Test

KIA Proceed GT 1.6 T-GDI 7DCT | fot. Marcin Napieraj

TEST: Krok w dobrą stronę – KIA Proceed GT to wbrew pozorom kolejny ważny model w gamie

KIA Proceed GT 1.6 T-GDI 7DCT

Dlaczego ważny? Bo pokazuje, że KIA już okrzepła na rynku samochodów „zwykłych” i ma czas, siły i środki na budowanie samochodów, które mogą być emocjonujące.

Hyundai mocno wszedł na rynek samochodów „nie tylko poprawnych” przy pomocy serii N. KIA postawiła na oddzielne modele. Najpierw pokazano świetnego Stingera, a teraz wszedł Proceed. Ten ostatni co prawda wg prototypów miał być czymś innym, ale to wciąż dobry krok w kierunku budowania gamy samochodów, które wybierane są dzięki emocjom. Dzięki temu klient może wybrać, czy chce kupić Ceeda kombi, skądinąd bardzo udanego, czy może ciekawie wystylizowanego Proceeda. Niektórzy narzekają, że ten zaprojektowany został jak małe Porsche Panamera Sport Turismo, albo jak biedny kuzyn Mercedesa CLA Shooting Brake, ale moim zdaniem, to wcale nie są złe „wzorce”. Choć w stosunku do wozu koncepcyjnego Proceed stracił nieco lekkości, to wygląda, zwłaszcza w odmianie GT, dość ciekawie. Opadająca linia dachu, połączone tylne lampy, duże koła (18 cali) oraz przód wspólny z Ceedem GT powodują, że testowane kombi wygląda bardzo dobrze, zwłaszcza za lakierem Blue Flame, kontrastującym z czerwonymi wstawkami wersji GT (w GT line zderzaki są nieco inne, brakuje też niektórych detali).

GT

Topowa odmiana występuje tylko w jednej wersji silnikowej. I jeśli chcemy w pełni cieszyć się samochodem innym niż Ceed kombi, to właśnie tę powinniśmy wybrać. Za moc przenoszoną na przednie koła odpowiada tutaj silnik 1.6 T-GDI, w naszym przypadku połączony ze skrzynią automatyczną – siedmiobiegową „dwusprzęgłówką”, która w innych modelach zbiera bardzo dobre opinie. Po zajęciu miejsca w wygodnych fotelach godnych wyszytego na oparciu „GT” mamy przed sobą dość pionowo ustawioną, cienką kierownicę z perforowanym obszyciem i czerwonymi wstawkami. To w sumie, oprócz przeszyć na drzwiach, jedyne wyróżniki odmiany GT. I choć reszta wnętrza to po prostu „dobrze wyposażony Ceed”, to całość sprawia odpowiednie wrażenie. Silnik uruchamiamy przyciskiem. Na początku jest dość głośny i brzmi ciekawie… z zewnątrz. W środku nieco „brzęczy”. Po chwili cichnie i można ruszać. Kilka kilometrów po mieście pozwala na pierwsze wrażenia. Jednostka, choć dysponuje 204 KM mocy, zupełnie tego nie pokazuje, podobnie jak momentu obrotowego, którego maksymalna wartość (265 Nm) dostępna jest teoretycznie od 1 500 obr/min. Czterocylindrowa jednostka zachowuje się, jakby była mocno przytłumiona w niskim zakresie obrotów. Przekładnia DCT, choć jest w koreańskim samochodzie precyzyjnym urządzeniem, nieco tutaj się „gubi”, przez co dodatkowo auto sprawia wrażenie, jakby było wolniejsze – skrzynia nie redukuje, jakby miała przeświadczenie, że momentu powinno wystarczyć na dynamiczne ruszenie bez wrzucania niższego biegu. Na szczęście DCT nie szarpie, a im szybciej jedziemy, tym mniej się myli. Podobnie zresztą jak silnik, których choć wciąż nie brzmi porywająco, to w wyższych partiach obrotów radzi sobie już bardzo dobrze. Jeśli jednak chcemy skorzystać z pełnej „oferty” silnika T-GDI, przy drążku zmiany biegów znajdziemy przycisk z napisem „Sport”. On zmienia charakterystykę silnika, skrzynia z kolei biegi zmienia przy wyższych obrotach, a do tego… włącza się wspomaganie dźwięku. Fakt, na zewnątrz, jak zauważył redaktor naczelny podczas pierwszych jazd, Proceed brzmi bardzo ciekawie. W środku jednak robi się głośniej i bardzo sztucznie.

