Nowa srebrna strzała w Formule 1. Ta ma pomarańczowe detale i cztery pierścienie
Panie i Panowie, jeden z dwóch nowicjuszy w Formule 1 właśnie odsłonił swoją "tajną broń". Kolejna niemiecka srebrna strzała pojawi się na gridzie, ale ta dumnie chwali się czterema pierścieniami. Oto Audi R26, tegoroczny samochód nowego zespołu Audi F1.
Czasami zastanawiam się jak to w ogóle jest możliwe, że grupa Volkswagena tak długo zwlekała z debiutem w Formule 1. Próbuję sobie wyobrazić co by było, gdyby w złotych dla siebie latach dwutysięcznych wyłożyli na stół pieniądze i stworzyli unikalny samochód. Za czasów Ferdynanda Piëcha byliby potencjalnie niepokonani. Na ten moment przyszło nam jednak czekać znacznie dłużej, aż do teraz. Dziś w pełni oficjalnie zadebiutowało Audi R26, czyli tegoroczny bolid zespołu Audi F1.
Marka z Ingolstadt stawia dopiero pierwsze kroki w Formule 1, aczkolwiek nie wchodzi tutaj "od zera", niczym Cadillac. Niemiecki zespół poszedł inną ścieżką i przejął Saubera. To był świetny ruch. Prywatna ekipa z Hinwil w Szwajcarii ma wiedzę, zaplecze i doświadczenie. Tym, czego brakowało im przez lata, był solidny budżet. Tak naprawdę najlepszym momentem była bliska współpraca z BMW, kiedy to odnosili największe sukcesy.

Audi dostało więc całą bazę, gruntownie odnowioną i rozbudowaną, a także zespół ludzi gotowych do działania. Od siebie dołożyli jednak jeszcze jedną cegiełkę - silnik. W przeciwieństwie do Cadillaca, który korzysta póki co z pomocy Ferrari, marka z Ingolstadt od zera opracowała własną jednostkę napędową.
Jakby nie patrzeć mają ogromne doświadczenie w tej kwestii, gdyż budowali silniki do zwycięskich samochodów w serii WEC (w tym w 24-godzinnym wyścigu w Le Mans), a także wygrali w Dakarze. Czy i tutaj zaskoczą i będą nadspodziewanie dobrym nowicjuszem?
Audi Revolut F1 Team i Audi R26. Tak zaczyna się bardzo ciekawa historia
Co jak co, ale niemiecki producent zebrał świetną ekipę. Jonathan Wheatley przyniósł ogromne doświadczenie z Red Bulla, gdzie był jedną z najważniejszych postaci. Mattia Binotto może i budzi pewne wątpliwości (nie był wybitnym szefem zespołu Ferrari), ale jest doskonałym inżynierem. Nie warto go bagatelizować, gdyż wreszcie jest na właściwej dla siebie pozycji. Co więcej, Binotto był współtwórcą sukcesów Ferrari w czasach Schumachera.

Za kierownicą R26 zasiądzie Nico Hulkenberg i Gabriel Bortoleto. Mamy więc doświadczonego kierowcę, który wnosi dużo wiedzy, oraz młody talent, który potrzebuje dobrej maszyny. Pierwszy wspólny rok był dla nich bardzo udany. Sauber pod nowym zarządem zrobił gigantyczny postęp, Hulkenberg zgarnął wymarzone pierwsze podium (na Silverstone), a Bortoleto pokazał swoje tempo. Teraz czas udowodnić, że ekipa idzie w dobrym kierunku.
Mattia Binotto podkreślił, że projekt rozwija się dokładnie tak, jak zakładano. „Przez ostatnie lata skrupulatnie budowaliśmy nie tylko jednostkę napędową w Neuburgu, ale także fundamenty organizacji technicznej, która łączy rozwój podwozia w Hinwil i Bicester. Ta pełna integracja daje nam całkowitą kontrolę nad własnym losem, eliminuje kompromisy i pozwala osiągnąć poziom elastyczności oraz innowacyjności niezbędny do sukcesu.” – powiedział podczas prezentacji w Berlinie.
Kolory nie są tutaj przypadkowe
Srebrny odcień nie powinien być zaskoczeniem. W końcu Audi startowało w Formule 1 w czasach przedwojennych (jako Auto Union). Pomarańczowy kolor (Lava Red) i czerń są tutaj ciekawym uzupełnieniem. Na pewno będzie to samochód, który zwróci uwagę fanów na torach.

Póki co Audi R26 zaliczyło "shakedown" z bazowym nadwoziem, podczas prywatnego testu w Barcelonie. Już w przyszłym tygodniu ruszą zamknięte testy, podczas których zespoły skupią się najpewniej na ustawianiu silników i systemu odzyskiwania/dystrybucji energii. Dopiero w Bahrajnie zobaczymy najprawdopodobniej nadwozia bliższe tym, które zadebiutują podczas pierwszego wyścigu w Australii w marcu.


