Czas zmienić zasady rejestrowania samochodów. Cztery propozycje, dzięki którym będzie lepiej
Trzymamy się archaicznego systemu, który przestaje działać. Obecne zasady rejestrowania samochodów są nieadekwatne do potrzeb rynku. Czas to zmienić.
Białe tablice rejestracyjne pojawiły się w maju 2000, a wraz z nimi zadebiutowały zasady rejestrowania samochodów, które w dużej mierze nie zmieniły się od tamtej pory. Owszem - rejestrację można zachować, zlikwidowano rejonizację, a także wyprostowano wiele kwestii, które budziły kontrowersje.
Nie oznacza to jednak, że jest to system działający sprawnie i dobrze. Wręcz przeciwnie - im więcej lat ma na karku, tym częściej wychodzą jego słabości. Dodając do tego wszechobecny bałagan w CEPiK-u, dostajemy małe potworka, który działa siłą rozpędu. Nie oznacza to jednak, że jest adekwatny do oczekiwań rynku.

Nadchodzą duże zmiany w kwestii rejestrowania pojazdów - niebawem będziemy mogli robić to online. Choć na rewolucję czasu jest zbyt mało, to najwyższa pora, aby rozpocząć dyskusję o całkowitej zmianie systemu w Polsce. Po latach obserwacji różnych rozwiązań poza granicami Polski, znalazłem kilka, które zdają się być najlepsze - i te powinniśmy zaadoptować w Polsce.
Zasady rejestrowania samochodów muszą się zmienić. Mam kilka propozycji, które są warte rozważenia
Przede wszystkim jesteśmy uwiązani starym systemem, z wyróżnikami powiatu/miasta i zestawem pięciu cyfr/liter. Dostępne kombinacje w wielu miejscach już się wyczerpały, przez co sięgamy po różne potworki, które nijak nie nawiązują do danego regionu.
I prawda jest taka, że stosowane wyróżników i taka forma "rejonizacji" tablic w ogóle nie ma już sensu.
Samochody krążą po kraju, często rejestruje się je i użytkuje w skrajnie różnych miejscach. Tu najlepszym rozwiązaniem byłby system, z którego korzystają od blisko 30 lat Włosi, a od niedawna także Słowacy i Węgrzy.
Mowa o tablicach rejestracyjnych, które wydawane są alfabetycznie w całym kraju. Zaczynamy od liter AA na początku, dalej dostajemy szeroką kombinację cyfr i liter (wedle uznania i liczby opcji). Tym samym powstaje system, który przez dekady będzie skuteczny, a wyczerpanie go stanie się bardzo trudne.
Automatycznie niweluje to także zjawisko krytyki danych wyróżników i przypisywania kierowcom, którzy mają konkretne tablice jakiejś "łatki". Są tutaj więc też zalety z cyklu "absurdalne, ale sensowne".
Czas też zrezygnować z zielonych tablic rejestracyjnych
Te miały sens w momencie, w którym elektryki były ewenementem i rzadkością. Teraz, gdy ich liczba rośnie ekspresowo, takie rejestracje nie mają już większego sensu. Jedyną ich zaletą jest łatwiejsza rozpoznawalność na buspasach i w przypadku kontroli parkingowych. To jednak także da się rozwiązać.
W nowym systemie wystarczyłoby dodać w odpowiednim miejscu literę E, która sygnalizowałaby pojazd na prąd. Tak robią Niemcy (w ich przypadku pojawia się ona także na hybrydach plug-in). Czesi z kolei mają wyróżniki z literą E dla pojazdów na prąd (przy systemie bez rejonizacji). Zalety? Przede wszystkim estetyka - wspólna kolorystyka tablic zawsze wygląda lepiej i robi lepsze wrażenie.

Co więcej, tablice powinny być przypisane do samochodu
Jeden numer, zmieniający się właściciele. Większy porządek, łatwiejsza organizacja bazy danych, dużo prostsze zasady przerejestrowywania pojazdów. Idea tablic przypisanych do samochodu jest znana od dekad i działa doskonale. Postawiłbym raczej na właśnie taką opcję, a nie na tablice przypisywane do użytkownika - to wprowadza większy chaos i utrudnia.
Zrezygnowałbym także z tablic indywidualnych. W wielu krajach nie ma takiego rozwiązania i ludzie jakoś z tym żyją. Tymczasem rejestracje indywidualne zawsze dokładają cegiełkę do zamieszania w systemie, zwłaszcza przy zamiennym stosowaniu znaku 0 i O.
Przy okazji zmian przepisów finalnie można byłoby wyprostować kwestię tablic w różnych rozmiarach. Obecne "krótkie" tablice mają ograniczone zasoby i szybko się wyczerpują. Tutaj także jest potencjał na opracowanie atrakcyjniejszych rozwiązań - mniejszych tablic dla samochodów sportowych (niech będą dużo droższe, przecież to żaden problem), czy tablic dla pojazdów z USA i Japonii.
Klasykom można zaś przypisać prosty wzór - bez paskudnego żółtego tła i "klasycznego auta" wytłoczonego na blaszce. Uniwersalny, taki sam, jak na zwykłych autach, jedynie z drobną zmianą w zestawie alfanumerycznym (np. litera X oznaczająca auta zabytkowe). O stworzeniu czarnych tablic, nawet z eurobandem (eliminuje on konieczność stosowania naklejki z kodem kraju), nie ma co liczyć.
Tu poruszyć trzeba też ostatnią kwestię - krój pisma, z którego korzystają polskie tablice rejestracyjne. Wszyscy zgodzą się raczej, że są one raczej brzydkie. Jest to więc dobry moment na to, aby poprawić ich estetykę i zastosować ładniejszą i estetyczniejszą koncepcję.
Nowe zasady rejestrowania samochodów powinny uwzględnić zmianę formatu dokumentów. Powinien w nich znaleźć się właściciel i użytkownik
Mowa tutaj o sytuacji, w której właścicielem pojazdu jest bank lub leasingodawca. Dopisanie zarejestrowanego użytkownika i podmiotu, który jest leasingobiorcą, rozwiązałoby wiele problemów wynikających z braku takich informacji w papierach samochodu.
Sam zresztą kiedyś w trakcie kontroli poza granicami Polski byłem pytany o to, czy jestem właścicielem firmy o nazwie pewnej dużej firmy leasingowej, bez wchodzenia w szczegóły. Wbrew pozorom nie we wszystkich krajach służby do końca rozumieją nieobecność takiego wpisu w dokumentach.
Te zmiany wymagałyby, rzecz jasna, stworzenia zmodyfikowanej, lub całkowicie nowej bazy CEPiK, równoległej do obecnej
Byłby to jednak start z "czystą kartą". Nowe samochody, albo samochody przerejestrowywane, trafiałyby już do nowego zbioru, porządkowanego nowym zasadom. Tu zasadniczo pojawia się jednak największy problem: kosztów takiej infrastruktury. Prowadzenie równolegle dwóch baz jest trudne i skomplikowane, poza tym może wywoływać zamieszanie w przypadku kontroli policyjnych.
Z punktu widzenia urzędowego największym wyzwaniem byłaby migracja danych pomiędzy systemami - tak, aby wraz z nią nie przenosić jakichkolwiek błędów z obecnego CEPiK-u, wręcz przepełnionego różnymi pomyłkami.
Niemniej zmiana jest warta rozważenia, a kroki podjęte przez niektóre kraje europejskie (wspomniana Słowacja, Węgry, czy właśnie przed laty Włochy) zachęcają do podjęcia tego wyzwania. Na pewno będzie dużo korzyści - i porządku, na który czekamy.