Nie zmienia to faktu, że KIA robi się wtedy szybka. Może nie bardzo szybka, ale 7,5 sekundy do 100 km/h w samochodzie tej wielkości i o tej mocy to niezły wynik. Potem zresztą też nieźle sobie radzi, zapewniając odpowiednie wrażenia oraz zapas „parametrów” na wyprzedzanie. Koreańskie kombi jest szybkie i stabilne przy wyższych prędkościach, dzięki czemu jazda w trasie jest naprawdę przyjemna. Podobnie zresztą, jeśli chcemy dynamicznie pojechać na drogach o nieco trudniejszych sekcjach. Trzeba wtedy tylko pamiętać, żeby silnik trzymać na nieco wyższych obrotach, skrzyni biegów używając w trybie manualnym, albo przed zakrętami redukować łopatkami przy kierownicy.

I choć do silnika można mieć pewne zastrzeżenia, to na pewno nie mam ich do układu jezdnego. Choć to tylko „usportowiony kompakt” i nie mam zamiaru stawiać koreańskiej propozycji na równi z hothatchami, to Proceed wypada naprawdę nieźle, jeśli chodzi o prowadzenie. Przede wszystkim układ kierowniczy pracuje dość naturalnie i z przyjemnym oporem, a kierownica dobrze leży w dłoniach. To powoduje, że mamy dużą pewność podczas pokonywania zakrętów. Do tego dokładamy zawieszenie, z układem wielowahaczowym przy tylnej osi, które nie powoduje znacznego wychylania się na łukach i zapewnia sporą dozę stabilności. Proceed GT jest lekko podsterowny, ale w gruncie rzeczy łatwy do jazdy, a przy tym angażujący na tyle, żeby wywołać w kierowcy dobre wrażenia.

No i nie traci się komfortu. Owszem, opony mają niski profil, a osiemnastocalowe felgi nie pozostawiają zbyt wiele przestrzeni, jeśli chodzi o jazdę po nierównościach, ale GT wcale nie jest niekomfortowe. O ile nie będziecie pokonywać z maksymalną prędkością progów zwalniających odwdzięczy się dużą sztywnością przy zachowaniu rozsądnego poziomu komfortu dla całej rodziny. No i bezpieczeństwa. Dobre wrażenie robi układ hamulcowy. Łatwo go wyczuć i jest przy tym wystarczająco wydajny nawet przy hamowaniu z dużych prędkości.

Ładne kombi

Jednak silnik i zawieszenie mamy też w nieco lżejszym i mniejszym Ceedzie GT. A Proceed to pomysł dla ludzi, którzy chcą mieć ładne i szybkie kombi. I tak właśnie jest. Choć również nie bez problemów. Część wynika oczywiście z podporządkowania treści formie – widoczność przez  tylną oraz tylne boczne szyby jest niemal zerowa. Znam coupe, w których więcej widać przez lusterko wsteczne. Ale „ten typ tak ma”, podobnie jak mniejszą ilość przestrzeni nad głowami pasażerów tylnej kanapy, skądinąd całkiem wygodnej. Przestrzeni na kolana jest przyzwoita ilość, ale nie oszukujmy się, że można tam wozić wysokich ludzi. Za to za kanapą mamy długi bagażnik, którego nominalna pojemność wynosi solidne 594 litry. A nawet bardzo solidne – niemal sześćset litrów pod roletą to ścisła czołówka klasowa. Jednak po otwarciu elektrycznie (i bezdotykowo) sterowanej klapy ukazuje nam się próg załadunkowy oraz przestrzeń, która nijak nie sprawia wrażenia tak wysokich wartości liczbowych. Brakujące litry znajdziemy w schowkach pod podłogą bagażnika. To duże, praktyczne schowki i z jednej strony trzeba się cieszyć, że są. Pewnie przez większość czasu tego typu podział przestrzeni będzie bardziej przydatny. Ale jeśli zamierzamy wozić większe pakunki okaże się, że Proceed jest niewystarczający, bo „zżera” miejsce na wysokość.

Na miejscu kierowcy wszystko jest za to w porządku. I to jakim. Tradycyjnie dla nowych modeli koreańskiego koncernu, samochód może nie ma fantazyjnie zaprojektowanej deski rozdzielczej, ale za to kierowca korzysta ze wzorowej ergonomii. Wszystko jest łatwo dostępne, działa szybko i większości opcji nie trzeba „godzinami” szukać po różnych menu, albo w gąszczu guzików. A jest czego szukać. Proceed GT jest wyposażony kompletnie. Od kamery cofania, przez asystenta pasa ruchu (włącza się automatycznie przy każdym uruchomieniu samochodu), asystenta martwego pola, aktywny tempomat (nieco nadaktywny, bym powiedział, bo zdarza mu się ingerować zbyt wcześnie lub bez sensu), asystenta parkowania, a skończywszy na ładowarce indukcyjnej, interfejsach telefonów (Android Auto i Apple CarPlay) oraz bardzo przyzwoitym systemie audio JBL. Do tego całość spasowano bardzo dobrze i wykorzystano w większości materiały dobrej jakości. Zwracają uwagę przeszycia i miękkie materiały na przednich drzwiach oraz „przeszyta” deska rozdzielcza. Twarda jest dolna część konsoli, co zupełnie nie przeszkadza w jeździe oraz boczki tylnych drzwi, na co już można zwrócić uwagę. Ale niezależnie od tego KIA jest pod względem jakości i możliwości wnętrza na bardzo dobrej pozycji w swoim segmencie.

