Test

Seat Ibiza FR 1.5 TSI 150 KM | TEST

Chciałbym być...

Na dystansie:
1100 km

Cześć, nazywam się Seat. Seat Ibiza. Mówią, że jestem całkiem efektowym i ciekawym autem, ale chciałbym być czymś więcej.

Chciałbym na przykład bić rekordy sprzedaży. Chciałbym być dopracowany jak mój brat Volkswagen, chciałbym być uniwersalny i popularny jak Skoda, a przy tym wszystkim chciałbym wyróżniać się z tłumu. A to nie jest łatwe – konkurencja nie śpi, szczególnie ta, w którą celuję. Mówię oczywiście o Alfie Romeo, bo to właśnie z nią chcę rywalizować.

Problematyczne CV

Tak właśnie mógłby przedstawić się Seat Ibiza. Samochód, który… No właśnie, który pomimo wielu atrakcyjnych cech nie jest najchętniej wybieranym autem w tym segmencie. Dlaczego? Postanowiłem zanurzyć się w tym temacie i odnaleźć właściwy powód.

Jeśli chodzi o aparycję, to w tej kwestii Seat Ibiza nie ma się czego wstydzić. Jest to jeden z lepiej zaprojektowanych samochodów w swoim segmencie. Hiszpanie obrali słuszny kierunek i rozwinęli design poprzednika, dodając mu nieco ostrości i nowoczesności. Efekty są rewelacyjne – w prezentowanej usportowionej wersji FR (Formula Racing) Ibiza przyciąga wzrok. 18-calowe felgi (element pakietu Performance), agresywniej stylizowane zderzaki oraz przyjemny dla oka pomarańczowy lakier Eclipse Orange wyceniany na 2 352 zł sprawiają, że Ibiza może się naprawdę podobać i robi doskonałe wrażenie na pierwszy rzut oka.

I kiedy już zdaje nam się, że mamy wyrobioną opinię, to przychodzi wnętrze. Proste wizualnie i nie porywające, ale przede wszystkim wykonane z przeciętnych materiałów. Twarde plastiki są absolutnie wszędzie, a jedyne miękkie elementy to podłokietniki na przednich drzwiach. Seat jest bardzo dziwnie pozycjonowaną marką – teoretycznie grupa Volkswagena chce nią rywalizować z Alfą. W praktyce pod wieloma względami Seat ustępuje nawet Skodzie. Dla przykładu kierownica – ładna wizualnie, może trochę zbyt cienka, ale dobrze leżąca w dłoniach. O ile oczywiście będziecie chcieli ją trzymać, gdyż pokryto ją dramatyczną jakościowo „skórą” z perforowanym chwytem. Jest to jedyny model w tym koncernie, który posiada takie wykończenie wolantu. Czemu? Oczywiście nikt nie wie. Plastiki z kolei mają tendencję do rysowania się od samego patrzenia. Na tylnych drzwiach było już kilka rys, a testowany samochód przejechał raptem 1 700 kilometrów od nowości. Nie zwiastuje do dobrze na przyszłość. Kiepskie wrażenie robi też czarny panel ozdobny na desce – też jest podatny na zarysowania i zbiera szybko kurz oraz odciski. Szkoda też, że Seat zrezygnował z zegarów w tubach i wybrał prosty, acz dość nijaki wzór. Na szczęście zachowano wskazówki startujące „z godziny szóstej”.

Poza tym Ibiza w środku to klasyczny „VAG”. Prosty design i brak żadnych zawiłych rozwiązań to jeden z atutów tego auta. Liczba przełączników została mocno ograniczona. Znajdziemy tutaj wyłącznie klasyczny panel klimatyzacji, kilka przycisków przy lewarku skrzyni biegów i wielki, 8-calowy wyświetlacz systemu multimedialnego, będący „centrum dowodzenia” większością funkcji. Co więcej, dzięki funkcji Full Link można do niego podpiąć telefon za pośrednictwem Apple CarPlay lub Android Auto, co znacznie ułatwia odtwarzanie muzyki i korzystanie z ulubionych aplikacji.

