Porsche mówi wprost: "popełniliśmy duży błąd". Wciąż bronią swojej decyzji
Porsche mówi wprost: spalinowy Macan był niezbędnym w gamie modelem, a rezygnacja z tego auta to ogromny błąd.
Oliver Blume pożegnał się już z fotelem prezesa Porsche - zasiadał na nim przez dziesięć lat. W tym czasie marka z Zuffenhausen odniosła wiele zwycięstw, ale poniosła też jedną sromotną porażkę. Niemcy postawili wszystko na jedną kartę: elektryfikację. Ta decyzja okazała się być kosztownym błędem, którego rozwiązanie zajmie lata. Do tego wymaga wydania miliardów euro.
Porsche za czasów Olivera Blume odniosło wiele sukcesów. Jedna decyzja była jednak ogromnym błędem
W wywiadzie dla dziennika Frankfurter Allgemeine Zeitung Blume przyznał, że decyzja o zakończeniu produkcji pierwszej generacji Macana z silnikami spalinowymi była bardzo zła. Niemiecki menadżer zaznaczył jednak, że w momencie jej podejmowania opierała się ona na dostępnych wówczas danych rynkowych i na ówczesnych założeniach strategicznych. Jak stwierdził, mając takie informacje i liczby przed oczami jak wtedy, ponownie podjąłby taką samą decyzję.
Spalinowy Macan oficjalnie znika w tym roku z rynku - choć pozostaje w gamie tylko za oceanem. W Europie ten model pożegnał się z salonami wcześniej, bo w połowie 2024 roku. Było to bezpośrednim skutkiem braku zgodności z wymogami cyberbezpieczeństwa narzuconymi przez regulacje General Safety Regulation w wersji GSR2.

Jednocześnie Porsche nie przewidziało bezpośredniego następcy spalinowego Macana, zakładając, że elektryczny wariant przejmie jego rolę. Jak wiemy tak się nie stało.
Niemcy stawiali na różne rodzaje paliwa. Macan miał być elektrycznym koniem pociągowym
Ta decyzja to element strategii, zgodnie z którą Porsche planowało oferować napędy spalinowe, hybrydowe oraz elektryczne w trzech segmentach. Zakładano jednak, że niekoniecznie pojawią w każdym modelu. W praktyce oznaczało to selektywną elektryfikację gamy, a nie równoległe utrzymywanie wszystkich typów napędów w całej ofercie. Jak wiemy teraz uznano, że tworzenie dwóch gam obok siebie (spalinowej i elektrycznej), jest jedyną szansą na utrzymanie pozycji na rynku.
Porsche zaczęło prace nad nowym spalinowym SUV-em, pozycjonowanym poniżej modelu Porsche Cayenne. Ten model zadebiutuje w 2028 roku i pojawi się w tym samym segmencie co Macan, lecz nie będzie nosić tej nazwy. Blume określił projekt jako „bardzo typowe Porsche”, różniące się od elektrycznego Macana.
Na ratunek znowu przyszło Audi
Nowy SUV skorzysta z synergii technicznych z marką z Ingolstadt. Bazą dla tego samochodu będzie obecne Audi Q5. Punkt wyjścia stanowi tutaj platforma Premium Platform Combustion, a także napęd Quattro Ultra.

Poprzednia generacja Macana również była technicznie spokrewniona z Q5, jednak Porsche wówczas gruntownie zmodyfikowało konstrukcję, nadając jej bardziej tylnonapędowy charakter w układzie AWD. W przypadku nowego modelu producent unika głębokiej przebudowy, głównie ze względu na abstrakcyjne koszty i czas - a raczej jego brak.
Równolegle Porsche inwestuje w rozwój dużego, trzyrzędowego SUV-a z silnikami spalinowymi, który zastępuje wcześniej planowany projekt oparty wyłącznie na napędzie elektrycznym. Zmiany dotkną także modele z rodziny 718. Porsche 718 Boxster oraz Porsche 718 Cayman mają ponownie otrzymać silniki spalinowe.
Oliver Blume żegna się z Porsche, ale pozostaje kluczową postacią w strukturach koncernu. Teraz zasiada wyłącznie na fotelu dyrektora zarządzającego całej grupy Volkswagena, a jego kontrakt przedłużono do końca 2030 roku. Za czasów Blume Porsche notowało najlepsze wyniki sprzedaży w historii. W 2015 roku marka dostarczyła klientom 225 121 samochodów, natomiast rekordowy wynik osiągnęła w 2023 roku, kiedy sprzedaż wyniosła 320 221 egzemplarzy.