PIERWSZY TEST: Skoda Peaq, czyli czeskie zdobywanie szczytów. To świetny samochód, o ile szukasz elektryka

Skoda Peaq to faktycznie "szczyt" tej czeskiej marki. Jest wielka, zaskakuje wykończeniem, ale ma jeden problem - napęd i konkurencję. Czy jest to samochód warty uwagi? Oto odpowiedź na to pytanie.

Ten samochód długo wychodził z fazy prototypu. Skoda Vision 7S zadebiutowała cztery lata temu i jak dobrze wiemy była czymś więcej, niż tylko zapowiedzią nowego designu marki. W zasadzie bez większych zmian powstała z niej Skoda Peaq, flagowy SUV Czechów, który ma przed sobą dość nietypowe zadanie.

Elektrycznych SUV-ów na drogach jest coraz więcej, ale paradoksalnie segment siedmiosobowych modeli pozostaje dość wąski. Czesi widzą w nim potencjał - wszak Kodiaq jest jednym z bestsellerów Skody. Tutaj jednak posunięto się jeszcze dalej, stawiając na większe nadwozie, ogromne wnętrze i na napęd elektryczny.

Oczywiście to, co kryje się "pod maską" może być rozczarowaniem dla części osób (o tym za chwilę), niemniej Peaq wpisuje się w nową strategię marki. Czesi idą dwutorowo, równolegle utrzymując i pielęgnując gamę samochodów spalinowych przy ciągłym inwestowaniu w elektryki.

Czy tym samym Peaq jest samochodem wartym uwagi? Czym zaskakuje, czym rozczarowuje? Sprawdziłem to podczas pierwszych jazd, które odbyły się w Tyrolu.

Skoda Peaq 90X w pierwszym teście. Rozmiar robi różnicę

Dla wielu osób Skoda Kodiaq jest już całkiem sporym samochodem. Tymczasem Peaq dodaje tutaj wiele centymetrów, zarówno w całkowitej długości, jak i w rozstawie osi. Ma 4,87 metra długości i aż 2965 mm rozstawu osi. Dla porównania w Kodiaqu osie dzieli 2791 mm.

Takie liczby przekładają się na specyficzne proporcje, które czeskim designerom udało się zgrabnie zamaskować. Moim zdaniem Skoda Peaq wygląda rewelacyjnie. Od tej marki nie oczekuje się stylu, który dosłownie skręci Wam kark na ulicy. Ma być praktycznie, uniwersalnie i nowocześnie. Tu udało się to idealnie połączyć.

Peaq ma dość masywną sylwetkę, nowy pas przedni i tylny prezentują się ciekawie, a linia boczna ma bardzo dobrze narysowany słupek C. Zasadniczo jest to bardzo dobry kierunek dla tej marki, pasujący do jej grupy docelowej i wizerunku.

Skoda Peaq 90X Test recenzja

Miejsca jest tutaj bardzo dużo

I mam tu na myśli nie tylko drugi, ale i trzeci rząd siedzeń. Siadając w drugim rzędzie będziecie mogli delektować się wręcz nadmiarem miejsca. Kanapa (przesuwana) jest bardzo wygodna, a do tego mamy na niej dobrze ułożone nogi. W trzecim rzędzie lepiej poczują się niższe osoby, ale na krótkich trasach i wysocy pasażerowie nie będą narzekać.

Atutem jest też bagażnik. Skoda Peaq występuje w wersji 5 i 7-osobowej. W pierwszym przypadku dostajemy 935 litrów pojemności bagażnika do oparć foteli. W wariancie 7-osobowy, za trzecim rzędem, wciąż jest 299 litrów do wykorzystania.

Dodatkowo mamy tutaj bardzo przemyślany 37-litrowy frunk, który mieści między innymi roletę. Tym samym można ją wygodnie schować, razem z kablami i złączem V2L. To wszystko kryje się pod maską z przodu.

Skoda Peaq ma też bardzo dopracowany kokpit. Jakość poszła w górę, ergonomia pozostała na swoim miejscu

To, za co zawsze ceniłem samochody z Czech, to właśnie praktyczność i ergonomia. W Kodiaqu i Superbie mamy "Smart Dials", czyli elektroniczne pokrętła, które obsługują wiele funkcji. W Peaqu postawiono na klasyczne przełączniki klimatyzacji, które są łatwo dostępne i proste w obsłudze.

Nowością jest duży ekran multimediów, który zamocowano pionowo. Co ciekawe... można go obrócić. Póki co jednak ta funkcja nie jest (jeszcze) dostępna - pojawi się po kolejnej aktualizacji. Niemniej orientacja pionowa bardzo mi odpowiada - mamy tutaj mocno wyeksponowaną mapę, a w widgetach wciąż można przypiąć skróty do często używanych funkcji. Te można także na stałe podpiąć na dolnej belce.

Oprogramowanie multimediów bazuje na Androidzie - to zmiana, która zachodzi w całej grupie Volkswagena. Zaletą jest dostęp do szeregu aplikacji, które można zainstalować bezpośrednio w samochodzie. Sam system działa wzorowo - szybko, sprawnie i bez zająknięć.

Skoda Peaq cena 2026 polska

Skoda zmodyfikowała też wskaźniki, stawiając na duży ekran za kierownicą. Względem Enyaqa i Elroqa poprawiła się czytelność danych, a na zegarach możemy włączyć pełną mapę - także z Google Maps, Waze'a lub Yanosika, poprzez Android Auto lub Apple CarPlay.

Tutaj muszę też pochwalić sam kokpit. Wykończono go nawet lepiej, niż w Superbie. Miękkie tworzywa mamy zarówno z przodu, jak i z tyłu (na drzwiach). Deska rozdzielcza obszyta jest miękkim plastikiem, materiałem skórpodobnym (pod którym jest pianka), lub "zamszem". Do wyboru jest kilka konfiguracji kolorystyki - dostępnych wedle uznania.

