Test

Mercedes Vito Tourer 119 CDI 4×4 | TEST

Tańsza alternatyVa

Na dystansie:
1354 km

Wymarzyłeś sobie osobowego vana z gwiazdą na masce, ale nie chcesz wydać fortuny na jego zakup. Mercedes wyhodował we własnej stajni alternatywę dla Klasy V, jednak musisz być gotowy na kilka wyrzeczeń. Jakich?

W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie porwałem kluczyki do Vito Tourer 119 CDI 4×4. Czy warto zainteresować się pozycjonowanym niżej w ofercie osobowym Vito wywodzącym się z gatunku aut dostawczych? Tak, pod warunkiem, że nieco obniżysz wymagania. Klasa V uchodzi za Klasę S wśród vanów i rzeczywiście coś w tym jest, bo nie brakuje jej prezencji godnej niemieckiej limuzyny, a przy tym ciężko narzekać na jakość jej wykonania. Jednocześnie “V” deklasuje “S” swoimi możliwościami przewozowymi. Nic dziwnego, że to auto podoba się klientom. Jego cena mnie jednak nie przekonuje, dlatego postanowiłem przetestować alternatywę dla Klasy V, którą znalazłem w ofercie… tego samego producenta. Sprawdzam, czy wybór Vito Tourer może być dobrym pomysłem, który nie zakończy się twardym lądowaniem na fotelu dostawczaka.

Mniej błyskotek

Wiadomo, że klienci zainteresowani autami z gwiazdą na masce (teraz już raczej tylko na osłonie chłodnicy…) oczekują od samochodu przede wszystkim nienagannej prezencji i ponadprzeciętnego komfortu podróżowania. Do drugiej kwestii przejdziemy w innym akapicie, natomiast teraz pozostańmy przy pierwszym wątku. A więc mercedesowski wygląd. Ten, dzięki charakterystycznemu “nosowi” i zadziornej stylizacji reflektorów, został zachowany i nie tuszuje go nawet dostawczy rodowód Vito. Jeśli twoim zdaniem podstawowy van spod znaku gwiazdy prezentuje się zbyt roboczo, musisz sięgnąć po wyższą wersję wyposażenia. Najlepiej zainteresuj się od razu najbogatszą odmianą Select, która jako jedyna oferuje w standardzie takie “bajery”, jak… polakierowane na kolor reszty karoserii zderzaki. Klamki i obudowy lusterek zewnętrznych pozostają jednak w klasycznej dla plastików czarnej barwie i nie da się z tym nic zrobić.

Tu, niestety, ujawnia się pochodzenie i przeznaczenie modelu Vito, który z założenia nie miał być reprezentacyjny – to zadanie spełnia choćby bazowa Klasa V. Jest jednak prosty, choć dość kosztowny, sposób wyraźnego zwiększenia atrakcyjności wizualnej tego samochodu – wystarczy, że zdecydujesz się na warty 5 335 zł inteligentny system oświetlenia ILS LED, w skład którego wchodzą adaptacyjne diodowe reflektory i tylne światła wykonane w technologii LED. Warunek jest jeden. Musisz zamówić auto z ogromną klapą bagażnika otwieraną do góry, bo zastąpienie jej otwieranymi na bok “furtkami” powoduje konieczność powrotu do tradycyjnych lamp z tyłu. Za mało prestiżowo? To może chromowane szczebelki grilla? Tu także nie unikniesz dopłaty – 418 zł. Relingi dachowe? 1 275 zł. Światła przeciwmgłowe halogenowe? 698 zł. Drzwi przesuwne po lewej stronie (po prawej są w standardzie, uff!)? 2 475 zł. Za wygląd się płaci. Wyraźnie widać, że nie prezencja grała główne skrzypce przy opracowywaniu tego modelu. Ale czy naprawdę musiała?

Cała załoga na pokład

Poza kilkoma dodatkami poprawiającymi aparycję samochodu, Vito to typowy, pudełkowaty van z przeszkloną tylną częścią kabiny. Nie mogłoby być inaczej, wszak pasażerowie drugiego i trzeciego rzędu zasługują na światło dzienne w takim samym stopniu, co kierowca i pasażer z przodu. Łącznie Vito Tourer w środkowej wersji nadwoziowej długiej na 5 140 mm (do wyboru są trzy warianty: kompaktowy, długi i ekstra długi) “połknie” nawet osiem istot ludzkich, wliczając w to jednak kierowcę. Czyli wystarczy tradycyjne prawo jazdy kategorii B, a siedmiu kumpli można zabrać na wypad za miasto.

