Test

Volkswagen Touareg 3.0 TDI Atmosphere Sand Metallic

Volkswagen Touareg 3.0 TDI 286 KM | TEST

Wysokie aspiracje

Na dystansie:
1419 km

Touareg z generacji na generację jest coraz lepszy. Czyżby Volkswagen osiągnął właśnie szczyt swoich możliwości? Można tak powiedzieć.

To kontrowersyjne stwierdzenie nie jest bezzasadne. Nowy Volkswagen Touareg zdaje się bowiem zaglądać na półkę, na której stoją jego „bracia”, bazujący na tej samej płycie podłogowej, z aktualnym Porsche Cayenne i Audi Q7 na czele. Wymienione auta wyróżniają się nie tylko dobrym wykończeniem, ale przede wszystkim bardzo bogatym i nowoczesnym wyposażeniem. Choć Touareg od swojego debiutu zawsze dzielił platformę m.in. z Cayenne, to jednak zawsze był skutecznie utrzymywany w podstawie piramidy „dużych i luksusowych SUV-ów” z grupy Volkswagena. Aż do teraz.

Volkswagen Touareg 3.0 TDI Atmosphere Sand Metallic | fot. Maciej Kuchno

Trzy generacje, ten sam duch

Nie ukrywam, że bardzo lubię Volkswagena Touarega. Jest to kawał solidnego i dużego samochodu, z bogatym wyposażeniem i dość przyjemną dla oka stylistyką. Pierwsza generacja sprawdzała się zarówno jako wół roboczy jak i rodzinny transporter na długie wyprawy. Drugie wcielenie okrasiło to wszystko odrobiną lepszego wyposażenia oraz ogólnym dopracowaniem konstrukcji. Znam kilka osób, które jeżdżą poprzednim już wcieleniem tego samochodu i są z niego bardzo zadowolone, nie tylko ze względu na rozsądny kompromis pomiędzy osiągami i zużyciem paliwa, ale przede wszystkim ze względu na sporą dzielność tego auta i możliwość zjechania z utwardzonych szlaków w lekkie błoto, śnieg lub piach.

Pewną charakterystyczną cechą Volkswagena Touarega jest też fakt, że samochód ten, choć zmienia się wizualnie z generacji na generację, to jednak wciąż ma te same cechy, nawiązujące do pierwszej generacji. Wystarczy spojrzeć na linie boczną czy też kształt świateł. Stała się ona oczywiście zdecydowanie bardziej dynamiczna wizualnie, ale jednak wciąż ma coś ze swojego pudełkowatego pierwowzoru. Najnowszy Touareg projektowany był nie tylko z myślą o europejskich klientach – tym modelem Volkswagen celuje także w rynek azjatycki, z Chinami na czele. Nikogo nie powinno więc dziwić dość szerokie zastosowanie chromów (np. w przednim grillu, w który wkomponowano też światła) oraz innych detali, które dodają nieco elegancji temu SUV-owi. W stylistyce Touarega pojawiły się też pewne inspiracje z Arteona, których Volkswagen absolutnie nie ukrywa. Wspomniany właśnie grill nieco przypomina ten z „czterodrzwiowego coupe” (jak to zwykł nazywać producent), zaś wąskie tylne światła w swojej formie również nawiązują do bardziej luksusowego brata Passata.

Volkswagen Touareg 3.0 TDI Atmosphere Sand Metallic

Prezentowany egzemplarz wyposażono właściwie we wszystkie możliwe dodatki, z 21-calowymi felgami Suzuka na czele. Choć nie byłby to mój wybór, to jednak nie można powiedzieć, że wyglądają źle. Dobrze wypełniają nadkola i współgrają z bryłą auta. Dopłata do tego wzoru nie jest jednak mała – kosztują one 16 050 zł. Ciekawym wyborem jest też metaliczny lakier Sand za 5 260 zł.

