Mazda broni ekranów. Problem w tym, że nauka coraz częściej staje po stronie przycisków
Mazda w nowych modelach stawia na obsługę wszystkich funkcji z poziomu ekranu. Japończycy bronią nowej koncepcji, a nauka mówi coś innego.
Nowa Mazda CX-5 zaskoczyła wszystkich jedną rzeczą - wnętrzem. Japończycy niemal całkowicie zrezygnowali z fizycznych przycisków na rzecz ogromnego, 15,6-calowego ekranu. W ich przekonaniu takie rozwiązanie poprawia bezpieczeństwo i ogranicza rozpraszanie kierowcy. Coraz więcej badań oraz organizacji zajmujących się bezpieczeństwem ruchu drogowego dochodzi jednak do innych wniosków. I tu jest spory problem.
Mazda uważa, że ekran wymaga mniej odrywania wzroku od drogi
Przez lata japońska marka była jednym z największych przeciwników ekranów dotykowych. W wielu modelach stosowała pokrętło HMI i podkreślała zalety obsługi bez konieczności sięgania do wyświetlacza. W nowych modelach zmieniono jednak koncepcję, a i podejście marki także wygląda inaczej.
Koichiro Yamaguchi, menedżer programu CX-5, w wywiadzie dla australijskiego Drive tłumaczy, że tradycyjne przyciski klimatyzacji czy systemów pokładowych trzeba umieścić stosunkowo nisko na konsoli środkowej. Według Mazdy kierowca musi wtedy oderwać wzrok od drogi, znaleźć odpowiedni przełącznik i dopiero wykonać daną czynność.
Zdaniem producenta duży ekran umieszczony wyżej ogranicza konieczność spoglądania w dół. Mazda argumentuje również, że najczęściej używane funkcje pozostają stale widoczne na ekranie, więc użytkownik nie musi przeszukiwać rozbudowanych menu.

Wcześniej podobne stanowisko prezentowali także Matthew Valbuena, odpowiedzialny za technologie pokładowe i interfejsy HMI, oraz Tamara Mlynarczyk z północnoamerykańskiego oddziału marki. Firma podkreślała, że projekt nowego interfejsu powstał zarówno z myślą o ograniczaniu rozproszenia uwagi, jak i na podstawie opinii klientów.
Problem w tym, że badania dowodzą wyższość przycisków
Teoria Mazdy niby brzmi logicznie, ale od kilku lat pojawia się coraz więcej danych podważających skuteczność ekranów dotykowych jako podstawowego interfejsu samochodu.
Brytyjskie laboratorium badawcze TRL wykazało, że korzystanie z Android Auto i Apple CarPlay podczas jazdy znacząco wydłuża czas reakcji kierowcy, zwiększa liczbę spojrzeń poza drogę i negatywnie wpływa na zachowanie pojazdu. W części scenariuszy wpływ ekranów dotykowych na czas reakcji był większy niż w przypadku pisania wiadomości tekstowych.
Podobne wnioski przyniosły badania Allianz Center for Technology. Według tej organizacji korzystanie z systemów pokładowych może zwiększać ryzyko wypadku nawet o około 50 procent, a kierowcy regularnie deklarują, że rozbudowane systemy multimedialne odciągają ich uwagę od prowadzenia pojazdu.
Jeszcze dalej poszły badania przeprowadzone przez University of Washington oraz Toyota Research Institute. W symulatorze jazdy zauważono wyraźny spadek precyzji obsługi ekranów podczas prowadzenia samochodu, a także wzrost odchyleń od pasa ruchu i obciążenia poznawczego kierowcy.

Również literatura naukowa dotycząca projektowania interfejsów samochodowych wskazuje, że wielopoziomowe menu i skomplikowane struktury ekranów zwiększają obciążenie wzrokowe kierowcy oraz pogarszają bezpieczeństwo jazdy.
Pamięć mięśniowa pozostaje największym argumentem zwolenników przycisków
Kluczowym kontrargumentem wobec stanowiska Mazdy jest tzw. pamięć mięśniowa. Po kilku tygodniach użytkowania samochodu kierowca zazwyczaj nie musi już szukać wzrokiem pokrętła temperatury, regulacji głośności czy przycisku ogrzewania szyby. Dłoń trafia we właściwe miejsce niemal automatycznie.
W przypadku ekranu dotykowego sytuacja wygląda inaczej. Nie ma fizycznego punktu odniesienia, a kierowca często musi spojrzeć na wyświetlacz, potwierdzić położenie ikony i dopiero wykonać odpowiedni ruch. To właśnie z tego powodu wiele badań wskazuje, że liczba i długość spojrzeń poza drogę rośnie wraz z przenoszeniem kolejnych funkcji do ekranu.
Dobrze pokazuje to szwedzki test przeprowadzony przez magazyn motoryzacyjny Vi Bilagare. Kierowcy wykonywali identyczne zadania w różnych samochodach. W autach z klasycznymi przyciskami realizacja poleceń zajmowała znacznie mniej czasu niż w modelach opartych niemal wyłącznie na ekranach dotykowych. W skrajnych przypadkach różnica była nawet czterokrotna.
Organizacje zajmujące się bezpieczeństwem mają konkretne stanowisko
Najmocniejszy cios dla filozofii "wszystko na ekranie" nie przyszedł jednak ze świata nauki, lecz od organizacji oceniającej bezpieczeństwo samochodów.
Euro NCAP już od dawna zapowiedziało, że od 2026 roku będzie premiować producentów, którzy pozostawią fizyczne elementy sterowania dla najważniejszych funkcji. Celem jest ograniczenie czasu, jaki kierowcy spędzają patrząc na ekran zamiast na drogę.
Przez lata najwięksi gracze ścigali się na coraz większe wyświetlacze i coraz bardziej minimalistyczne wnętrza. Dziś część marek zaczyna wycofywać się z tego trendu. Volkswagen otwarcie przyznał, że całkowite zastępowanie przycisków ekranami było błędem. Podobne sygnały płyną również od innych producentów.
Czy Mazda zmieni jeszcze zdanie? Uważam, że to dobry moment na chwilę refleksji
Sama Mazda nie zamyka sobie drogi odwrotu. Koichiro Yamaguchi przyznał, że firma będzie obserwowała reakcje klientów i nie wyklucza powrotu większej liczby fizycznych przełączników w przyszłych modelach.
To o tyle interesujące, że nowa filozofia projektowania nie ogranicza się wyłącznie do CX-5. Podobne minimalistyczne wnętrza pojawiły się także w modelach Mazda 6e i Mazda CX-6e. W dużej mierze wynika to z chińskiego DNA tych modeli. Kluczowe są także preferencje tamtejszych klientów, którzy od lat oczekują dużych ekranów i ograniczonej liczby klasycznych przycisków.
Ja osobiście uważam, że nic nie przebije klasycznych przycisków - i trzeba tutaj szukać idealnego balansu, a nie stawiać wyłącznie na jedno rozwiązanie. Wiecie co jeszcze przekonuje producentów samochodów do "ekranozy"? Koszty. Fizyczne przełączniki kosztują i wymagają specjalnych sterowników. W przypadku ekranu kluczowy jest jedynie software.
Zresztą problem polega na tym, że Mazda nie poszła w dobrym kierunku - obsługa systemu Arene jest momentami irytująca, a niektóre elementy obsługi są zwyczajnie mało intuicyjne.