Fotele są duże i bardzo wygodne, a dodatkowo można je doposażyć w funkcję "leżanki". Długie trasy nie będą więc wyzwaniem dla kierowcy i pasażerów.

Skoda, jak zwykle, wprowadziła też kilka ciekawych rozwiązań

Mamy tutaj między innymi rozkładany stolik, który chowa się pod podłokietnikiem z przodu. Ładowarka indukcyjna ma dwa magnetyczne złącza, które trzymają telefon, a kabel do smartfona można wypuścić przez otwór, aby nie leżał na wierzchu. Zresztą liczba schowków jest ogromna, co ułatwia utrzymanie porządku.

Skoda Peaq 90X Test recenzja

A jak jeździ Skoda Peaq? Tu przeżyłem miłą niespodziankę (i jedno rozczarowanie)

Czesi postawili na sprawdzoną architekturę, czyli na platformę MEB. Nowocześniejsza i bardziej zaawansowana architektura PPE jest cały czas zarezerwowana dla Audi, Porsche i Bentleya. A płyta MEB, choć udana, a jedną wadę: napięcie 400V.

Zacznijmy więc o tej łyżeczki dziegciu. Szczytowa moc ładowania w wersji z dużym akumulatorem to 200 kW (11 kW przy prądzie przemiennym). Nie jest to wynik, który rozczarowuje, ale jednak konkurencja zaczyna uciekać. Co więcej, Peaq wchodzi w bardzo specyficzne środowisko samochodów, gdzie liczby mają znaczenie.

A skoro o akumulatorach mowa, to do wyboru mamy tutaj dwa: 63 kWh (59 kWh netto) i 91 kWh (86 kWh netto). Podczas jazd miałem do dyspozycji tylko większą baterię. Uważam też, że to jedyny sensowny wybór do takiego samochodu - zwłaszcza, jeśli ktoś poszukuje rodzinnego samochodu także na dłuższe trasy.

Czesi naprawdę zrobili wszystko, aby poprawić wydajność całej architektury. Co prawda drogi, na których odbywały się jazdy, skutecznie utrudniały dokładne zbadanie zużycia energii (górzysty teren, dużo rekuperacji), niemniej wycisnąłem z tego samochodu wszystko, co się dało.

Tutaj pojawia się spore zaskoczenie. Przy prędkościach typowo miejskich udało mi się osiągnąć zużycie energii w przedziale 15-17 kWh, co uważam za bardzo dobry wynik. Na autostradzie, przy 120 km/h, jest to około 20-22 kWh, przy 140 23-25 kWh. Szczerze mówiąc nie ma na co narzekać.

Tym samym, nawet przy tych 130-140 km/h, powinniśmy bez trudu pokonać 400 kilometrów na jednym ładowaniu. A to już liczba, która zadowoli wiele osób.

Jazda Skodą Peaq jest przy tym bardzo... relaksująca. Po pierwsze, ten model miło zaskakuje wyciszeniem. Nawet przy prędkościach autostradowych w kabinie jest cicho. Po drugie, jest bardzo komfortowy. Wersja z zawieszeniem DCC przemówi do osób, które oczekują nieco sztywniejszego zawieszenia. Standardowy zawias jest miękki, co mi osobiście pasuje do tego auta.

Układ kierowniczy ma odpowiednio dobraną siłę wspomagania, a przy okazji dopracowano też zwrotność tego samochodu. W mieście manewrowanie nie powinno więc sprawiać wielkich problemów.

Wady? Cóż, moc. Wersja tylnonapędowa oferuje 204 KM i demonem prędkości nie jest. Ba, nawet wariant 90X, którym jeździłem, przy 299 KM sprawia wrażenie lekko ospałego. Z drugiej strony to rodzinne auto, a nie samochód do bicia rekordów prędkości.

Skoda Peaq kosztuje od 204 900 złotych, ale chcecie mieć wariant startujący od ponad 240 000 złotych. Moim zdaniem pojawia się tutaj jeden problem

Czeska nowość nie jest tania, ale tego nikt się nie spodziewał. Wariant z akumulatorem o pojemności 63 kWh w mojej opinii nie ma większego uzasadnienia - w trasie brakować będzie zasięgu, a do miasta taki samochód jest zwyczajnie zbyt duży.

Jeśli więc patrzycie na Peaqa, to z pewnością zerkacie na te droższe pozycje. Skoda musi tutaj rywalizować z niewielkim gronem konkurentów, ale niektórzy mają mocne karty. Są to między innymi takie samochody KIA EV9 i Hyundai IONIQ 9.

Kosztują znacznie więcej, ale mają architekturę 800V i są jeszcze bardziej przestronne. Często pojawiają się też tutaj atrakcyjne rabaty, które mogą przyciągać uwagę.

Alternatywę stanowi też Peugeot E-5008, choć on wypada pod każdym kątem gorzej od Skody. Do listy konkurencji dodałbym także Xpenga G9 (ma 5 miejsc, ale jest wydajny i dobrze wyceniony) oraz Xpenga X9. Tutaj mówimy o samochodach z architekturą 800V, co może być interesujące z punktu widzenia czasu ładowania w trasie.

Nie zmienia to jednak faktu, że Skoda Peaq sprawia wrażenie bardzo dopracowanego i doszlifowanego samochodu. Nie jest idealna, ale stanowi dobry krok naprzód względem Enyaqa. Wiem, że wiele osób chciałoby ją zobaczyć z hybrydą pod maską, ale być może przy obecnych cenach paliw... prąd zacznie być dla niektórych atrakcyjniejszym wyborem? To pokaże czas.