Witaj w krainie technologii

Nowy Volkswagen Touareg to nie tylko flagowiec w gamie tego producenta. Marka z Wolfsburga chwali się w tym samochodzie swoimi osiągnięciami i najnowszymi technologiami, których próżno szukać nawet u droższych braci korzystających z platformy MLB EVO. We wnętrzu widać to już po otwarciu drzwi, zwłaszcza w prezentowanym egzemplarzu. Na dzień dobry wita nas wielka czarna przestrzeń. Mowa oczywiście o szklanej tafli, która przykrywa dwa wyświetlacze. Pierwszy z nich to Active Info Display, czyli cyfrowe zegary o przekątnej 12,3-cala. Korzystają one ze znacznie lepszego wyświetlacza (o większej rozdzielczości) oraz bazują na mocniejszym procesorze, dzięki czemu grafiki działają płynniej, a obsługa menu jest zdecydowanie szybsza. Znacznie więcej uwagi należy się jednak systemowi Innovision, czyli 15-calowemu (!) ekranowi, stanowiącemu centrum dowodzenia całym samochodem.

Volkswagen Touareg 3.0 TDI Atmosphere Sand Metallic | fot. Maciej Kuchno

Kokpit Innovision jest wyposażeniem opcjonalnym, wycenianym na 18 420 zł, co czyni go dość drogą propozycją. System Innovision zarządza nie tylko systemem multimedialnym, ale także klimatyzacją oraz ustawieniami samochodu. Wszystkie funkcje i elementy pogrupowano jasno i klarownie. W centralnej części ekranu pojawiają się informacje z nawigacji, mediów, radia oraz komputera pokładowego. Podobnie jak w telefonach komórkowych bazują one na kafelkach, które można dowolnie konfigurować. System Innovision posiada też dwie przewijane strony, na których można poustawiać sobie wybrane elementy. W dolnej części ekranu znalazło się miejsce na panel klimatyzacji oraz, co jest ważne, na sterowanie fotelami (także z podgrzewaniem i wentylacją). Choć po bokach siedzeń wciąż są fizyczne przyciski, to jednak większość opcji ustawia się właśnie z poziomu wyświetlacza. Po lewej stronie, tuż za ramieniem kierownicy, ulokowano pionowy pasek z najważniejszymi funkcjami – takimi jak wyłączenie systemu Start-Stop, uruchomienie ogrzewania szyby czy włączenie trójstopniowo podgrzewanej kierownicy. Są tam też trzy przyciski, które można skonfigurować według własnych upodobań. W górnej części wyświetlacza mamy zaś zakładkę kart, gdzie można przełączać się m.in. pomiędzy mediami, menu głównym czy też innymi głównymi funkcjonalnościami.

Choć brzmi do zawile, to jednak na dłuższą metę system Innovision jest bardzo prosty w obsłudze. Warto jednak zapoznać się z nim na postoju, aby nie szukać pewnych funkcji w trakcie jazdy, gdyż może być to niebezpieczne. W swoim systemie, w przeciwieństwie do Audi, Volkswagen nie zastosował tak zwanych haptycznych reakcji, czyli delikatnych wibracji, które mają symulować kontakt z fizycznym przełącznikiem. Czy jest to wada? Moim zdaniem nie – tym bardziej, że do rozwiązania w Audi nie mogę się przekonać (wymaga naprawdę mocnego naciśnięcia, a wciąż mówimy o dotykowym wyświetlaczu).

Volkswagen Touareg 3.0 TDI Atmosphere Sand Metallic | fot. Maciej Kuchno

Zastosowanie kokpitu Innovision pozwoliło też na zachowanie minimalistycznego charakteru wnętrza Touarega. Liczba fizycznych przełączników została zredukowana do minimum – zachowano tutaj jedynie klasyczną rolkę od głośności (na szczęście!), przycisk awaryjnych, pokrętła od trybów jazdy i zawieszenia oraz włącznik świateł. Część funkcji jest też sterowana z kierownicy za pośrednictwem cyfrowych zegarów – chodzi tu między innymi o systemy bezpieczeństwa, takie jak np. Lane Assist.

