Cobra GT Coupe wygląda obłędnie i jest jeszcze szybsza. Producent liczy na dużą sprzedaż

AC Cars świętuje swoje 125-lecie w wyjątkowy sposób. To nowy model, Cobra GT Coupe. Brutalna, szybka i nawiązująca do słynnego modelu z 1964 roku.

AC Cars powróciło do żywych jakieś 3 lata temu, choć upiera się, że to najstarsza wciąż funkcjonująca firma w Wielkiej Brytanii. Nie chcemy się spierać, więc cieszymy się na 125-lecie marki. Zwłaszcza, jeśli urodzinowa jest Cobra GT Coupe, czyli drugi model oferowany przez firmę.

Co ciekawe, nowe coupe daje wyraz ambicji marki. Wejdzie do produkcji za dwa lata i pozwoli wypełnić nową halę produkcyjną. Ta ma podnieść możliwości AC Cars ze 100 ręcznie budowanych samochodów do 1000 w ciągu roku. A mówimy o modelach za ponad 1 milion złotych.

AC Cobra GT Coupe nawiązuje do Cobry A98

To numer podwozia wyścigowego coupe zbudowanego w jednym egzemplarzu w 1964 roku. Zasłynęło tym, że udało mu się osiągnąć 185 mil/godzinę (296 km/h) na publicznej drodze. 62 lata temu.

Nowy model może w 100% nie nawiązuje do oryginału, ale ma świetną linię, która zmienia klasyczną Cobrę w stylowe coupe. Wygląda genialnie, mimo nieco za dużych felg.

Cobra GT Coupe

Domyślam się jednak, że duże koło jest tutaj obowiązkowe ze względu na prowadzenie i konieczność zmieszczenia odpowiednich hamulców.

Stworzona z włókna węglowego Cobra GT Coupe jest lekka i brutalnie mocna w swoim nowym wcieleniu.

Sercem, podobnie jak w GT Roadsterze, jest pięciolitrowy silnik Forda. Spora zgodność historyczna, a wszyscy wiemy, że jednostka Coyote daje wyjątkowe możliwości. Klienci mogą wybrać jedną z dwóch specyfikacji.

Pierwsza z nich ma 439 KM i 556 Nm momentu obrotowego. Nieźle jak na auto, które waży 1587 kg i ma rozkład masy 50:50.

Ale dla tych, którzy uważają to za zbyt słabe auto, jest jeszcze wersja z kompresorem. Tutaj silnik pompuje 720 KM i 820 Nm. Na tylnej osi, z ręczną skrzynią biegów (opcjonalnie jest 10-biegowy automat). 100 km/h pęka po ok. 3,5 sekundy, ale sądzę, że osiągi "w dalszej części", a także sposób rozwijania mocy nie pozostawiają kierowcy obojętnego.

To musi być naprawdę dopracowane auto, żeby nie zabić kierowcy.

Ten najpierw będzie jednak musiał wyłożyć sporą kwotę. Ceny startują od około 1,15 mln zł za wersję wolnossącą oraz 1,25 miliona za odmianę z doładowaniem.