nowości i premiery

Najtańsze auto elektryczne. Great Wall Ora R1 ma podbić Europę

Elektryfikacja w Europie postępuje. Interes w tym wyczuli Chińczycy, którzy to chcą wprowadzić na Stary Kontynent swoje modele na prąd. Jeden z nich byłby najtańszym „elektrykiem” na rynku.

Oto Great Wall Ora R1 – samochód, który wygląda niczym polepiony z wielu elementów. Linia boczna jest żywcem ściągnięta ze Smarta ForFour, który zresztą też teraz będzie występował wyłącznie w wydaniu elektrycznym. Front z kolei jest mocno inspirowany nieobecną jeszcze na rynku, ale znaną nam już w studyjnym wydaniu Hondą Urban EV. Czy takie zapożyczenia to przepis na sukces? Trudno powiedzieć, choć pomimo połączenia tutaj pomysłów z kilku samochodów, całość prezentuje się wyjątkowo sympatycznie. Ciekawostką jest fakt, iż studio projektowe tej marki nie jest w Chinach, a w Japonii – stąd też wiele inspiracji oferowanymi tam autami.

Wnętrze, choć minimalistyczne, standardowo zyskuje między innymi system multimedialny bazujący na Androidzie ze sztuczną inteligencją, która ma uczyć się nawyków kierowcy oraz komend głosowych. W momencie, w którym reszta świata dopiero rozwija takie pomysły i wprowadza je w droższych samochodach, Chińczycy wrzucają takie elementy do najtańszego elektryka na rynku. Ponadto znajdziemy tutaj seryjny dostęp przez NFC, czyli np. z poziomu smartfona. Ba, smartfon będzie konieczny, gdyż klasyczny kluczyk nie będzie oferowany seryjnie. Ma to jednak ułatwić dzielenie się autem z osobami, które będą miały przypisany odpowiedni cyfrowy klucz. Nie wiemy na ile aplikacje będą zaglądały nam do telefonów i kopiowały dane dla Chińczyków, ale brzmi to dość kosmicznie. Póki co takie rozwiązania – tak, zgadliście – oferowane są w topowych autach, takich jak np. BMW Serii 8.

To, co najważniejsze w tym aucie, to silnik. Ma być on tym, czego rynek potrzebuje. 350 kilometrów zasięgu na jednym ładowaniu (teoretycznie) przy baterii o pojemności 35 kWh to bardzo dobry wynik. Ze zwykłego gniazdka Ora R1 ma ładować się 5 godzin, zaś z szybkiej stacji raptem 40 minut. I teraz najlepsze – cała ta technologia zamknięta w raptem 3,5 m długości ma kosztować w przeliczeniu na złotówki około 60 000 zł, co czyni go najtańszym autem elektrycznym. To zdecydowanie mniej od wielu konkurentów, ze Smartem na czele. Ten jednak na jednym ładowaniu przy gorszej pogodzie ledwo przejeżdża 80 km…

Chińczycy są też pewni swego – według ich opinii układ elektryczny ma być bezawaryjny, a dowodem na jego trwałość będzie 8 letnia gwarancja. Podoba Wam się taka wizja przyszłości? Niestety, w Europie model ten pojawi się najwcześniej w 2020 roku. Mimo wszystko warto na niego czekać, gdyż wygląda na to, że w kategorii prawdziwie przystępnego miejskiego elektryka Chińczycy utrą nosa producentom z Europy i USA. Pozostaje tylko postawić pytanie o bezpieczeństwo i jakość konstrukcji. Ta ma być podobno wykonana ze wzmacnianej stali, co ma zapewnić wysoki poziom bezpieczeństwa przy wypadku.