W SUV-ach jedną z najważniejszych cech jest przestronność. Wiele tego typu aut cierpi na kuriozalne schorzenie, tj. są wielkie z zewnątrz i ciasne w środku. Touareg na szczęście nie gra w tej grupie. Mierzący 4878 mm długości SUV Volkswagena jest naprawdę niezwykle wygodnym samochodem do podróżowania. Przednie fotele są bardzo duże, mają ogromny zakres regulacji i doskonale sprawdzają się podczas długich podróży. Touarega „porwałem” na dość długą wycieczkę do Brna, gdzie całą trasę zrobiłem w zasadzie bez żadnych postojów – po pierwsze niemal nie czułem zmęczenia, właśnie dzięki świetnym fotelom, ale swoją zasługę ma tutaj także silnik – o tym jednak za chwilę. Pozycja za kierownicą jest bardzo dobra, a widoczność nie pozostawia niczego do życzenia. W razie czego mamy do dyspozycji zestaw kamer 360 stopni, ułatwiających manewrowanie w ciasnych miejscach.

Na tylnej kanapie można z kolei wygodnie pokonać nawet dłuższą trasę w trzy osoby, choć siedząc na środku trzeba nieco „powalczyć” o przestrzeń na stopy, którą ogranicza szeroki tunel środkowy. Oparcie kanapy ma regulowany kąt nachylenia, co także jest dużym atutem. Pasażerowie tylnej kanapy posiadają oddzielny panel klimatyzacji (dwie strefy na tył) oraz, za dopłatą, podgrzewanie skrajnych siedzisk. W Touaregu miło zaskakuje także kufer, mieszczący od 810 do 1800 litrów. Przy zastosowaniu systemu szyn i blokad można go wygodnie podzielić, tak aby bagaże nie latały luźno po całym kufrze. W wersjach z pneumatyką tył przy załadunku można opuścić. Osoby, które często korzystają z przyczepy docenią zaś elektrycznie składany hak – tym bardziej, że Volkswagen Touareg z 286-konnym silnikiem V6 może pociągnąć przyczepę o masie 750 kg (bez hamulca) lub aż 3 500-kilogramową (z hamulcami).

Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie przyczepił się do kilku elementów. W przypadku Volkswagena Touarega są to dwie rzeczy. Pierwsza z nich, może dla wielu „kuriozalna”, to kierownica. Tak bowiem, poza metalowymi ramionami, niczym nie różni się od tych z innych modeli tej marki. Niektórzy na to nie zwrócą uwagi (i może mają rację), aczkolwiek mi brakuje tutaj odrobiny indywidualizmu, wzorem poprzedników, posiadających inne wolanty. Drugą rzeczą są materiały wykończeniowe, a konkretniej plastik w dolnej części deski rozdzielczej, tuż pod ekranem. Domyślam się, że obecność dość przeciętnego jakościowo tworzywa to raczej efekt ograniczenia pewnych kosztów oraz ewentualnie odpowiedniego pozycjonowania auta w hierarchii SUV-ów tego koncernu, aczkolwiek wygląda to kiepski i niestety ma potencjał na wydawanie różnych niepożądanych dźwięków.

Na szczęście cała reszt prezentuje się zacnie. Prezentowany egzemplarz zyskał pakiet Atmosphere, który nie tylko wprowadza fantastyczną kolorystykę wnętrza (połączenie beżu i delikatnej szarości przełamanej kolorem niebieskim), ale także elementy w drewnianym stylu. W górnej (miękkiej oczywiście) części deski rozdzielczej nie zabrakło też dodatkowych przeszyć. Za taką konfigurację trzeba jednak dołożyć kolejno 11 190 zł (pakiet Atmosphere), 24 470 zł za skórzaną tapicerkę Savona i fotele komfortowe oraz kolejne 1 920 zł za oświetlenie Ambiente. To ostanie warto jednak dokupić, gdyż wprowadza przyjemną atmosferę w aucie, zaś zmiana podświetlenia wpływa także na kolorystykę ekranu głównego oraz zegarów.

