Renault chce się dzielić wszystkim, ale nie stylistyką. Samochody mają się różnić
Renault doszło do ciekawego wniosku. Z jednej strony dziwnego, z innej całkiem słusznego. Auta "współdzielone" powinny bardziej odróżniać się od "dawców platformy".
Renault ostatnio jest na fali wznoszącej. Zwłaszcza, jeśli chodzi o stylistykę. Każdy kolejny model jest hitem w kwestii wyglądu. A i technologicznie niewiele im brakuje. Od dłuższego czasu marka też "użycza" swoich modeli partnerom technologicznym, takim jak Nissan, czy Mitsubishi. I... nie jest z tego zadowolona. Choć nadal będzie chętnie się dzielić swoją technologią.
Ale jak to?
Renault mówi "nie" przeróbkom po taniości
Do tego sprowadza się wypowiedź CEO marki, François Provosta, dla dziennikarzy podczas targów w Paryżu.
Francuzi nie do końca zadowoleni są z tego, w jaki sposób Nissan podszedł do Micry i jak podobna jest do Renault 5 E-Tech. To samo dotyczy nadchodzącego Pixo. Acz moim prywatnym zdaniem, tutaj poszło znacznie lepiej z odróżnieniem od nowego Twingo.
Nie padły żadne słowa dotyczące Mitsubishi, ale jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, że rebadging może nie do końca pasować firmie-matce.
Dlatego polityka ma się zmienić. Firma chętnie będzie współpracować z użyczaniem technologii, takich jak platformy, akumulatory i silniki, ale zachęca firmy partnerujące (niedługo dołączy do nich Ford), aby samodzielnie opracowywały resztę konstrukcji, takie jak nadwozie, czy wnętrze.
Mam tylko pytanie, czy Renault do tej pory nie wiedziało, jak to będzie wyglądać? Tak sobie po prostu mówiło "a, weźcie Clio/5-kę i coś z niej zróbcie?" Wątpię. Takie umowy dokładnie regulują, na co jest pozwolenie, a co można zostawić.
Widać tu Renault
Widać więc po prostu zmianę kursu, która ma na celu uchronienie "francuskiego dziedzictwa stylistycznego", wypracowanego przez stylistów.
I ja całkowicie to rozumiem, zwłaszcza w przypadku, w którym mówimy o modelach, które są dość charakterystyczne z wyglądu. I taka na przykład Micra, choć wygląda nieźle, wciąż wygląda jak Renault 5 E-Tech po operacji plastycznej.
Przykładem "dobrego" korzystania z dobrodziejstw firmy-matki, Provost określa Dacię Spring. To w końcu też Twingo, ale zupełnie inne.
Akurat w kwestii Forda, możemy być pewni zmian. Jim Farley zawsze podkreśla, że Ford musi być unikalny i "być Fordem". Ciekawi mnie jednak, jak do sprawy podejdą Nissan i Mitsubishi. Obie firmy wolałyby pewnie nie wydawać zbyt dużo w obecnej sytuacji, a zwłaszcza ta druga firma ma całą gamę aut do "postawienia od nowa". Jeśli nadal będzie współpracować z Renault.