Koniec PureTecha. Nowy silnik 1.2 ma zamknąć usta krytykom
Stellantis chce wreszcie pożegnać silnik 1.2 PureTech na dobre. Nowa konstrukcja zachowuję objętość skokową, ale jest de facto całkowicie nowa. Teraz debiutuje w kluczowym i budżetowym wydaniu.
Wszyscy wiemy, że silnik 1.2 PureTech to delikatnie mówiąc bomba z opóźnionym zapłonem. Przełomowa konstrukcja, która miała być fundamentem oferty koncernu PSA/Stellantis, stała się jego największym przekleństwem. Problemy jakościowe, a także awarie rozrządu sprawiły, że jednostki padały jak muchy, a koszty napraw szybko odcisnęły piętno na budżecie całej grupy.
Czas tej jednostki dobiegł końca. Jej miejsce zajmuje nowy silnik, wciąż trzycylindrowy, wciąż o objętości 1,2 litra. Nie jest to jednak zwykła zmiana nazwy. Inżynierowie przebudowali większość kluczowych podzespołów, od układu rozrządu po elementy odpowiedzialne za spalanie paliwa i zużycie oleju.
To właśnie wcześniejsze problemy z paskiem rozrządu pracującym w kąpieli olejowej sprawiły, że nowy silnik stał się dla koncernu projektem o strategicznym znaczeniu. W wielu modelach marek należących do grupy Stellantis dochodziło do przedwczesnej degradacji tego elementu, co w części przypadków prowadziło do kosztownych napraw. Producent prowadzi obecnie program wsparcia dla użytkowników starszych jednostek 1.0 i 1.2 PureTech, obejmujący wybrane przypadki nadmiernego zużycia oleju oraz problemów z rozrządem.
Silnik 1.2 PureTech przechodzi do historii. Nowa wersja jest bardziej dopracowana - łańcuch rozrządu zastąpił najbardziej kontrowersyjny element poprzednika
Najważniejszą zmianą jest rezygnacja z paska rozrządu w kąpieli olejowej na rzecz metalowego łańcucha. Zmiany sięgają jednak znacznie głębiej. Peugeot twierdzi, że około 70 procent części otrzymało nową konstrukcję. Przebudowano między innymi blok silnika, tłoki, pierścienie tłokowe, układ wtryskowy, głowicę oraz turbosprężarkę. Celem było jednoczesne zwiększenie trwałości, poprawa sprawności oraz ograniczenie kosztów eksploatacji.
Dużą uwagę poświęcono również problemowi zużycia oleju. Zmieniono konstrukcję tłoków i pierścieni tłokowych, a pierwszy pierścień otrzymał specjalną powłokę ograniczającą zużycie. Według danych producenta po przebiegu 200 000 km zużycie pierwszego pierścienia spadło o 80 procent względem silnika PureTech drugiej generacji, natomiast całkowite zużycie oleju zmniejszyło się o 75 procent.
Teraz na rynek wjeżdża bazowa wersja
Nowy silnik rozwija 101 KM przy 5500 obr./min i generuje 205 Nm momentu obrotowego dostępnego od 1750 obr./min. Według danych technicznych już przy 1500 obr./min kierowca ma do dyspozycji około 85 procent maksymalnego momentu. Jednostka współpracuje z 6-biegową manualną skrzynią biegów.
Jednym z najciekawszych elementów konstrukcji jest turbosprężarka o zmiennej geometrii łopatek. Takie rozwiązanie przez lata pozostawało domeną silników wysokoprężnych. W nowej jednostce benzynowej odpowiada za szybszą reakcję na gaz i ograniczenie efektu opóźnionego działania turbiny.
Nowy silnik pracuje w cyklu Millera. Mamy tutaj także bezpośredni wtrysk paliwa (pod ciśnieniem 350 bar) oraz nowy układ zmiennych faz rozrządu. Dzięki temu producent dostajemy wyższą sprawność i niższe zużycie paliwa.
Według danych homologacyjnych Peugeot 208 z silnikiem Turbo 100 zużywa od 5 do 5,9 l/100 km. W przypadku modelu 2008 wartości wynoszą od 5,4 do 5,9 l/100 km. Emisja CO2 zależnie od wersji mieści się w przedziale od 116 do 133 g/km.

Stellantis twierdzi, że silnik przetestowano na łącznym dystansie sięgającym 3 000 000 km
Program rozwojowy nowego silnika trwał kilka lat. Stellantis i Peugeot twierdzą, że na rozwój tej konstrukcji poświęcono 30 000 godzin badań stanowiskowych oraz ponad 3 milionach kilometrów przejechanych przez samochody testowe.
Część egzemplarzy pokonała ponad 200 000 km w wymagających warunkach eksploatacyjnych. Ta jednostka oczywiście pojawi się we wszystkich produktach grupy Stellantis - od Citroena, aż po Opla.
Wraz z nowym silnikiem producent zmienia harmonogram obsługi serwisowej. Standardowy przegląd ma odbywać się co dwa lata lub co 25 000 km, co i tak jest dość ambitnym założeniem. Niezmiennie uważam, że wymiany oleju co 15-20 tysięcy kilometrów są mimo wszystko lepszym pomysłem, nawet pomimo wyższych kosztów eksploatacji.


