Ferrari zrobi samochód z manualną skrzynią biegów, nie budując manualnej skrzyni biegów. Rozwiązanie "leżało na stole"

Ferrari z manualną skrzynią biegów może powrócić - i wbrew pozorom Włosi wcale nie potrzebują... manualnej skrzyni biegów.

Od dawna mówi się o tym, że Ferrari powinno zrobić samochód z manualną skrzynią biegów, jako propozycję dla purystów. Choć jest to bardzo niszowy segment, to wbrew pozorom kilku szaleńców rzuciłoby się w ciemno na taki model. Wszyscy zauważali jednak, że opracowanie od podstaw całej skrzyni jest po prostu nieopłacalne, a przy nowych samochodach także wręcz niemożliwe.

Problem w tym, że wszyscy patrzyliśmy na klasyczny "manual", a rozwiązanie cały czas leżało na stole i chwaliliśmy je w innej marce. Przecież nikt nie powiedział, że manualna skrzynia biegów musi być... manualną skrzynią biegów.

Ferrari szykuje samochód z manualną skrzynią biegów. Bez manuala

Charakterystyczna "ścieżka" skrzyni biegów przez lata była symbolem samochodów z maranello. Wystarczy przypomnieć auta takie jak Ferrari F40, Ferrari F355 czy Ferrari 550 Maranello. Charakterystyczne prowadzenie lewarka między metalowymi prowadnicami oraz wyraźne mechaniczne kliknięcia generowały niesamowite doznania.

Oczywiście Włosi regularnie nawiązywali do klasyki, ale jednocześnie szli z duchem czasu. Skrzynia F1 konsekwentnie wypierała manual, a później miejsce zautomatyzowanego manuala zajął pełnoprawny dwusprzęgłowy automat.

Ferrari z manualną skrzynią biegów

Jest lewarek, jest ścieżka, ale skrzyni w zasadzie nie ma. Takiej klasycznej

Na rysunkach patentowych, które zgłoszono w USA, zauważycie klasyczny lewarek zakończony okrągłą gałką. Porusza się on po metalowej prowadnicy z sześcioma pozycjami odpowiadającymi poszczególnym przełożeniom.

Nie mówcie jednak, że jest to manualna skrzynia biegów - lewarek nie ma tutaj fizycznego połączenia z mechanizmem i wodzikami. Ferrari wykorzystuje system typu shift-by-wire, w którym dźwignia pełni funkcję elektronicznego sterownika. Jak zapewne doskonale wiecie, Koenigsegg stworzył taki system już kilka lat temu, w modelu CC850.

Producent określa ten element, czyli właśnie "lewarek", mianem „control tower”. To moduł wyposażony w dźwignię obracającą się wokół dwóch wzajemnie prostopadłych osi. Jedna odpowiada za ruch lewo-prawo, druga za ruch przód-tył.

Ferrari z manualną skrzynią biegów? To wciąż klasyczny dwusprzęgłowy automat

Najważniejszym elementem całego rozwiązania jest układ wykrywania położenia lewarka. Specjalne czujniki stale monitorują kąt wychylenia dźwigni wokół obu osi. Następnie przesyłają sygnały elektryczne do centralnego sterownika samochodu.

Ferrari z manualną skrzynią biegów

Elektronika analizuje położenie lewarka i identyfikuje wybrane przez kierowcę przełożenie. Dopiero wtedy wysyła odpowiednie polecenie do skrzyni biegów.

W praktyce oznacza to, że kierowca wybiera bieg tak jak w klasycznych Ferrari, ale faktyczne przełączenie przełożenia realizuje już współczesna skrzynia automatyczna lub dwusprzęgłowa.

Patent opisuje nawet działanie modułu sterującego skrzynią biegów. Dźwignia obraca się wokół dwóch osi poprzecznych względem siebie, a system wykrywania położenia określa jej dokładny kąt wychylenia. Na podstawie tych danych sterownik rozpoznaje wybrany bieg i zarządza pracą przekładni.