Pokonać tysiące kilometrów

Domyślam się, że za moment będę pod gradobiciem hejtu i nienawiści, ale Volkswagen Touareg jest jednym z najlepiej i najprzyjemniej jeżdżących SUV-ów na rynku. Nie jest to może sportowy charakter Porsche, ale w kategorii „codziennej przyjemności” auto z Wolfsburga zdecydowanie wygrywa. Dlaczego? Przede wszystkim wszystko tutaj idealnie zgrano, a dzięki zastosowaniu kilku sprytnych i bardzo nowoczesnych rozwiązań udało się nieco ukryć masę tego pojazdu.

Volkswagen Touareg ma bardzo dobrze dobrane przełożenie układu kierowniczego – nie trzeba tutaj zbyt dużo kręcić, ale też nie spotkamy się z nadmierną nerwowością. Manewrowanie zaś ułatwia skrętna tylna oś. Przy niższych prędkościach koła obracają się o kilka stopni w przeciwnym kierunku, co zwiększa zwrotność. Średnica zawracania wynosi tutaj 11,25 metra, zaś promień skrętu jest niemal taki sam jak w Golfie. Podczas dynamicznej jazdy z wyższymi prędkościami koła zaczynają się skręcać w tym samym kierunku co przednie, co zwiększa przyczepność auta i pozwala na szybsze pokonywanie zakrętów przy jednoczesnym wykonywaniu mniejszego ruchu rękami.

Volkswagen Touareg 3.0 TDI Atmosphere Sand Metallic

Kolejną ciekawostką są tutaj aktywne stabilizatory. Elektryczny silnik „dociąga” je w odpowiednią stronę, tak aby skompensować przechył podczas szybkiego pokonywania zakrętów. W efekcie Volkswagen Touareg jedynie nieznacznie się wychyla, nawet gdy zdecydowanie przesadzimy z prędkością w łuku. System aktywnych stabilizatorów jest elementem wyposażenia opcjonalnego – należy do pakietu Zawieszenie Professional za 31 050 zł.

Touarega wyposażono też w tryb offroad, który pozwala na zwiększenie prześwitu o kolejne 70 mm. Volkswagen obiecuje, że samochód ten może brodzić w wodzie o głębokości nie większej niż 570 mm. Kąt natarcia wynosi tutaj 23,3 stopnia, zejścia 17,2, zaś rampowy to 13,5 stopnia, co jak na dużego SUV-a jest niezłym wynikiem. Volkswagena Touarega wyposażono w najnowszą wersję napędu na cztery koła – nie ma tutaj centralnej blokady mechanizmu różnicowego sterowanej przez kierowcę – może być ona załączona automatycznie przez komputer w przypadku wykrycia takiej potrzeby.

Pod maską testowanego Volkswagena Touarega znalazła się sprawdzona jednostka 3.0 V6 TDI o mocy 286 KM, spięta z 8-biegową automatyczną skrzynią Tiptronic. W ofercie jest także słabsza, 231-konna wersja dla mniej wymagających klientów. Topowy wariant wysokoprężny cechuje się dobrym przyspieszeniem do setki (6,1 sekundy), prędkością maksymalną wynoszącą 250 km/h, ogromnym momentem obrotowym (660 Nm) oraz, co najważniejsze, niskim zużyciem paliwa. Było to jedno z największych zaskoczeń w tym aucie. Poruszając się po zakorkowanej Warszawie komputer wskazywał średnio 12,5-13,3 litra na setkę. W trasie wynik ten jednak spada do naprawdę niskich wartości. Otóż jadąc autostradą z przepisową prędkością 140 km/h komputer prezentuje wynik na poziomie 7,5 litra na sto kilometrów.

