Lancia Gamma ma coś z DS-a, jest Peugeotem 3008 i cierpi na ten sam problem, co każdy SUV grupy Stellantis
Lancia powróciła - najpierw dostaliśmy Ypsilona, który skrywał Corsę i 208 w przebraniu, a teraz dołącza do niego Gamma 2027. Tym razem mamy zlepek innych części. Czy taki samochód w ogóle ma szansę na sukces?
Niezbadane są wyroki grupy Stellantis. Jeszcze za czasów Carlosa Tavaresa uznano, że "wszystkie marki przetrwają". Lancia, która produkowała starego, ale doskonale sprzedającego się Ypsilona, postawiła na nowy styl. Nagle miała wejść na to samo podwórko, na którym był już... DS. Zaczęło się od wspomnianego Ypsilona, a teraz dołącza do niego Lancia Gamma 2027.
Co kryje się pod tą nazwą? Niestety nic przełomowego. Podobnie jak w przypadku mniejszego modelu, Gamma jest po prostu zlepkiem części grupy Stellantis. Co więcej, nawet nadwozie pochodzi w pewnym sensie z innego samochodu.
Lancia Gamma 2027 dzieli konstrukcję z Peugeotem 3008. To widać z daleka
Nowa Lancia Gamma wykorzystuje platformę STLA Medium, którą znamy już między innymi z Peugeota 3008 i 5008 oraz Opla Grandlanda. Tutaj jednak posunięto się dalej, gdyż cała konstrukcja nadwozia także wywodzi się z 3008-ki. I to widać z daleka.

Linia boczna jest niemal identyczna, a jedynie nowy pas przedni i tylny starają się nadać tutaj unikalnego stylu. Ba, dorzucono do tego klamki z DS-a (dosłownie, pochodzą z nowego DS No7), aby nieco zmienić styl. Cóż, efekt końcowy jest dość specyficzny.
Tu jednak warto pamiętać, że Stellantis teraz zmienił strategię. Lancia nie trafi na wszystkie rynki i pozostanie "marką regionalną". Jeśli więc inwestycje w zmienione detale i nowe wnętrze nie generują dużych kosztów, a sprzedaż będzie akceptowalna, to możemy spodziewać się, że ten model zostanie z nami na kilka lat.
Jak Lancia Gamma 2027 wypada pod kątem wymiarów?
"Włoski" SUV ma 4670 mm długości, 1890 mm szerokości i 1660 mm wysokości. Rozstaw osi to 2780 mm. Teoretycznie więc ten model jest nieco dłuższy od Peugeota 3008, z którym dzieli rozwiązania techniczne. Ciekawostką jest wydłużony o 4 cm rozstaw osi, który mocno wpływa na całą architekturę tego auta. Bagażnik ma 560 litrów pojemności, a na pokładzie przewidziano miejsce dla pięciu osób.
Klienci dostają cztery wersje napędowe. Bazowa ma 145 KM
Ofertę otwiera miękka hybryda wykorzystująca trzycylindrowy silnik benzynowy 1.2 turbo, wspomagany przez jednostkę elektryczną. Łączna moc układu wynosi 145 KM, a moment obrotowy sięga 230 Nm. Moc trafia na przednie koła za pośrednictwem sześciobiegowej dwusprzęgłowej skrzyni automatycznej.

To rozwiązanie znane już z wielu modeli grupy Stellantis i raczej mało "prestiżowe", jak na pozycjonowanie marki. Niewielki silnik elektryczny, zintegrowany z przekładnią, pozwala na pokonywanie krótkich odcinków bez uruchamiania jednostki benzynowej. Hybrydowa Gamma przyspiesza do 100 km/h w 10,4 sekundy i osiąga maksymalnie 201 km/h.
Znacznie szersze możliwości zapewniają warianty elektryczne, w teorii
Podstawowy oferuje 230 KM i korzysta z akumulatora o pojemności użytkowej 73,7 kWh. Zapewnia on do 543 kilometrów zasięgu. Mocniejsza wersja rozwija 245 KM i korzysta z akumulatora o pojemności 97,2 kWh. W tym przypadku zasięg wzrasta do 741 kilometrów. Obie wersje mają napęd na przednie koła.
Na szczycie gamy znajduje się Lancia Gamma HF Integrale. Ta wersja wykorzystuje już dwa silniki elektryczne i zyskuje napęd na wszystkie koła.
Teoretycznie pod prawą nogą jest tutaj 350 KM, ale funkcja Boost pozwala na chwilowe zwiększenie mocy do 375 KM, gdy poziom naładowania akumulatora przekracza 90 procent. Maksymalny moment obrotowy wynosi 509 Nm.
"Sportowa" Lancia przyspiesza do setki w 5,1 sekundy, a jej deklarowany zasięg wynosi do 676 kilometrów. Wszystkie elektryczne odmiany korzystają również z funkcji one-pedal driving, wykorzystującej rekuperację do hamowania.

Szybkie ładowanie od 20 do 80 procent zajmuje 27 minut - to niestety słaba strona tej architektury, mocno odstającej już od zmieniającego się rynku.
Lancia Gamma 2027 kosztuje od 39 900 euro. W Polsce jej nie kupicie
Nowa Lancia Gamma jest już dostępna do zamawiania na wybranych rynkach europejskich. Cennik otwiera wersja z silnikiem 1.2, za którą we Włoszech trzeba zapłacić 39 900 euro. Podstawowa odmiana elektryczna kosztuje 45 900 euro, a wariant z większym akumulatorem wyceniono na 51 900 euro.
W przypadku sportowej wersji HF Integrale ceny zaczynają się od 59 900 euro. Pierwsze egzemplarze Gammy mają trafić do klientów pod koniec listopada
Lancia prowadzi obecnie sprzedaż tylko na wybranych rynkach europejskich. Polska nie znajduje się wśród nich i nie ma planów na to, aby ta marka wróciła nad Wisłę.
Szczerze? Chyba nie ma czego żałować. Już DS nie notuje wybitnych wyników w naszym kraju, a dokładanie kolejnej opcji w salonach grupy Stellantis byłoby dość kontrowersyjnym ruchem.


