrza inspirowanym tradycyjnymi chińskimi motywami.
Tu pojawia się kluczowe pytanie: czy taki samochód faktycznie będzie postrzegany jako konkurencja Bentleya czy Rolls-Royce'a?
Zapewne jego cena będzie stosownie niższa, co przekona bez wątpienia pewne grono odbiorców. Nie zmienia to jednak faktu, że prestiż marek buduje ich historia, know-how i klasa. A Chińczycy póki co chcą przekonać do siebie gadżetami, które służą do szpanu, a nie wpływają na luksus. Zresztą design, który jest bardzo mocno inspirowany Rolls-Roycem, też może budzić mieszane uczucia – wszak podobieństwa są widoczne gołym okiem.
Ale może właśnie o to tutaj chodzi?