Pod kątem przestronności Seat Ibiza wypada całkiem nieźle. Przednie sportowe fotele zapewniają dobre trzymanie boczne i są znacznie wygodniejsze od standardowych siedzisk, aczkolwiek wciąż nieco męczą podczas długich podróży. Przestrzeni z tyłu jest dość dużo, choć wysocy pasażerowie będą narzekać na brak miejsca na nogi. Bagażnik mieści solidne 355 litrów i jest bardzo ustawny. W razie czego istnieje też możliwość powiększenia go do 1100 litrów dzięki składanej kanapie.

Wsiadamy za kierownicę i odpalamy silnik. W tym miejscu muszę się jednak zatrzymać i zaznaczyć, że wersja, którą jeździłem… nie istnieje. Jednostka 1.5 TSI zniknęła z oferty Seata Ibizy FR i póki co nie wiadomo, czy w ogóle powróci. Tak więc pozostaje mi zaprezentowanie Wam samochodu-widmo. Motor z rodziny TSI ma cztery cylindry, 150 koni mechanicznych mocy i 250 Nm momentu obrotowego. Brzmi nieźle, nieprawdaż? Sportowej charakterystyki tutaj jednak nie znajdziecie. Silnik ten nie został poddany żadnym modyfikacjom i wyróżnia się bardzo liniową charakterystyką rozwijania mocy. Pełny moment obrotowy dostępny jest w zakresie 1500-3500 obrotów, co pozwala na dynamiczną jazdę bez ciągłego sięgania do lewarka skrzyni biegów. Poza tym, tak szczerze, sięganie do niego nie jest żadną przyjemnością. Nie wiem, czy to kwestia tego egzemplarza, czy też jest to urok modelu, ale 6-biegowa przekładnia zaskoczyła mnie topornością pracy. Haczenie i blokowanie się przekładni przy wbijaniu kolejnych biegów było tutaj normą. To zaskakujące, gdyż z reguły skrzynie w autach z koncernu Volkswagena może i nie są idealne, ale nie oferują takich niespodzianek.

Ibizie z jednostką 1.5 TSI jednego nie można odmówić – osiągów. Pierwsza setka pojawia się na zegarach w 7,9 sekundy, zaś prędkość maksymalna to 215 km/h (i szybko potrafi pojawić się na zegarach). Takie wartości zadowolą poszukujących sensownej dynamiki, nie tylko w mieście, ale i w trasie. Szkoda tylko, że w parze nie idzie tutaj dobre wyciszenie – hałas dobiegający z kół jest bardzo męczący, zwłaszcza po przekroczeniu 120 km/h.

Deserem po tych wszystkich „przejściach” jest bardzo małe zużycie paliwa. Seat Ibiza z jednostką 1.5 TSI w mieście zużywa około 8,5 litra paliwa, zaś w trasie wynik ten można spokojnie zbić do 6,5 lub nawet 5,5 litra. Samochodem tym pokonałem dokładnie 1100 kilometrów i dystans ten udało się pokonać z jednym (!) tankowaniem do pełna (a zbiornik ma 40 litrów).

Zużycie paliwa:Seat Ibiza FR 1.5 TSI
przy 100 km/h:4,5 l/100 km
przy 120 km/h:5,5 l/100 km
przy 140 km/h:6,8 l/100 km
w mieście:8,5 l/100 km

Teoretycznie Seat Ibiza powinien zapewniać sportowe wrażenia z jazdy, zwłaszcza w wersji FR. I tak, znowu się domyśliliście – takowych tutaj brakuje. Ibizie nie można jednak odmówić dobrych właściwości jezdnych. Jest bardzo stabilna, także przy wyższych prędkościach. Nadwozie nie przechyla się w szybko pokonywanych zakrętach, a układ kierowniczy okazuje się być wystarczająco komunikatywny. Brakuje w tym wszystkim jednak jakiegoś charakteru – całość daje bardzo dobre i „solidne” wrażenie, ale czuć pewien niedosyt. Zapewnia to za to ogromną uniwersalność, gdyż Ibizą FR pojedziecie szybko po górskich serpentynach, ale też z łatwością i lekkością pokonacie zatłoczone miasto.