Zużycie paliwa:Volkswagen Touareg 3.0 TDI V6
przy 100 km/h:5,9 l/100 km
przy 120 km/h:6,7 l/100 km
przy 140 km/h:7,6 l/100 km
w mieście:12,1 l/100 km

Przy opcjonalnym 90-litrowym zbiorniku pozwala to na pokonanie ponad 1000 kilometrów na jednym tankowaniu. Trasę Warszawa-Brno-Warszawa Touareg przejechał bez dolewki nawet jednego litra ropy (warto jednak zwrócić uwagę na ograniczenia prędkości w Czechach oraz kawałek Gierkówki, gdzie jedzie się wolniej). Pokazuje to tylko, że Touareg jest naprawdę dobrym wyborem na „długodystansowca”, tym bardziej, że przy niższych prędkościach spalanie jest jeszcze mniejsze.

Volkswagen Touareg 3.0 TDI Atmosphere Sand Metallic | fot. Maciej Kuchno

Co więcej, Volkswagen Touareg rozpieszcza też fantastycznym wyciszeniem kabiny. Szum powietrza oraz kół jest doskonale odizolowany, a we wnętrzu, nawet do prędkości rzędu 170-180 km/h panuje absolutna cisza, którą przyjemnie przełamuje system Dynaudio Confidence (będący dodatkowo płatną opcją). Serwuje on czyste i przyjemne brzmienie z dużą głębią.

Nocny przyjaciel

Wiele osób śmiechem reaguje na rozwiązania typu „kamery Night Vision” czy bardzo zaawansowane ledowe oświetlenie. Zachęcam więc wtedy do przejechania się takim autem po ciemnych i nieoświetlonych drogach. Jeśli takimi często podróżujecie i myślicie o drogim SUV-ie, to te dwie opcje są dla Was absolutnym „must have” na pokładzie. Ledowe światła są jednymi z bardziej zaawansowanych na rynku. Każda lampa posiada matrycę z 286-ledami. Kamera oraz radar analizują drogę przed autem, dzięki czemu oświetlenie jest w stanie wycinać i doświetlać poszczególne fragmenty drogi. Przykładowo na autostradzie, przy załączonym trybie automatycznym świateł drogowych, Volkswagen „doświetla” pobocze i znaki, wycina auto jadące przed nami, doświetla lewy pusty pas (o ile oczywiście nikt po nim nie jedzie) i wygasza obszar ruchu z przeciwnej strony. Działa to bardzo sprawnie, a sytuacje w których ktoś jest lekko oślepiony są rzadkością.

Dobrym dodatkiem w tym przypadku jest też asystent nocnej jazdy. Kamera termowizyjna, ukryta w grillu, ekspresowo wyłapuje pieszych po wskazaniach ciepła oraz po kształcie i podświetla ich na ekranie zegarów. System ten działa tak sprawnie, że na nieoświetlonych drogach „widzi” przechodzące osoby oraz zwierzęta (co jest bardzo ważne) już kilkaset metrów naprzód. Co ciekawe samochody też można ekspresowo zauważyć, zwłaszcza, gdy pracują lub były niedawno użytkowane i jeszcze „nie ostygły”.

Volkswagen Touareg 3.0 TDI Atmosphere Sand Metallic | fot. Maciej Kuchno

Poza tym na pokładzie Volkswagena Touarega znajdziemy cały przekrój znanych już systemów asystujących oraz zwiększających bezpieczeństwo. Aktywny tempomat funkcjonuje w przedziale 0-250 km/h i posiada też asystenta jazdy w korku, co jest bardzo praktycznym rozwiązaniem. System Lane Assist zwiększa komfort podróżowania i pomaga nam utrzymać się na pasie ruchu, zaś czujniki martwej strefy skutecznie ostrzegają o autach w martwym polu. Lusterka są jednak na tyle duże, że i bez tego rozwiązania Touaregiem jeździłoby się bardzo dobrze. Praktycznym elementem jest także asystent parkowania – Touareg sprawnie sam wjeżdża nie miejsca parkingowe. Dla tych, którzy nie lubią oddawać władzy w ręce komputera zawsze pozostaje system kamer 360 stopni.

