nowości i premiery

Volkswagen Polo GTI | fot. Maciej Kuchno

Volkswagen Polo GTI – Skalpel | PIERWSZA JAZDA

W dobie powszechnego zmniejszania pojemności silników i odcinania kolejnych cylindrów Volkswagen, będący jednym z pionierów takich działań, prezentuje 200-konne, dwulitrowe Polo GTI.

Tym samym Volkswagen zaczął dzierżyć tytuł producenta, który ma jeszcze odrobinę „jaj”, aby wsadzić pod maskę coś większego od pojemności przeciętnego kartonu mleka. Tak, wiem – za chwilę posypią się głosy, że mniejsze silniki są lżejsze a ich wydajność wcale nie odstaje od większych jednostek. Owszem, zgadzam się z tym w stu procentach. Tutaj po prostu marka, która przez dłuższy czas bawiła się w zmniejszanie silników, nagle poszła po rozum do głowy i do Polo GTI wsadziła solidną dwustukonną „dwulitrówkę”. Zresztą silnik został zapożyczony z dobrego źródła, bo z Golfa R. Z technicznego punktu widzenia jest to ta sama jednostka EA888. Zmiany poczyniono jedynie w części podzespołów oraz oczywiście w oprogramowaniu silnika. Wiecie, co to znaczy? (w tle złowieszczy śmiech i szaleńczy uśmiech)

Volkswagen Polo GTI | fot. Maciej Kuchno

Twardo stąpaj po ziemi

Volkswagen Polo GTI „sobie był”. Egzystował gdzieś w cennikach tego producenta, ale nigdy tak naprawdę nie podbił rynku. Poprzednia generacja pokazała jednak kierunek ewolucji – swój żywot zaczęła z felernym 1.4 TSI podkręconym na 180 koni mechanicznych dzięki współpracy turbiny i kompresora. Po liftingu pod maską pojawiła się jednostka 1.8 TSI generująca 192 KM. Teraz w danych technicznych przybyło kolejne 8 koni mechanicznych. Moment obrotowy na poziomie 320 Nm dostępnych już od 1500 do 4350 obrotów na minutę sprawia, że Polo sprawnie wyrywa z miejsca i chętnie nabiera prędkości. Nie ma w tym jednak jakiejkolwiek brawury – wszystko odbywa się bardzo gładko – niezwykle szybko, ale bez nadmiernej wulgarności. Zresztą dane techniczne nie kłamią – 6,7 sekundy do setki to naprawdę przyzwoity czas.

Pierwsze wrażenia zza kierownicy są specyficzne. Czuć tutaj typowego „VAG-a”. Spokojne wnętrze nowego Polo doprawiono czerwonymi dodatkami, świetnymi fotelami z doskonałym trzymaniem bocznym, wykończonymi tapicerką w charakterystyczną kratę oraz sportową kierownicą. Miłą niespodzianką jest tutaj wydech, który lubi sobie przyjemnie „burknąć” (o dziwo nie jest wyraźnie wspomagany głośnikami!). Pierwsze kilometry ujawniają krótki układ kierowniczy oraz… zadziwiająco komfortowe zawieszenie. W Polo GTI oferowane są amortyzatory Sport Select posiadające dwa stopnie sztywności. Na poznańskich dziurach nawet na 18-calowych felgach nie było źle. Myślę, że pokonując tę trasę Fiestą ST mógłbym bardziej narzekać.

Volkswagen Polo GTI | fot. Maciej Kuchno

Przekraczając magiczną granicę oznaczoną znakiem kończącym teren zabudowany prawa stopa automatyczne wylądowała w pozycji „cegła na gaz”. Kawałek autostrady, pusto – trudno, czasem lubimy przegiąć, aby sprawdzić na co stać dane auto. A Polo GTI potrafi zaskoczyć. Najwyższe przełożenia skrzyni DSG są stosunkowo długie, co pozwala na rozpędzenie małego Volkswagena nawet do 240 kilometrów na godzinę. Auto w takich warunkach pozostaje zadziwiająco stabilne. Małe hothatche mają to do siebie, że przy wyższych prędkościach stają się często nieprzewidywalne. Nawet delikatny podmuch wiatru potrafi wytrącić je z równowagi. W Polo GTI z takim zjawiskiem się nie spotkamy.

