MGS9 z bliska. Mam już swoją opinię na temat największego SUV-a marki

Przy okazji polskiej premiery miałem okazję przyjrzeć się, co oferuje MGS9, czyli największy SUV chińsko-brytyjskiej marki. Oto moje spostrzeżenia.

Chińska marka z brytyjskimi korzeniami ma bardzo duże ambicje, związane z najnowszymi premierami. Jedną z nich jest MGS9, którym MG chce zaznaczyć swoją obecność w segmencie D-SUV. To mocna deklaracja, zważywszy że obecnie w Europie w tym segmencie liczy się głównie grupa premium, a sam segment jest dość mocno obsadzony. MG chce się z tym modelem przenieść "poziom wyżej" i nieśmiało spogląda w stronę konkurencji właśnie oznaczonej metką "premium".

MGS9 to przede wszystkim przestrzeń

Oferowany wyłącznie jako hybryda plug-in SUV ma jedną zaletę na samym początku. Przy pięciu metrach długości ma siedem miejsc i olbrzymią przestrzeń w środku. Zarówno z przodu, jak i z tyłu jest mnóstwo miejsca. Z przodu niestety, choć fotele są wygodne, od razu czuć krótkie siedziska foteli. Z kolei kanapa jest bardzo wygodna, ma też, poza swoją strefą klimatyzacji, dodatkowe nawiewy w suficie. Trzeci rząd ma kolejne.

Ale, bardzo słusznie, MG chwali się pojemnością bagażnika. Ci z Was, którzy potrzebują tej przestrzeni, będą usatysfakcjonowani. Mówimy o 332 litrach pojemności przy 7 miejscach i 1 026 litrach przy pięciu miejscach. Oraz blisko 2 100 litrach przy złożonej również kanapie.

MGS9

A to wciąż hybryda plug-in, w której musiała się zmieścić spora (23,2 kWh netto) bateria.

Auto na żywo robi niezłe wrażenie, choć do frontu trzeba się będzie przyzwyczaić. W środku sprytnie udaje premium. Mamy dużo miękkich materiałów, eleganckich wykończeń dobrze spasowanych i nieźle wyglądających. Ale gdzieś, gdy zajrzymy głębiej, wyraźnie czuć tańsze plastiki. Miękkie wykończenia boczków drzwi też są z eko-skóry, która nie zdobywa najwyższych laurów w kategorii jakość.

Ale ogólnie nie jest źle. Podobnie jak z obsługą. Mamy tu podobne multimedia do tych modelu HS, czyli mieszankę niezłej ergonomii z chińskimi pomysłami. Na więcej zabawy przyjdzie czas podczas długiego testu.

Co otrzymamy za 172 900 zł?

Albo 181 900 zł, za wyższą wersję Exclusive. Która wydaje się być znacznie sensowniejszą.

MGS9 jest wycenione dobrze, zważywszy na napęd. Mamy tu blisko 300 KM mocy systemowej, sporą baterię pozwalającą na przejechanie 100 kilometrów bez ładowania oraz ok. 1000 km zasięgu łącznego (zbiornik paliwa ma 65 litrów). Szkoda tylko, że system nie pozwala na szybkie ładowanie (jest maks. 11 kW).

Do tego mamy kompletne wyposażenie. Na tyle, że we wspomnianym Exclusive (tańsza nazywa się Excite), za 9 000 zł dostajemy audio Bose, wentylowane fotele z funkcją masażu, bezdotykowo otwieraną klapę bagażnika, tapicerkę z eko-skóry (czarna lub beżowo-brązowa) i indukcyjną ładowarkę. Cała reszta... już jest na pokładzie.

MGS9 - moja opinia

Jeśli ktoś szuka dużego, rodzinnego auta z napędem hybrydowym, nowa propozycja od MG może okazać się bardzo kusząca. Bogato wyposażony, "okropnie" przestronny z potencjalnie oszczędnym i wystarczająco mocnym napędem i rozsądną ceną.