Jensen Interceptor GTX nadjedzie niedługo. Będzie analogowy i na razie tylko jako "zabawka"
Na początku roku dostaliśmy informację, że powróci Jensen Interceptor. Wiemy nieco więcej. Na przykład, że Jensen Interceptor GTX nie będzie miał drogowej homologacji. Przy okazji dostaliśmy dwa nowe zdjęcia.
Na sześćdziesięciolecie Jensena Interceptora (tego najbardziej znanego) firma Jensen International Automotive ma pokazać nowe wcielenie swojego najbardziej znanego modelu. Z informacji, które już otrzymaliśmy oraz nowych wieści wynika, że premierę będzie miał Jensen Interceptor GTX, który będzie autem stricte torowym.
O ile większość informacji brzmi świetnie, tutaj mamy pewne obawy. Czy to się wszystko "zepnie", zwłaszcza historycznie.
Jensen Interceptor GTX ma być analogowym autem z V8
Nie żadnym restomodem, czy reinterpretacją, ale narysowanym i zaprojektowanym od zera samochodem, nawiązującym jednak do swojej historii.
Nowe auto ma być bardzo analogowe, z wnętrzem pełnym przycisków, ręczną skrzynią biegów oraz V8 pod maską. Będzie korzystać z aluminiowego, ręcznie składanego w Wielkiej Brytanii nadwozia i lekkiego podwozia, również wykonanego z aluminium.
V8 na razie ma nieujawnioną specyfikację, ale plotki wskazują na silnik 6,2 od General Motors. Zapewne ten, co w Cadillacach CT-5 Blackwing. To by oznaczało blisko 600 KM, które przenosić będzie ręczna skrzynia biegów, oby na napęd AWD, jak w najbardziej znanym Interceptorze.
Ale firma ogłasza jednocześnie, że pojawi się Jensen Interceptor GTX, będący autem wyłącznie torowym, bez możliwości homologacji. A mnie się to zupełnie nie spina, bo Interceptor zawsze był autem typu GT, bez aspiracji wyścigowych.
Do tego linia auta, którą ujawniono na pierwszej zapowiedzi, wskazuje na długie coupe. Również mało wyścigowe. Podobnie jak nowe zdjęcia ujawniające detale. Choć tutaj akurat jest mowa o zaawansowanym prototypie, który będzie bazą dla aut torowych oraz drogowych.

Martwi mnie to o tyle, że po prostu producent nie ma gotowego auta, a budowa sensownego modelu drogowego może się przeciągnąć. Ograniczenie możliwości homologacji spowoduje, że potencjalnym inwestorom i klientom będzie można coś pokazać już pod koniec tego roku. Coś istniejącego i jeżdżącego. Może nawet sprzedać.
A drogowy model? Kiedyś tam może będzie. Obyśmy się mylili. I oby nowy Jensen nie zawiódł naszych oczekiwań.
W ostatnim czasie mamy dużo reaktywacji, reinterpretacji i małoseryjnych producentów. Wszystkie szukają klientów tam, gdzie producenci masowi już się poddali. W autach mocnych, analogowych i designerskich. Ciekawe ile z nich ma szanse na sukces?


