Czekasz na nowego Nissana GT-R, dostaniesz hybrydowego mikrovana z poszerzeniami i napędem na cztery koła
Słowa Nissan i Nismo przywołują model GT-R. Niestety, musicie zadowolić się hybrydą w minivanie.
Wszyscy czekamy na nowego Nissana GT-R. Pewne jest to, że... jeszcze sobie poczekamy. Japończycy zupełnie nie spieszą się z tym projektem, ale za to bawią się innymi modelami. Przed Wami Nissan Aura w wydaniu Nismo RS. Tak, nowe wcielenie Note'a dostało poszerzenia, napęd na cztery koła i rasowy wygląd. Problem w tym, że wciąż jest... zwyczajną hybrydą.

Nowy Nissan ma dopisek Nismo RS w nazwie, ale nic to nie oznacza. Nie liczcie na rywala Toyoty GR Yaris
Nissan Aura to bardziej luksusowa odmiana modelu Note, oferowanego bez przerwy od 2004 roku (w Japonii). Obecna, trzecia generacja Aury zadebiutowała w 2020 roku, natomiast facelifting przeszła dwa lata temu.
Nissan Aura Nismo RS zyskał poszerzone nadwozie, duży tylny spoiler oraz rozbudowany pakiet aerodynamiczny. Prześwit obniżono o 20 mm, natomiast szerokość nadwozia powiększono o 145 mm w porównaniu ze standardową Aurą. Długość zwiększyła się o 142 mm.
Masa własna konceptu wynosi 1 490 kg, czyli o około 100 kg więcej niż w wersji seryjnej. Japoński minivan porusza się na 18-calowych czarnych felgach Nismo. Za nimi kryją się większe hamulce.

Sporotwy model z hybrydą e-Power? Witajcie w Japonii
Pod maską znajdziemy tutaj hybrydę e-Power, w której silnik spalinowy nie napędza bezpośrednio kół, lecz pełni funkcję generatora energii dla akumulatora. Współpracuje on z silnikiem 1.5 (trzycylindrowym), który generuje 142 KM i 250 Nm.
Moc na koła przenoszą dwa silniki elektryczne, po jednym na każdej osi, co tworzy napęd na cztery koła. Przedni silnik elektryczny dysponuje mocą 201 KM i momentem 330 Nm, natomiast tylny oferuje 134 KM i 195 Nm. W seryjnej Aurze Nismo standardem pozostaje napęd na przód, a wersja AWD to opcja.

Nissan oczywiście póki co nie potwierdza produkcji tej wersji. Producent zapowiada jednak dalsze modyfikacje oraz, co ciekawe, testy tego samochodu na... torze wyścigowym.
Jedno jest jednak pewne: jeśli ten samochód trafi na drogi, to będą to wyłącznie drogi Japonii. Na debiut takiego samochodu w Europie nie ma co liczyć.