Trzeba przyznać, że nie będą oni narzekać na komfort podróży, bo nawet do trzeciego rzędu doprowadzono specjalną wentylację, którą można – w razie potrzeby lub braku wdzięczności znajomych – wyłączyć, korzystając z przycisków na desce rozdzielczej. Długie, przesuwne drzwi z tyłu sprawiają, że nawet zajęcie miejsc w ostatnim rzędzie nie wymaga wcześniejszego uczęszczania na kurs gimnastyki akrobatycznej. Co więcej, fotele Vito Tourer ostrożnie obchodzą się z kręgosłupami, więc samochodem można śmiało wybrać się w dalszą podróż, a nie tylko podrzucić pracowników na nieodległy plac budowy. A jeśli tak jak ja chcesz się przejechać w weekend sam i zabrać ze sobą tylko rower, to wystarczy, że wymontujesz lub złożysz siedzenie ostatniego rzędu. Jak się okazało, to nie jest takie proste, bo nawet pojedynczy fotel swoje waży, a i “wpięcie” go z powrotem na miejsce nie jest w pełni intuicyjne. Bez tego jednak nie da się w całości wykorzystać możliwości przewozowych samochodu. A te są potężne, więc grzechem byłoby je zmarnować.

By dostrzec największą różnicę pomiędzy Klasą V a Vito, wystarczy spojrzeć na deskę rozdzielczą. Ta jest zupełnie inna od elegancko skrojonej i luksusowo wykończonej “konsolety” prestiżowego vana. Chromowane dodatki? Lakier fortepianowy? Wystający z deski ekran systemu COMAND? Nie tym razem! Tu króluje twardy, ciemnoszary plastik, który jest może solidny, ale na pierwszy rzut oka zdradza roboczy rodowód Vito. Na czymś trzeba było zaoszczędzić i to widać właśnie w kabinie, która zdaje się pochodzić z zupełnie innego pojazdu – bliżej jej do Sprintera, niż do siostrzanej Klasy V. Z drugiej strony, osoby, które nie lubią przedzierać się przez skomplikowane menu, z pewnością docenią mniej zawiłą obsługę pokładowych instrumentów, czyli klimatyzacji automatycznej, radia i nawigacji z ekranem z poprzedniej epoki oraz komputera pokładowego z prostym, monochromatycznym wyświetlaczem umieszczonym pomiędzy zegarami. Ergonomia jest tutaj na bardzo wysokim poziomie, a kokpit sprawia wrażenie bardziej odpornego na zabrudzenia czy uszkodzenia. I oto chodzi w vanie, który ma służyć głównie do pracy. Wysmakowany, mercedesowski szyk objawia się tylko w obszytej skórą kierownicy, która nie posiada jednak wszystkich kluczowych dla estetyki quasi-aluminiowych elementów.

Wygoda przede wszystkim

Dochodzimy do obiecanego na wstępie akapitu poświęconego komfortowi jazdy. Cóż, za kierownicą Mercedesa Vito próżno poszukiwać emocji godnych rodzinnego gran turismo (nie wspominam już nawet o sportowym coupe). Za to wysoka pozycja za kierownicą umieszczoną blisko szyby czołowej powoduje, że i tak można poczuć się jak król drogi – nie za sprawą przyspieszenia, ale spoglądając na innych użytkowników aut z góry. O ile ktoś nie zrówna się z Tobą na światłach Sprinterem…

A wracając do komfortu, pneumatyczne zawieszenie to domena Klasy V, więc jej miejsce musiał zająć “zwykły” układ wielowahaczowy, który został przystosowany głównie do jazdy ze sporym obciążeniem, toteż nie można oczekiwać komfortu na poziomie tego z płynącej Klasy S, czy choćby V. Z tłumieniem nierówności Vito radzi sobie jednak dość dobrze, a przy tym nie zaskakują go zakręty – czego chcieć więcej w vanie? Komunikatywny układ kierowniczy nie przypomina typowych mechanizmów stosowanych w autach dostawczych, co wyraźnie odróżnia Vito od konkurencji. W tej kategorii Mercedes ustawia poprzeczkę bardzo wysoko, zostawiając rywali w tyle. To, oczywiście, nie oznacza, że w łukach można poszaleć – wymiary, masa (w tej wersji ponad 2,1 tony!) i wysoko umieszczony środek ciężkości kulturalnie przypominają o sobie kierowcy, gdy ten przeholuje. Na szczęście obecność napędu 4×4, ułatwiającego poruszanie się po drogach innych niż asfaltowe, utrzymuje Vito w ryzach także na asfalcie.

Pod maską testowanej przeze mnie odmiany 119 CDI pracował 190-konny silnik wysokoprężny o pojemności 2,1 litra, lubiący zaznaczyć donośnym klekotem przy uruchomieniu, że nie jest zasilany “bezołowiową”. Po rozgrzaniu jednostka nabiera jednak trochę dobrych manier i nie odbiega kulturą pracy od innych konstrukcji Mercedesa. Najmocniejszy wariant Vito pozwala osiągnąć 100 km/h w niewiele ponad 9 sekund i rozpędzić się maksymalnie nawet do 206 km/h. Takie wartości powodują, że trudno narzekać na dynamikę tego czerwonego “autobusu”. Za to, tradycyjnie już w Mercedesie, można utyskiwać nad niezbyt temperamentną przekładnią automatyczną 7G-Tronic, która wiedzie spokojne, dostojne życie gdzieś na bezkresnych, kwiecistych łąkach w innej rzeczywistości. A tak na serio – tragedii nie ma, ale zwyczajnie automat nie lubi pośpiechu. To, na szczęście, nie przeszkadza całkowicie w wykorzystaniu potencjału mocnego i elastycznego silnika.

