550 000 euro i jest Twoje. Nowe elektryczne Ferrari Luce rozświetli alerty na koncie

Bardzo kontrowersyjne elektryczne Ferrari Luce będzie też bardzo... drogie. I wiecie co? Do mnie to przemawia. Co więcej, bardzo kibicuję Włochom i temu projektowi.

Spokojnie, nim zapytacie, czy wszystko ze mną okej, odpowiem, że jak najbardziej. Wyspałem się, zrobiłem trening i nie dostałem w głowę. Wiele osób twierdzi, że Ferrari Luce, czyli pierwszy elektryczny model tej marki, będzie wielką wpadką. Moi koledzy z branży uważają też, że Włosi będą mogli jedynie podkulić ogon przy Chińczykach, pokazując "drogi i gorszy od ich konstrukcji" samochód.

Absolutnie się z tym nie zgodzę. Powiem więcej - uważam, że Ferrari Luce będzie strzałem w dziesiątkę, a wszystko, co robi ta marka, zmierza w dobrym kierunku.

Zacznijmy od tła biznesowego. Ferrari Luce to pierwszy elektryk - i na tę chwilę ostatni

We wrześniu, przy okazji prezentacji technologii Luce (wtedy znanego pod nazwą Elettrica), podkreślono, że w Maranello skorygowano strategię. Elektryczne modele nie będą priorytetem, a tłem. Luce idzie na pierwszy front, ale wraz za nim nie podążają od razu kolejne samochody.

To oczywiście nieco rozczarowało część inwestorów (spadek na giełdzie przypisano błędnie, co sam uczyniłem), samej prezentacji elektrycznej platformy. W praktyce jednak niektórzy byli mocno zaskoczeni faktem zmniejszenia skali inwestycji w samochody na prąd.

Im dalej w las, tym ciekawiej. Luce będzie bardzo kontrowersyjnym wizualnie samochodem. Nadwozie, potencjalnie w formie czterodrzwiowego GT, ma nawiązywać do designu z lat sześćdziesiątych. To wszystko uzupełniono przedziwnym kokpitem, który opracował Jonathan Ive, znany niegdyś z projektów dla Apple'a.

Ferrari Luce 2027

Łączy on odrobinę cyfrowego świata, fizyczne przełączniki i drobne detale, które mają być hołdem właśnie dla lat sześćdziesiątych. Przyznam Wam szczerze, że nawet mi się to... podoba.

I teraz do tego dodajemy cenę: ta ma wynosić 550 000 euro

Więcej niż Purosangue z V12 i więcej niż niejeden model tej marki. Drogo? Owszem. Ferrari, moim zdaniem, będzie produkowało swojego elektryka w stosunkowo niewielkiej liczbie egzemplarzy. Co więcej, będzie to samochód przeznaczony dla bardzo świadomych klientów. Widzę tutaj osoby, które chcą mieć "Ferrari na co dzień", szybkie i świetne w prowadzeniu, ale też unikalne wizualnie.

To będzie samochód, który wyróżni się z tłumu i pokaże indywidualizm klienta. I choć można się spierać o to, czy taka strategia jest słuszna, to moim zdaniem Włosi idą tutaj w dobrym kierunku.