Fiat Koala: tanio i elektrycznie. Oto jak Włosi chcą znowu "zmotoryzować" Europę

Nowy Citroen 2CV ma już bliskiego kuzyna - i choć nie ujrzał jeszcze światła dziennego, to sporo już o nim wiemy. Przed Wami Fiat Koala.

Tego się nie spodziewaliście - Włosi mają już w zanadrzu kolejny model, który jest niemal gotowy do premiery. Nazywa się Fiat Koala i ma to być potencjalnie jeden z najważniejszych samochodów z perspektywy europejskiego rynku.

Marka z Turynu szykuje tani samochód elektryczny, który ma być "otwarciem" gamy modelowej. Będzie blisko spokrewniony z nowym Citroenem 2CV, ale otrzyma zupełnie inny charakter. Fiat teoretycznie nie zamierza kopiować stylistyki swoich klasycznych modeli, ale nie wyklucza też inspirowania się najpopularniejszymi autami sprzed lat.

Fiat KOALA, czyli powrót do korzeni. Ma być tanio, prosto i przystepnie

Doskonale wiemy, że potęgą Fiata były właśnie małe i tanie samochody. Modele takie jak 126p, Panda, Uno, Seicento czy Punto zapewniały mobilność milionom Europejczyków. Ich największym atutem była prosta konstrukcja, praktyczność i przede wszystkim niska cena.

Problem w tym, że dzisiaj w gamie Fiata brakuje naprawdę taniego, nowoczesnego samochodu miejskiego. Pandina, czyli znana od 2011 roku Panda, ma już 15 lat. Grande Panda jest większa i droższa, a Fiat 500 od dawna pełni nieco inną funkcję - i co jak co, ale kosztuje zbyt dużo. Włosi potrzebują więc samochodu, który będzie duchowym następcą pierwszej Pandy, ale jednocześnie sprosta współczesnym wymaganiom.

Fiat Koala jest już niemal gotowy. Celowo nie pokazano go w Paryżu

Podczas salonu samochodowego w Paryżu przedstawiciele Fiata potwierdzili, że prace nad nowym modelem są bardzo zaawansowane. Francois Leboine, szef stylistów włoskiej marki, przyznał, że samochód znajduje się na podobnym etapie rozwoju co zaprezentowany podczas targów koncepcyjny Citroen 2CV.

Włosi uznali najprawdopodobniej, że premiera dwóch zbliżonych samochodów będzie oznaczała brak wystarczającej uwagi na każdym z projektów. Tym samym Citroen dostał priorytet, a włoska nowość musi jeszcze chwile poczekać.

Ciekawostką jest też to, że Arnauld Belloni, nowy szef Fiata, potwierdza prace nad kilkoma samochodami wykorzystującymi nową platformę E-car. Pierwszym z nich będzie niewielki model, który ma zaskoczyć klientów swoim charakterem.

Pierwszym modelem z rodziny "małych misiów" będzie Koala - prosty czterodrzwiowy samochód, o budżetowym charakterze, kosztujący 13-15 tysięcy euro w bazowej wersji. Jego debiut jest jednak uzależniony od kilku czynników.

Włosi nie chcą kopiować starej Pandy. Mają inny pomysł

Nowy Citroen 2CV wyraźnie nawiązuje do swojego historycznego poprzednika. Włosi twierdzą, że nowy model nie będzie samochodem zaprojektowanym w stylistyce neoretro. Włosi nie wykluczają jednak pewnych nawiązań do Fiata Pandy 1 generacji i do Uno sprzed lat. Wzorcem ma być jednak Fiat Ippo, a także to, co prezentuje sobą nowy Fiat Multiplay.

Nowy Citroen 2CV i Fiat Koala będą bliskimi krewnymi

Pod efektownym nadwoziem znajdzie się zupełnie nowa konstrukcja. Fiat Koala wykorzysta platformę Stellantisa opracowywaną specjalnie z myślą o małych i niedrogich samochodach elektrycznych. Ta sama architektura posłuży do stworzenia produkcyjnego Citroena 2CV, który ma trafić na rynek w 2028 roku.

Fiat Koala 2028

Współdzielenie najważniejszych elementów technicznych pozwoli ograniczyć koszty opracowania obu samochodów, a docelowo również ich produkcji.

Europa chce mieć własne "kei-cary". Fiat zamierza to wykorzystać

Nowa platforma powstaje z myślą o przepisach, które mogą znacząco zmienić europejski rynek małych samochodów. Chodzi o proponowaną kategorię E-car (homologacja M1E), inspirowaną japońskimi kei-carami.

W Japonii niewielkie samochody korzystają ze specjalnych regulacji, które określają między innymi ich maksymalne wymiary i parametry techniczne. Dzięki temu producenci mogą oferować stosunkowo proste, niedrogie konstrukcje. Kei-cary odpowiadają za około 40% tamtejszego rynku.

Podobnego rozwiązania chcą europejscy producenci. W lipcu 2025 roku Stellantis i Renault Group zaproponowały stworzenie nowej kategorii samochodów, która miałaby obejmować pojazdy o długości poniżej 4,2 metra.

Najważniejszym elementem tej koncepcji jest uproszczenie wymagań regulacyjnych. Dzisiaj nawet najmniejsze samochody muszą spełniać wiele takich samych wymagań jak znacznie większe i droższe modele - chodzi oczywiście o systemy wspierające kierowce, systemy asystujące i zaawansowaną elektronikę. To podnosi koszty ich opracowania i produkcji, co szczególnie mocno odbija się na cenach samochodów miejskich.

Nowa kategoria mogłaby pozwolić producentom na stworzenie tańszych elektryków, a jednocześnie poprawić opłacalność ich produkcji w Europie

Nowy model ma pełnić funkcję elektrycznego odpowiednika dotychczasowej Pandy. Nie oznacza to jednak, że Fiat zamierza całkowicie porzucić klientów zainteresowanych prostymi samochodami z silnikami spalinowymi.

Pandina pozostaje bestsellerem na włoskim rynku i wciąż cieszy się ogromnym uznaniem. Fiat doskonale widzi kluczową rolę spalinowych samochodów. Rezygnacja z takiego produktu byłaby strzałem w stopę. Gaetano Thorel, szef Fiata w Europie, podkreślał wcześniej, że producent musi znaleźć odpowiednie rozwiązanie dla dotychczasowych nabywców Pandy.

Wskazywał przy tym na konieczność opracowania oferty, w której będą dostępne różne silniki - w tym także oszczędne jednostki spalinowe. Przy obecnych normach i celach emisyjnych jest to jednak bardzo trudne zadanie.