Skąd wzięło się porównanie do skalpela? Do wymienionych wcześniej zalet dodajcie ogromną przewidywalność. Nowe Polo GTI jest bardzo precyzyjnym autem, a w doświadczonych rękach można nim jeździć cały czas „na limicie”, oczywiście w bezpiecznych warunkach. Klasyczny zestaw, czyli kolumny MacPhersona z przodu oraz belka skrętna z tyłu zestrojono bardzo neutralnie. Dzięki elektronicznej blokadzie mechanizmu różnicowego (XDS) przód auta wykazuje tendencji do nadmiernej podsterowności, choć na mokrej nawierzchni lubi delikatnie zgubić obrany tor jazdy. O zabawie w nadsterowność wywoływaną ujęciem gazu w zakręcie możecie zapomnieć – Polo GTI trzyma się wówczas jak przyklejone, niezależnie od tego jak bardzo czarujecie kierownicą.

Można śmiało powiedzieć, że jest to ogromna zaleta, ale też i przekleństwo tego modelu. Ci, którzy będą szukać precyzji z Polo GTI dogadają się w kilka chwil. Jeśli jednak poszukiwana jest duża doza szaleństwa, to hothatch z Wolfsburga nie będzie dobrym wyborem.

Nie bez wad

Nie myślcie sobie, że Volkswagen Polo GTI to auto idealne. Co to, to nie. Po pierwsze – układ kierowniczy. Krótki, precyzyjny, ale zbyt mocno wspomagany, nawet w trybie Sport. Jeżdżąc tym autem wręcz pragnie się włożyć więcej siły w prowadzenie. Może dało by to poczucie większego zaangażowania? Kto wie. Drugim problemem jest fotel, a konkretnie jego dość wysokie mocowanie. Sprawia to, że wyższe osoby będą czuły się jak na taborecie. Po trzecie – DSG. Z jednej strony taka przekładnia zdaje się być niezwykle ciekawym wyborem do hothatcha. Poza tym tylko jedno auto może rywalizować z tak skonfigurowanym Polo GTI, a jest nim Clio R.S.

Przekładnia DSG sprawdza się głównie w trybie Sport oraz manualnym. Jadąc na „standardowym D” kolejne przełożenia wbijane są znacznie szybciej niż byśmy tego chcieli, a reakcja na gaz jest wyraźnie opóźniona. W trybie manualnym można by było z kolei oszczędzić automatycznej zmiany biegów na limiterze (przy 6500 obr./min.). Żeby tak chociaż pojawił się shiftlight, zachęcający do zabawy łopatkami. Tutaj nie ma nic – nawet jeśli zapomnicie o zmianie przełożenia, to skrzynia zrobi to za Was.

Duch GTI

Volkswagen okrasił Polo GTI wieloma dodatkami, dzięki którym już na pierwszy rzut oka można go odróżnić od każdej innej wersji. Agresywniej stylizowane zderzaki, podwójna końcówka wydechu, mała lotka nad tylną szybą, czerwona listwa z przodu, 18-calowe alufelgi (opcjonalne) czy struktura plastra miodu pojawiająca się w grillu i w lampach to jedne z wielu elementów, które zmieniają zwykłe Polo w małego sportowca. Nie inaczej jest w środku. Tapicerka Clark (w kratę), sportowa kierownica, czerwone dodatki czy zegary Active Info Display z dedykowaną skórką podkreślają przynależność Polo do rodziny GTI.

Hothatch uniwersalny

Dla kogo jest nowy Volkswagen Polo GTI? Docenią go Ci, którzy poszukują samochodu praktycznego i zadziornego jednocześnie. Łatwego, ale pozwalającego na odrobinę szaleństwa. Szybkiego, ale nie nieprzewidywalnego. Polo GTI ma teraz w sobie dużo z jednej z najlepszych generacji Golfów GTI, czyli tej oznaczonej numerem 5. Był to wielki powrót Golfa do pełnoprawnego statusu hothatcha. Nie inaczej jest w przypadku Polo, które wreszcie zdaje się być autem kompletnym i dopracowanym od A do Z.

Volkswagen Polo GTI | fot. Maciej Kuchno

Dla fanów manualnych przekładni mam dobre wieści – taka odmiana niebawem dołączy do gamy Polo GTI i będzie jeszcze tańsza. W tej chwili za bazową wersję trzeba zapłacić 89 690 zł. Wersja z klasyczną „ręczną szóstką” będzie o około 7 tysięcy złotych tańsza. Teraz pozostaje nam jedynie oczekiwanie na największego konkurenta tego auta. Nowa Fiesta ST jest tuż za rogiem i reprezentuje całkowicie inną koncepcję małego hothatcha. Czy 1.5-litrowa jednostka z trzema cylindrami będzie konkurencją dla dwulitrowej „czwórki”? Zobaczymy. Na pewno postaramy się sprawdzić obydwa auta na torze, bezpośrednio zestawiając je ze sobą.

Podobne artykuły