Wiemy już więc, że Vito 119 CDI nie blokuje lewego pasa ruchu. Czy najmocniejszy w gamie diesel potrafi być jednocześnie ekonomiczny? O katalogowym “średnim” na poziomie 6 l/100 km radzę szybko zapomnieć, wynik ten bowiem można uzyskać Mercedesem, pod warunkiem, że będzie to… A180d. Praktyka pokazuje, że w trasie da się zejść poniżej 8 l/100 km, jeśli nie będzie się przekraczało 120 km/h. Średnie spalanie “Witka” uzyskane podczas testu zatrzymało się na wyniku bez dziesiątki z przodu (dokładnie 9,8 l/100 km), co i tak można uznać za bardzo dobry rezultat.

Mercedes Vito Tourer 119 CDI 4x4Zużycie paliwa
przy 100 km/h6,0 l/100 km
przy 120 km/h8,3 l/100 km
przy 140 km/h10 l/100 km

Ach, ten Mercedes…

Mercedes Vito Tourer w moim odczuciu miał stanowić tańszą alternatywę przecenionej Klasy V. I rzeczywiście, przytoczone przeze mnie oszczędności pozwoliły Niemcom spuścić trochę z tonu przy wycenie ich sporego vana. Nie można jednak zapomnieć, że to wciąż Mercedes. Za otwierające cennik “gołe” Vito Tourer Base w krótkiej wersji (4895 mm), napędzane przez najmniejszy w palecie 88-konny silnik wysokoprężny, Niemcy żądają 116 358 zł (to cena po doliczeniu 23-procentowego podatku VAT). O ile ta kwota jest jeszcze konkurencyjna, o tyle dalsze zagłębianie się w konfigurator na stronie producenta powoduje, że Vito zaczyna oddalać się od rywali. Przykładowo, wybór dłuższego nadwozia w wersji Select to już konieczność wydania 156 579 zł. Dołożenie do tego najmocniejszego diesla wywinduje cenę ponad granicę 200 000 zł! Ile kosztuje egzemplarz testowy? Dokładnie 237 599 zł (już z VAT). Jedyne co przychodzi mi do głowy jako wytłumaczenie tej kwoty to fakt, że Vito to wciąż Mercedes, więc swoje kosztować musi.

Zalety:
  • żwawa jednostka napędowa
  • komunikatywny układ kierowniczy
  • dziecinnie prosta obsługa urządzeń pokładowych
  • bogata gama wersji modelu

Wady:
  • ospała skrzynia biegów 7G-Tronic
  • niska kultura pracy nierozgrzanego silnika
  • drogie dodatki poprawiające wygląd samochodu
  • mercedesowska cena

Podsumowanie

Mercedes Vito Tourer nie jest idealnym substytutem Klasy V, ale jeśli nie zależy Ci na “wodotryskach”, możesz rozważyć jego zakup, a zaoszczędzone pieniądze wydać na przynajmniej 2-miesięcznego “eurotripa” w towarzystwie siedmiu najbliższych Ci osób – na pewno będzie Wam wygodnie. Reasumując, Vito Tourer 119 CDI 4×4 to kompetentny i solidnie wykonany van, wyróżniający się ponadprzeciętnymi właściwościami jezdnymi w tej klasie. Prestiż jednak swoje kosztuje, dlatego nie licz na atrakcyjnie skrojony cennik.

Podobne artykuły

Dane techniczne
Dane techniczne producentaMercedes Vito Tourer 119 CDI 4x4
Silnikt. diesel, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni Common Rail
Pojemność2143 cm³
Moc maksymalna140 kW (190 KM) przy 3800 obr./min.
Maks. moment obrotowy440 Nm w zakresie 1400–2400 obr./min.
Skrzynia biegówautomatyczna, 7-biegowa
Napęd4x4
Zawieszenie przódwielowahaczowe
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe w./tarczowe
Opony225/55 R17
Bagażnik / po złożeniu siedzeń600/- l
Zbiornik paliwa57 l
Typ nadwoziavan
Liczba drzwi / miejsc5/8
Wymiary (dł./szer./wys.)5140/1928/1890 mm
Rozstaw osi3200 mm
Masa własna /ładowność2140/1060 kg
Masa przyczepy / z hamulcem750/2000 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie7,5/6,0/6,6
Emisja CO2174 g/km
Prędkość maksymalna206 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h9,3 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/3 lata
Okresy międzyprzeglądowewg wskazań komputera
Cena wersji podstawowejBase 109 CDI (kompakt) [bez VAT]: 94 600 zł
Cena wersji testowejSelect 119 CDI 4x4 (długi) [bez VAT]: 173 200 zł
Cena egz. testowego[bez VAT]: 193 170 zł