Emmanuel Macron ma teraz opancerzonego elektryka. Jak jeździć, to z klasą
Emmanuel Macron dostał nowy samochód służbowy. Jest długi, luksusowy, ręcznie wykonany i... elektryczny.
Francja wykorzystała obchody Święta Narodowego do pokazania nowego reprezentacyjnego samochodu głowy państwa. Podczas parady wojskowej na Polach Elizejskich Emmanuel Macron po raz pierwszy pojawi się w swojej nowej służbówce, którą będzie DS No7 Élysée.
Francuska marka oczywiście chwali się tym jak najszerzej, ale ma powody do "dumy". Jest to przede wszystkim pierwszy w historii Francji całkowicie elektryczny opancerzony samochód przygotowany specjalnie dla urzędującego prezydenta.
DS No7 Élysée kontynuuje wieloletnią tradycję francuskich limuzyn prezydenckich. Emmanuel Macron nie narzeka na komfort
Nowy DS No7 Élysée to kolejny element współpracy marki z francuskim państwem. DS ma się tutaj czym pochwalić - DS-y wożą prezydentów Francji od czasów Charles'a de Gaulle'a i legendarnego Citroena DS. Najnowszy model otwiera jednak zupełnie nowy rozdział, gdyż po raz pierwszy reprezentacyjna limuzyna Pałacu Elizejskiego korzysta wyłącznie z napędu elektrycznego.
Oczywiśćie nie obyło się bez wyzwań. W końcu opancerzenie waży całkiem sporo
Bazą dla prezydenckiego samochodu został DS No7 E-Tense AWD Long Range. Są tutaj dwa silniki elektrycnze o łącznej mocy 350 KM, tworzące napęd na cztery koła. Energię magazynuje akumulator o pojemności 97,2 kWh. W standardowej drogowej wersji producent deklaruje zasięg do 679 km.
Największe zmiany wprowadzono w konstrukcji pojazdu. Prezydencki DS otrzymał pełne opancerzenie, co wymagało przeprojektowania podwozia. Inżynierowie opracowali specjalne zawieszenie dostosowane do znacznie większej masy. Zmieniono także amortyzatory.
Rozstaw osi wydłużono o 25 centymetrów, aby było bardziej luksusowo
W porównaniu z seryjnym DS No7, prezydencka limuzyna zyskała rozstaw osi większy o 25 centymetrów. Dzięki temu Emmanuel Macron będzie miał znacznie więcej miejsca na nogi, a wnętrze może pełnić rolę mobilnego biura.

Na pokładzie znalazły się również rozwiązania opracowane specjalnie z myślą o oficjalnych obowiązkach głowy państwa. Lista wyposażenia obejmuje regulowane przyciemnianie tylnych szyb, zdejmowane uchwyty na flagi, specjalne oświetlenie, rozbudowane systemy komunikacji oraz dodatkowe systemy bezpieczeństwa.
Co więcej, DS No7 Élysée wyróżnia się lakierem Bleu Liberté oraz podświetlanym grillem nawiązującym do barw francuskiej flagi. Narodowe akcenty pojawiły się także na masce, kołach i na pokrywie bagażnika.
Kabinę wykończono Alcantarą, skórą Nappa oraz drewnem bukowym. Charakterystycznym elementem pozostaje wzór "Bracelet", a na desce rozdzielczej umieszczono laserowo wygrawerowany wizerunek Marianne, symbolu Republiki Francuskiej.
Cały projekt wykonano od podstaw we Francji
DS podkreśla, że przy budowie prezydenckiej limuzyny wykorzystano krajowy łańcuch dostaw. Za opancerzenie i końcowy montaż odpowiada firma Centigon. Akumulator dostarcza ACC, silniki elektryczne powstają w zakładzie w Trémery, elementy podwozia opracowano w Oksytanii, a system audio przygotowała francuska firma Focal.

No dobrze, Emmanuel Macron jeździ już nowym DS-em. A kiedy Wy będziecie mogli?
Jesienią tego roku do sprzedaży trafi standardowa wersja, dla zwykłych zjadaczy chleba. W ofercie znajdziemy tutaj niestety skromny wybór napędów - poza elektrykiem pod maską pojawi się miękka hybryda z silnikiem 1.2. Gamę ma także uzupełnić hybryda plug-in, a także potencjalnie klasyczna hybryda.
Swoją drogą - ciekawe, czy polski Pałac Prezydencki przesiądzie się do elektryka z Jaworzna. Samochód Foxconnu jako auto dla Karola Nawrockiego? To byłby ciekawy widok...


