Ineos szuka oszczędności. Nowy model powstanie na platformie "Made in China"

Brytyjski producent terenówek poddał się, jeśli chodzi o budowę mniejszego od Grenadiera auta. Ineos nie planuje już budować samochodu "od zera" i skorzystać z gotowej platformy.

Pierwsze plany mniejszego 4x4 Ineos pokazał już dwa lata temu. Szybko jednak okazało się, że zbudowanie Fusiliera jest nieco bardziej skomplikowane niż się wydawało. Firma opóźniała premierę auta elektrycznego z range extenderem i nadal nie wiadomo, kiedy ono finalnie zadebiutuje.

Ineos Fusilier będzie korzystał z "pożyczonej" platformy

Lynn Calder, CEO marki, oficjalnie przyznaje, że Fusilier nie będzie już zbudowany przez korporację od zera. Współdzielona platforma to jedyna przyszłość. Firma nie zamierza też korzystać z ramy Grenadiera, tylko zmniejszonej.

4x4 z elektrycznym napędem i range extenderem ma być zupełnie innym, choć wciąż terenowym samochodem (a nie tylko kanciastym SUV-em).

Najbardziej prawdopodobne, że na aucie zobaczymy metkę Made in China. A w zasadzie na wspomnianej platformie. Ineos prowadzi bowiem rozmowy z koncernem Chery. I tu pojawia się artykuł sprzed kilku dni o tym, że do Europy ma trafić marka lifestylowych terenówek koncernu, czyli iCar/iCaur. Bo właśnie model V27 może stać się bazą dla nowego Ineosa.

Ineos

Zresztą, model V27 sam wygląda, jakby był krewnym brytyjskiego producenta. Korzysta natomiast z poszukiwanego przez Anglików napędu, czyli hybrydy typu REEV. Mamy tutaj silnik 1.5 Turbo, który jest wyłącznie generatorem dla jednostek elektrycznych. Do tego V27 ma akumulator o pojemności 33 kWh. To pozwala na przejechanie blisko 1000 km wg normy CLTC.

Tego typu konstrukcja mocno ułatwiłaby zmagającemu się z problemami Ineosowi wejście w segment nowoczesnych i nieco bardziej przystępnych cenowo aut 4x4. Na pewno samochód "po swojemu" zostałby przerobiony, aby mieć lepsze właściwości terenowe. Myślimy, że byłoby to sprzeczne z DNA i założeniami sir Ratcliffe'a, gdyby po prostu na rynku pojawił się Ineos jako zwykły SUV.

A Fusiliera zobaczymy najwcześniej w 2028 roku, co jest jasne, skoro samochód nie ma jeszcze wybranej platformy.

Sam Ineos powoli "wstaje z kolan" po zawirowaniach pandemicznych, z dostawcami części oraz cłami dla USA. Ostrożne szacunki wskazują, że w tym roku liczba zamówień może wzrosnąć o 20%.