Touareg na dwa sposoby

Tak, dobrze się domyślacie – Volkswagen Touareg nie jest tani. A przynajmniej nie jest tani w prezentowanej konfiguracji. Auto, które widzicie na zdjęcie i które opisałem, wyceniono na 482 830 zł. Wyposażone jest jednak w absolutnie wszystkie dodatki, co mocno wywindowało cenę, ale i dodało wiele praktycznych i ciekawych elementów wyposażenia.

Jeśli jednak takie rzeczy Was nie kręcą i poszukujecie jedynie dużego i sprawnego SUV-a, to Touarega można kupić już za 256 290 zł w bazowej wersji z 231-konnym dieslem. Co więcej, w standardzie nie znajdziecie też cyfrowych zegarów czy też systemu Innovision. Zastępują je wówczas klasyczne analogowe wskaźniki z dużym ekranem komputera pokładowego oraz system Discovery Pro (topowy wariant m.in. z Passata, Arteona czy Golfa) oraz klasyczny panel klimatyzacji. Taki wybór docenią z pewnością Ci, którzy nie lubią obcować z dotykowymi ekranami.

Jakby jednak nie patrzeć Touareg niezmiennie pozostaje najtańszą propozycją z tego segmentu, pochodzącą z koncernu Volkswagena. W wielu aspektach wyposażenia opcjonalnego wyprzedza też Audi Q7, zaś właściwościami jezdnymi zdecydowanie je przebija. Oczywiście jakimś argumentem za Audi są materiały wykończeniowe, ale jeśli pewnie niedoskonałości jesteście w stanie przemilczeć, to Touareg zdaje się być znacznie lepszą propozycją.

Zalety:
  • ogromne i przestronne wnętrze
  • fantastyczne fotele komfortowe
  • wyposażenie opcjonalne przewyższające wielu konkurentów
  • świetne właściwości jezdne
  • niskie zużycie paliwa
  • możliwość dokupienia 90-litrowego zbiornika paliwa
  • duży bagażnik
  • możliwość łatwej indywidualizacji wyposażenia i wyglądu
  • szereg nowoczesnych rozwiązań z zakresu bezpieczeństwa

Wady:
  • kilka elementów wykonanych z przeciętnych plastików
  • wysokie ceny poszczególnych dodatków

Podsumowanie

Mogę to napisać z czystym sumieniem – to najlepszy Volkswagen jakim jeździłem. Volkswagen, w którym tak naprawdę nie czuć Volkswagena – wyposażenie oraz komfort podróżowania wynoszą ten model na nowy dla tej marki poziom. Jeśli szukacie dużego SUV-a dla rodziny i zamierzacie sporo podróżować, to Touareg jest jedną z najciekawszych propozycji na rynku.

Dane techniczne
Dane techniczne producentaVolkswagen Touareg 3.0 TDI 286 KM
Silnikdiesel, V6, 24 zaw.
Typ zasilania paliwemcommon rail
Pojemność2967 cm³
Moc maksymalna286 KM (210 kW) przy 4 500 obr./min.
Maks. moment obrotowy660 Nm przy 2 250 - 3 250 obr./min.
Skrzynia biegówautomatyczna, 8-biegowa
Napęd4x4
Zawieszenie przódwielowahaczowe
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe wentylowane
Opony285/40 R21
Bagażnik / po złożeniu siedzeń810/1800 l
Zbiornik paliwa90 l
Typ nadwoziaSUV
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4878/1984/1761 mm
Rozstaw osi2899 mm
Masa własna /ładowność2070/780 kg
Masa przyczepy / z hamulcem750/3500 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie11,2/7,3/8,5
Emisja CO2223 g/km
Prędkość maksymalna250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h6,1 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 / 3 lata
Okresy międzyprzeglądoweco 30 000 km lub wg wskazań komputera
Cena wersji podstawowej256 290 zł
Cena wersji testowej274 090 zł
Cena egz. testowego482 830 zł