Również jeśli nie zależy nam na sportowej jeździe, będziemy zadowoleni. Proceed ma dobrze dobraną siłę wspomagania układu kierowniczego, a poza wspomnianą wcześniej widocznością, manewruje się nim bardzo łatwo i precyzyjnie. Poza miastem będzie nas cieszyć stabilność oraz wyciszenie silnika i szumów opływających samochód. Gorzej wypadają dźwięki dobiegające z podwozia – opony i pokonywane nierówności dość mocno przenikają akustycznie do wnętrza.

Łatwiej kupić niż „wyżywić”

Parafrazując stare porzekadło, Proceed GT jest naprawdę przyzwoitą ofertą, jeśli chodzi o ceny. Faktem jest, że nawet bazowa (GT-Line) odmiana z najsłabszym silnikiem wyceniona jest na blisko 100 000 zł, ale jest dość bogato wyposażona. GT kosztuje od 115 990 zł, a po dołożeniu niemal wszystkich dodatków (nasza nie ma tylko szklanego dachu) cena wynosi 132 990 zł, co jak na poziom wyposażenia i możliwości samochodu jest niezłą ofertą. Pomijając oczywiście stylistykę, konkurencyjnym kombi możemy zrobić Octavię z silnikiem 2.0 TSI 190 KM – tutaj cena przekroczy jednak 140 000 zł. I wszystko byłoby super, gdyby nie zużycie paliwa. O ile jadąc powoli i delikatnie, KIA radzi sobie nieźle (niecałe 6 l/100 km przy 100 km/h) to już na autostradzie, a przede wszystkim w mieście, odstaje od podobnych jednostek. Podobne obserwacje mieliśmy zresztą przy innych samochodach z tym silnikiem. W naszym przypadku trudno było zmieścić się w „10” po mieście, a przy 140 km/h średnia wyszła około 9 l/100 km.

Zużycie paliwa:KIA Proceed GT 1.6 T-GDI 7DCT
przy 100 km/h:5,9 l/100 km
przy 120 km/h:8,0 l/100 km
przy 140 km/h:8,8 l/100 km
w mieście:11,3 l/100 km

 

Zalety:
  • dobrze zestrojone zawieszenie
  • udany układ kierowniczy
  • wygodne fotele
  • niezła dynamika
  • świetna stylistyka
  • bogate wyposażenie
  • wzorowa ergonomia

Wady:
  • silnik wymaga wysokich obrotów
  • mocno przeciętne zużycie paliwa
  • słabe wyciszenie „od podwozia”
  • kiepska widoczność do tyłu
  • duży, ale mało praktyczny bagażnik
  • fatalne brzmienie silnika

Podsumowanie

W ciągu tygodnia jazdy Proceedem znalazłem w nim zadziwiająco sporo rzeczy, które mi przeszkadzały. Nie zmienia to faktu, że tak „ogólnie”, samochód do mnie bez wątpienia trafia. Wersja GT cierpi trochę na zbyt duże spalanie, dziwny dźwięk i „zamulenie” silnika w dolnej partii obrotów – więc może wystarczy Wam 1.4 T-GDI. Podoba mi się za to design, wnętrze, ale także układ kierowniczy, zawieszenie i prowadzenie, co powoduje, że to w sumie samochód, do którego „przyjemnie się podchodzi” i może naprawdę cieszyć.

Dyskusja

komentarzy

Dane techniczne
Dane techniczne producentaKIA Proceed GT 1.6 T-GDI 7DCT
Silnikt. benz, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni
Pojemność1591 cm³
Moc maksymalna150 kW (204 KM) przy 6 000 obr/min
Maks. moment obrotowy265 Nm przy 1 500 - 4 500 obr/min.
Skrzynia biegówautomatyczna, siedmiobiegowa, dwusprzęgłowa
Napędprzedni
Zawieszenie przódkolumny MacPhersona
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe went./tarczowe
Opony225/40/R18
Bagażnik / po złożeniu siedzeń594/1545 l
Zbiornik paliwa50 l
Typ nadwoziakombi
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4605/1800/1422 mm
Rozstaw osi2650 mm
Masa własna /ładowność1336/534 kg
Masa przyczepy / z hamulcem600/1410 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnieśrednie: 7,2
Emisja CO2163 g/km
Prędkość maksymalna225 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h7,5 s
Gwarancja mechaniczna7 lat
Cena wersji podstawowej(1.0 T-GDI GT Line) 94 990 zł
Cena wersji testowej115 990 zł
Cena egz. testowego132 290 zł