autoGALERIA

Zaczynamy test długodystansowy Skody Kodiaq z silnikiem 1.5 TSI. Co chcecie o niej wiedzieć?

Wiele osób uważa, że rodzinny SUV nie może mieć małego silnika. Czyżby? Do naszej redakcji na trzy miesiące trafiła Skoda Kodiaq z jednostką 1.5 TSI.

150 KM, 250 Nm momentu obrotowego, napęd na cztery koła realizowany za pośrednictwem systemu Haldex i 7-biegowa przekładnia DSG. To wszystko upakowane do 7-osobowego SUV-a z przyjemnym wyposażeniem. W nasze ręce trafiła Skoda Kodiaq, która zostanie w redakcji przez najbliższe trzy miesiące. Będzie to okres intensywnych testów, które pozwolą nam odpowiedzieć na dwa pytania – czy tego typu silnik jest wystarczający dla ważącego blisko 1700 kilogramów auta, oraz czy duży SUV sprawdza się w roli rodzinnego samochodu.

W najbliższym czasie będziemy weryfikować wszystkie aspekty tego auta – od badań zużycia paliwa (porównując wyniki z tankowania z tymi podawanymi przez komputer pokładowy), przez weryfikację osiągów za pośrednictwem urządzenia Racelogic (przy aktualnym przebiegu, który wynosi 1060 kilometrów oraz przed zdaniem samochodu), aż po sprawdzenie pakowności, przestronności i wielu innych praktycznych aspektów, takich jak na przykład możliwości pociągnięcia ciężkiej przyczepy za pomocą seryjnego chowanego haka.

„Nasza” Skoda Kodiaq – jak jest wyposażona?

Skoda Kodiaq, która trafiła do nas na test długodystansowy, to wersja wyposażeniowa Style – niegdyś topowa, a aktualnie ustępująca odmianie Laurin&Klement. Auto wykończono lakierem Lava Blue, zaś wnętrze dobrano w kolorze beżowym, z tapicerką Suedia, łączącą sztuczną skórę oraz tkaninę zbliżoną do alcantary/zamszu. Wyjściowa kwota za ten wariant z jednostką 1.5 TSI 4×4 DSG to 139 100 zł. Kodiaqa doposażono ednak w szereg elementów, które zwiększają komfort, ale i windują cenę. Znajdziemy tutaj topowy system Columbus, nagłośnienie Canton, kamery 360 stopni, komplet systemów bezpieczeństwa, elektrycznie sterowany fotel kierowcy z pamięcią ustawień, system komfortowego spania (pokażemy Wam te dodatki, świetny patent) czy adaptacyjne zawieszenie. Obecność wszystkich elementów opcjonalnych znacząco zwiększa kwotę, którą trzeba zapłacić za ten samochód – ta sięga 190 000 zł. Dla nas jednak bogactwo dodatków z listy opcji jest zaletą, gdyż możemy na spokojnie sprawdzić ich działanie oceniając jednocześnie, do których zdecydowanie warto dopłacić, a które można pominąć z czystym sumieniem.

Jeśli macie jakiekolwiek pytania lub prośby dotyczące naszego testu Skody Kodiaq, to możecie jest zadawać w komentarzach pod tekstem, na naszym forum dyskusyjnym (klik) lub mailowo – [email protected]

 

Dyskusja

komentarzy