Tesla wprowadza nowy model do Europy, Semi to nie jest "pół auta". To wręcz więcej niż jeden samochód
Tesla Semi szykuje się do europejskiego debiutu. Elektryczna ciężarówka po latach zapowiedzi i ograniczonej eksploatacji w Stanach Zjednoczonych wreszcie doczekała się wersji przygotowanej z myślą o naszym rynku.
Tak, ten moment nastał - Tesla Semi wjeżdża do Europy. Nie był to łatwy proces, gdyż specyfika naszego transportu wymaga dostosowania pojazdu do innych regulacji, infrastruktury i wymiarów zestawów. Teraz Amerykanie rzucają konkretami - zasięgiem, zużyciem energii, mocą napędu, masą własną i możliwościami ładowania. Wiemy też, kiedy europejscy przewoźnicy po raz pierwszy zobaczą gotową konfigurację samochodu.
Tesla wybrała do tego najlepsze możliwe miejsce. Semi zadebiutuje na targach IAA Transportation w Hanowerze, jednym z najważniejszych wydarzeń tego typu w Europie. Ciężarówkę będzie można zobaczyć od 14 do 20 września, a producent planuje również jazdy demonstracyjne.
Tesla Semi ma mieć około 550 kilometrów zasięgu na ładowaniu
Europejska Tesla Semi ma oferować około 550 kilometrów zasięgu. Producent deklaruje przy tym średnie zużycie energii na poziomie 1 kWh/kilometr, około 100 kWh/100 kilometrów. Obie wartości pozostają na razie szacunkowe i mogą różnić się w zależności od konfiguracji pojazdu.
Tesla nie podaje pojemności akumulatora. Nie można więc na podstawie przedstawionych danych dokładnie określić jego użytecznej pojemności. Deklarowane 550 km pozwala jednak wyjść poza zastosowania ograniczone do krótkich tras i lokalnej dystrybucji. Taki zasięg otwiera również możliwość obsługi części połączeń dalekobieżnych.
Istotna jest także masa. Europejski wariant Tesli Semi ma ważyć mniej niż 9100 kg, a dopuszczalna masa całkowita zestawu wynosi 40 ton. W przypadku elektrycznej ciężarówki to kluczowa kwestia, ponieważ ciężki akumulator bezpośrednio wpływa na dostępną ładowność.
Trzy silniki elektryczne zapewnią nawet 1088 KM
Tesla Semi korzysta z trzech niezależnych silników elektrycznych umieszczonych przy tylnych osiach. Maksymalna moc całego układu sięga 800 kW (1088 KM). Producent nie podaje natomiast momentu obrotowego ani szczegółowych informacji dotyczących sposobu rozdzielania mocy pomiędzy poszczególne jednostki.

W ciężarówce ponad 1000 KM nie służy jednak do imponowania osiągami na prostej. Duża moc ma znaczenie przede wszystkim podczas jazdy z pełnym obciążeniem, włączania się do ruchu i pokonywania długich podjazdów. Silniki elektryczne pozwalają przy tym korzystać z wysokiego momentu obrotowego bez klasycznej wielostopniowej skrzyni biegów.
Europejska wersja dostanie również elektryczny odbiór mocy ePTO. Układ zapewnia do 25 kW mocy i może zasilać dodatkowe urządzenia oraz elementy zabudowy. Rozszerza to potencjalne zastosowania Semi poza typową pracę ciągnika siodłowego z naczepą.
Tesla Semi odzyska około 330 kilometrów zasięgu w pół godziny
Najciekawiej wygląda kwestia ładowania. Tesla podaje maksymalną moc na poziomie 800 kW i deklaruje możliwość odzyskania do 60 procent zasięgu w ciągu 30 minut. Przy deklarowanych 550 km oznacza to około 330 km dodatkowego zasięgu podczas półgodzinnego postoju.
Mają w tym pomóc łądowarki Megacharger, opracowane właśnie z myślą o ciężarówkach. Krótkie ładowanie ma również częściowo łączyć się z obowiązkowymi przerwami kierowców.
Problem zaczyna się przy większej skali. Tesla Semi może ładować się z mocą do 800 kW. Jednoczesne ładowanie kilku lub kilkunastu ciężarówek oznacza już zapotrzebowanie liczone w megawatach. Wymaga to odpowiednich przyłączy energetycznych i infrastruktury, której nie da się porównać z typową stacją szybkiego ładowania samochodów osobowych. A to, jak dobrze wiemy, jest problematyczną kwestią - zwłaszcza w Polsce.
Infrastruktura będzie równie ważna jak sama ciężarówka
Tesla zamierza rozwijać Megachargery z myślą o komercyjnym transporcie, ale wraz z europejską specyfikacją Semi nie przedstawiła szczegółowej mapy budowy tej infrastruktury.
Flota pracująca na stałych trasach może oprzeć ładowanie na bazach i centrach logistycznych. Większym wyzwaniem są samochody poruszające się na zmiennych trasach i pokonujące codziennie setki kilometrów pomiędzy różnymi krajami. Tutaj ładowanie będzie bez wątpienia problemem.
Tesla mówi o niższych kosztach. Na konkretne liczby trzeba poczekać
Oczywiście Tesla podkreśla niższe koszty eksploatacji względem ciężarówek z silnikami diesla. Argumentuje to przede wszystkim niższym kosztem energii, prostszą konstrukcją napędu oraz brakiem rozbudowanego układu oczyszczania spalin. Tesla Semi korzysta również ze zdalnej diagnostyki i aktualizacji oprogramowania przez internet.