Patent pokazuje sześć oddzielnych pozycji biegów oraz dodatkowe funkcje obejmujące bieg wsteczny, pozycję neutralną, tryb Drive i tryb Manual.

W trybie D samochód zachowuje się jak zwykłe współczesne Ferrari wyposażone w automatyczną przekładnię. Po przełączeniu do trybu M kierowca sam wybiera przełożenia przy pomocy lewarka.

Kluczowe jest jednak to, że system nie działa sekwencyjnie. Nie mamy tutaj prostej ścieżki dźwigni "do przodu i do tyłu". Każdy bieg posiada własne, fizycznie zdefiniowane miejsce w prowadnicy. Elektronika rozpoznaje konkretną pozycję wybraną przez kierowcę i odwzorowuje zachowanie klasycznej skrzyni.

Ferrari chce odtworzyć także mechaniczne wrażenia - kliknięcia, szarpnięcia i opór

Samo odwzorowanie układu biegów nie wystarczyło konstruktorom z Maranello. Patent pokazuje, że równie ważne są odczucia podczas zmiany przełożeń. Pod metalową prowadnicą znajdują się specjalne rolki współpracujące ze sprężynami. Podczas przesuwania lewarka generują one charakterystyczne punkty oporu oraz wyraźne kliknięcia.

Ferrari przewiduje wykorzystanie materiałów takich jak aluminium, tytan i stal nierdzewna. Dzięki temu kierowca ma otrzymać podobne wrażenia dotykowe do tych, które oferowały historyczne modele marki.

Komputer może nawet „nie pozwolić” na złą zmianę biegu

Najbardziej zaawansowanym elementem projektu jest możliwość aktywnego sterowania oporem lewarka.

Patent sugeruje, że komputer może regulować siłę działania sprężyn w zależności od sytuacji. W praktyce system byłby w stanie utrudnić lub całkowicie zablokować wybór niektórych przełożeń.

Przykładowo przy wysokiej prędkości samochód mógłby stawiać duży opór podczas próby wrzucenia pierwszego lub drugiego biegu. Technicznie nie jest to konieczne, ponieważ współczesne skrzynie dwusprzęgłowe już dziś skutecznie chronią układ napędowy przed błędnymi redukcjami. Ferrari chce jednak zachować realizm. Kierowca miałby odczuwać podobne ograniczenia jak w prawdziwej skrzyni manualnej, mimo że za wszystkim stoi elektronika.

Ferrari z manualną skrzynią biegów

Teoretycznie w parze z tym wszystkim musi iść też pedał sprzęgła

Tego jednak nie opisano w patencie. Zdziwiłbym się, gdyby "manualna" skrzynia w Ferrari była pozbawiona sprzęgła. Tutaj też trzeba się napracować, aby to wszystko zestroić we właściwy sposób.

Sprzęgło musi stawiać odpowiedni opór, działać precyzyjnie i dawać realistyczne wrażenia. To spore wyzwanie, ale też nie jest to "rocket science" dla doświadczonych inżynierów.

Wszystko wskazuje na to, że rozwiązanie Ferrari trafi niebawem na rynek. Mówi się tutaj o specjalnej wersji modelu 12Cilindri, która byłaby ściśle limitowana.

Zastanawiam się nad jednym: dlaczego Ferrari tak długo zwlekało z takim rozwiązaniem?

Nie jest to najprostszy system, ale wciąż punktem wyjścia pozostaje klasyczny dwusprzęgłowy automat. W praktyce więc Ferrari opracowało dla niego "nakładkę", która pozwala na symulowanie wrażeń jazdy samochodem z manualną skrzynią biegów. Oczywiście najtrudniejszym elementem jest napisanie odpowiedniego oprogramowania, a także zestrojenie całego systemu.

Nie widzę jednak przeszkód przed tym, aby takie rozwiązanie pojawiło się jako opcja, nawet bardzo kosztowna, w większości modeli marki. W końcu zawsze trafi się jakiś zapaleniec, który skorzystałby z takiego systemu. A jestem pewien, że jego adaptacja do różnych produktów Ferrari nie będzie ogromnym wyzwaniem.

Źródło: US WIPO