Na pokładzie Seata znalazło się kilka elementów zwiększających komfort użytkowania. Oświetlenie LED z przodu jest znacznie lepsze od klasycznych żarówek, ale i tak nie rzuca na kolana – snop światła jest krótki, przez co na ciemnych odcinkach trzeba bardzo często korzystać ze świateł drogowych. W prezentowanym egzemplarzu pojawiło się też audio Beats. Podobnie jak w Volkswagenie oferuje ono niezwykle „basowe” brzmienie – mocno zbite i mało przyjemne dla ucha. Myślę, że warto jednak pozostać przy standardowym nagłośnieniu. Nie będzie dużo gorsze, a przynajmniej nasze bębenki będą wolne od tych tłustych basów, które najchętniej połamałyby żebra (nawet przy suwakach skręconych na minimum).

Zwyczajność

Prezentowany egzemplarz Seata Ibizy FR o dziwo nie był wyposażony „po sufit”. Na pokładzie zabrakło wielu opcji, np. podłokietnika (bardzo go brakuje), kamery cofania czy podgrzewanych foteli. Mimo to Ibiza nie należy do tanich aut. Co prawda nie jestem w stanie podać Wam ceny tego egzemplarza, ale identyczna wersja z jednostką 1.0 TSI 115 KM i 6-biegową manualną skrzynią biegów wyceniana jest na 83 110 zł. Można więc śmiało przypuszczać, że wersja 1.5 TSI kosztowałaby około 88 000 zł, a po dołożeniu wszystkich opcji jej cena spokojnie dobije do blisko 100 000 zł. Podobnie kosztuje jednak zarówno Volkswagen Polo z podobnym wyposażeniem jak i nawet Skoda Fabia w wersji Monte Carlo.

Czy warto więc myśleć o Seacie? Moim zdaniem niekoniecznie. Wizualnie jest to bardzo udane auto, ale brakuje w nim jakiegokolwiek szlifu. Materiały, nawet jak na segment B, są mocno przeciętne, a całość zdaje się być zrobiona tak na odczepkę.

Zalety:
  • atrakcyjny wygląd
  • uniwersalność jednostki 1.5 TSI
  • przestronne wnętrze i spory bagażnik
  • pewne, ale mało sportowe prowadzenie

Wady:
  • co się stało z wersją 1.5 TSI?
  • potwornie plastikowe wnętrze
  • brak jakiegokolwiek charakteru

Podsumowanie

Dla kogo jest ten samochód? Nie wiem. Naprawdę chciałbym odpowiedzieć na to pytanie, ale nie potrafię. Seat Ibiza nie jest złym autem, ale też nie ma w sobie nic, co by zachęcało do zakupu tego konkretnego modelu. Może koncern Volkswagena wreszcie pozbiera się i znajdzie właściwy kierunek dla hiszpańskiego producenta. Patrząc jednak na rozbicie oferty na Cuprę i Seata mam sporę wątpliwości.

Dane techniczne
Dane techniczne producentaSeat Ibiza FR 1.5 TSI
Silnikt.benz, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni
Pojemność1498 cm³
Moc maksymalna150 KM (110 kW) przy 5000-6000 obr./min.
Maks. moment obrotowy250 Nm w zakresie 1500-3500 obr./min.
Skrzynia biegówmanualna, 6-biegowa
Napędprzedni
Zawieszenie przódwielowahaczowe
Zawieszenie tyłbelka skrętna
Hamulcetarczowe wentylowane/tarczowe
Opony215/40 R18
Bagażnik / po złożeniu siedzeń355/1100 l
Zbiornik paliwa40 l
Typ nadwoziahatchback
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4059/1780/1444 mm
Rozstaw osi2564 mm
Masa własna /ładowność1109 kg
Masa przyczepy / z hamulcem590/1200 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie6,2/4,2/4,9
Emisja CO2112 g/km
Prędkość maksymalna215 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h7,92 s
Gwarancja mechaniczna5 lat
Gw. perforacyjna /na lakier12 / 3 lata
Okresy międzyprzeglądoweco 30 000 km
Cena wersji podstawowejEntry 2019: 46 900 zł
Cena wersji testowejFR 1.0 TSI: 62 400 zł
Cena egz. testowegob.d zł