Oto motoryzacyjny pomidor ze śledzikiem. Wygląda bosko, ma niemal 1000 KM i manualną skrzynię

Ma włoskie pochodzenie i silnik ze Szwecji. Przed Wami Kimera K39 - niesamowity projekt, który jest ukłonem dla... Ferrari F40.

Trzymajcie się mocno - takich samochodów w zasadzie już nie ma na drogach. Włosi pokazali hipersamochód z manualną skrzynią biegów, napędem na tylne koła i silnikiem V8 od Koenigsegga. Co więcej, nie jest to kolejny restomod inspirowany klasyczną Lancią. To pierwszy w historii Kimery model opracowany całkowicie od podstaw.

Dotychczas marka zasłynęła dzięki modelom EVO37 i EVO38, które na nowo "interpretowały" legendarną Lancię 037 z Grupy B. Teraz jednak Luca Betti i jego zespół poszli w zupełnie innym kierunku. K39 czerpie garściami z samochodów wyścigowych z lat osiemdziesiątych, a konkretnie dwoma bardzo ważnymi samochodami Lancii - Betą Montecarlo Turbo Group 5 z 1981 roku oraz LC2 z 1983 roku, stworzoną jako odpowiedź na dominację Porsche 956.

Włoski samochód ze szwedzkim DNA. Kimera K39 ma V8 Koengisegga

Silnik jest tutaj największą rewolucją. Kimera K39 wykorzystuje 5-litrowe V8 z podwójnym doładowaniem, pochodzące od Koenigsegga. To jednostka bazująca bezpośrednio na silniku z Jesko.

Kimera K39 Koenigsegg

W K39 motor rozwija 986 KM oraz 1200 Nm momentu obrotowego. Maksymalna prędkość obrotowa sięga 8250 obr./min. Dla porównania, w Jesko ta konstrukcja może generować nawet około 1600 KM przy zasilaniu paliwem E85. Włoski hipersamochód otrzymał jednak nieco spokojniejszą konfigurację dostosowaną do zwykłej 95-oktanowej benzyny.

Kimera zastosowała mniejsze i szybciej rozkręcające się turbosprężarki z Koenigsegga Agera. Do tego włosi opracowali własne oprogramowanie sterujące oraz zmodyfikowali układ dolotowy. Wszystko po to, aby zachować bardziej analogowy charakter auta i poprawić reakcję na gaz.

Christian von Koenigsegg przyznał, że to pierwszy przypadek w historii marki, kiedy szwedzka firma udostępnia swój silnik innemu producentowi. Powodem miała być relacja z Lucą Bettim oraz wiara w projekt Kimery. Poza tym pan Koenigsegg sam ma samochody Kimery w garażu.

To brutalny samochód. Waży 1100 kg i nie ma nadmiaru elektroniki

Kimera K39 ma ważyć około 1100 kilogramów. To wynik wręcz absurdalny przy niemal tysiącu koni mechanicznych. Dla porównania, wcześniejsze EVO38 oferowało "tylko" 400 KM mniej przy bardzo zbliżonej masie.

Włoski projekt korzysta z monokoku z włókna węglowego, ma centralnie umieszczony silnik oraz napęd wyłącznie na tylne koła. Początkowo samochód otrzyma 7-biegową manualną skrzynię Cima. Kimera analizuje też zastosowanie sekwencyjnej przekładni z łopatkami przy kierownicy, choć klasyczny manual pozostaje kluczowym elementem filozofii tego projektu.

Producent wyraźnie podkreśla, że K39 ma oferować surowe i brutalne wrażenia z jazdy, zamiast cyfrowo filtrowanych doznań znanych z nowoczesnych hipersamochodów.

Za prowadzenie odpowiada zawieszenie pushrod z wewnętrznie montowanymi amortyzatorami z przodu i z tyłu. Nad aerodynamiką pracowała Dallara, a tej firmy przedstawiać nie trzeba. Standardowo K39 ma dostać stalowe hamulce, choć trwają też prace nad opcjonalnym zestawem karbonowo-ceramicznym. Samochód stoi na 20-calowych felgach z przodu i 21-calowych z tyłu z oponami Pirelli Trofeo RS.

Kimera K39 Koenigsegg

Niektórzy twierdzą, że ten samochód jest swego rodzaju "następcą Ferrari F40"

Przód wyraźnie nawiązuje do wcześniejszych modeli Kimery oraz klasycznych Lancii. Mamy tutaj cztery okrągłe reflektory, szeroki dzielony grill oraz wysuwane lampy ukryte za LED-owymi ringami.

Ogromne wrażenie robią też charakterystyczne poszerzenia nadkoli. Wyglądają tak, jakby większe nadwozie dosłownie „połknęło” mniejsze auto. Dodatkowo nadkola mają otwory wentylacyjne, inspirowane Porsche 911 GT3 RS.

Tył jest jednak prawdziwą perełką. Dłuższy, z wielkim skrzydłem, wygląda niczym wyjęty z Ferrari F40. Zresztą ten samochód niektóre media nazwyają spadkobiercą włoskiej legendy. Ma to sens - dostajemy tutaj lekkie nadwozie, podwójnie doładowane V8, manualną skrzynia oraz całkowicie analogowy charakter. Luca Betti otwarcie przyznaje też, że jest wielkim fanem F40. Nawet cztery charakterystyczne nacięcia za tylnymi kołami mają być subtelnym ukłonem w stronę legendarnego Ferrari.

Kimera od razu opracowała wyczynowy wariant "Pikes Peak"

Kimera ma już bardzo ambitne plany dotyczące przyszłości K39. Producent chce przygotować specjalną wersję do wyścigu górskiego Pikes Peak. Debiut tej wersji K39 zaplanowano na rok 2027. Powstanie zaledwie 10 egzemplarzy dla klientów.

Kimera K39 Koenigsegg

Produkcja będzie ekstremalnie limitowana

Obecnie pokazane samochody są jedynie modelami koncepcyjnymi przygotowanymi na konkurs elegancji Villa d’Este. Gotowy jeżdżący prototyp z pełnym wnętrzem ma pojawić się podczas Monterey Car Week w Kalifornii w sierpniu.

Pierwsze dostawy zaplanowano już na początek przyszłego roku. Kimera nie ujawnia jeszcze ceny, ale produkcja będzie bardzo ograniczona. Powstanie prawdopodobnie więcej niż 50 egzemplarzy, ale mniej niż 100. Około 20 samochodów znalazło już właścicieli.