WLTP przestaje być fikcją. Ten test pokazuje, kto naprawdę nauczył się budować elektryki. Wyniki zaskakują
Norma WLTP niegdyś oznacza liczby, które miały niewielkie przełożenie na rzeczywistość. Teraz się to zmieniło - a ten test idealnie to pokazuje.
Jeszcze do niedawna zasięg podawany zgodnie z normą WLTP jako wartość czysto teoretyczną i orientacyjną. Wszyscy świadomie traktowali go z przymrużeniem oka, jako "punkt odniesienia", aczkolwiek mało realistyczny.
Wyniki najnowszego norweskiego testu El Prix pokazują jednak, że sytuacja mocno się zmieniła. BMW iX3 przejechało więcej niż obiecywał producent, Toyota idealnie powtórzyła homologacyjny wynik, a większość samochodów zmieściła się w niewielkich odchyleniach od oficjalnych danych.
Warto też zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz - norweski test ujawnił rosnącą przewagę europejskich producentów i pokazał, że chińskie marki nadal prezentują bardzo nierówny poziom.
Zasięg podawany zgodnie z normą WLTP staje się coraz bardziej realistyczny. Testy to potwierdzają
Norweska organizacja NAF po raz kolejny sprawdziła realny zasięg samochodów elektrycznych. Letnia edycja testu El Prix odbyła się w niemal idealnych warunkach. Kierowcy pokonywali trasę po suchych drogach przy temperaturach od 12 do 18 stopni Celsjusza.

Takie warunki nie pokazują najgorszego możliwego scenariusza, ale pozwalają bardzo dobrze ocenić wiarygodność danych homologacyjnych. Właśnie tutaj pojawia się najważniejszy wniosek całego badania - większość producentów bardzo trafnie określa możliwości swoich samochodów.
W zdecydowanej większości przypadków różnice pomiędzy wynikiem WLTP a rzeczywistym zasięgiem wyniosły zaledwie kilka procent. Jeszcze kilka lat temu podobne wyniki byłyby trudne do osiągnięcia.
To dobra wiadomość dla klientów, którzy coraz częściej mogą traktować dane katalogowe jako realny punkt odniesienia przy zakupie, przynajmniej w dobrych warunkach pogodowych. Nie jest tajemnicą, że zima pozostaje wrogiem elektryków, aczkolwiek to zupełnie inna bajka.
Europejscy producenci pokazali, że odrobili lekcję. Chińczycy nie mają tutaj przewagi
Najdłuższy dystans podczas całego testu pokonało BMW iX3 50 xDrive. Nowy niemiecki SUV przejechał 781 km, choć oficjalna wartość, zgodna z normą WLTP, wynosi 770 km. Różnica okazała się niewielka, a jednocześnie samochód został liderem całego zestawienia.
Jeszcze lepiej wygląda analiza wyników europejskich marek jako całości. Mercedes CLA osiągnął 675 km wobec deklarowanych 708 km. GLC 400 przejechał 665 km przy wartości WLTP wynoszącej 643 km, a model GLB 350 pokonał 593 km przy deklaracji na poziomie 563 km.

W praktyce oznacza to, że dwa z trzech Mercedesów przekroczyły oficjalne dane homologacyjne
BMW również osiągnęło wynik lepszy od deklarowanego. Trudno o lepszy dowód na postęp, jaki dokonał się w europejskim przemyśle motoryzacyjnym.
Dobrze wypadły także koreańskie marki należące dziś do ścisłej światowej czołówki elektromobilności. KIA EV4 uzyskała wynik mniejszy od deklaracji WLTP o zaledwie 3,3 procent. W przypadku EV5 było to tylko 2,1 procent, natomiast model EV2 poprawiła deklarowany wynik o 5,4 procent. Hyundai Inster przekroczył dane homologacyjne o 3,5 procent.
Chińskie marki potrafią zachwycać i jednocześnie potwornie rozczarowywać
Przez ostatnie dwa lata chińscy producenci byli przedstawiani jako liderzy elektromobilności. Test NAF pokazuje jednak, że Chińczycy działają w bardzo nierówny sposób.
Największą pozytywną niespodzianką okazał się Xpeng X9. Producent deklarował 580 km zasięgu, tymczasem samochód przejechał aż 646 km. Oznacza to wynik lepszy od WLTP o 11,4 procent. Żaden inny uczestnik testu nie osiągnął tak dużej przewagi nad oficjalną deklaracją.
Dobrze wypadły także takie samochody jak MG S6 oraz Dongfeng Vigo. Oba modele przekroczyły deklarowane wartości i potwierdziły wysoką efektywność zastosowanych układów napędowych.

Problem polega jednak na tym, że równie łatwo znaleźć przykłady pokazujące dokładnie skrajnie odwrotną sytuację. Największym rozczarowaniem całego testu było MG IM6. Samochód miał przejechać 505 km, lecz zatrzymał się już po 446 km. Strata wyniosła aż 59 km, co przełożyło się na odchylenie rzędu 11,7 procent.
Słabiej od deklaracji wypadły również Changan Deepal S05 oraz BYD Atto EVO. Ich wyniki nie były tak rozczarowujące jak rezultat MG IM6, ale pokazują wyraźnie, że chiński rynek nadal nie prezentuje takiej spójności jak Europa czy Korea.
Toyota zaskoczyła bardziej niż BMW i Mercedes
Toyota bZ4X przejechała dokładnie 506 km. To identyczny wynik jak oficjalna wartość WLTP. Różnica wyniosła dokładnie zero procent.
Jeszcze ciekawsza jest informacja przekazana przez kierowcę uczestniczącego w teście. Samochód miał pokazać całkowite rozładowanie akumulatora około 18 km przed faktycznym zatrzymaniem. Oznacza to, że Toyota pozostawiła dodatkowy margines bezpieczeństwa, a mimo tego idealnie trafiła w deklarowany zasięg.
Drugim przedstawicielem japońskiej marki była nowa Toyota C-HR+. Model uzyskał 587 km przy deklaracji wynoszącej 607 km. Różnica ograniczyła się do 3,4 procent.
Wyniki Toyoty są szczególnie istotne z perspektywy całego rynku. Jeszcze niedawno producent był regularnie krytykowany za ostrożne podejście do samochodów elektrycznych i za słabe rozwiązania w samochodach na prąd. Dzisiaj okazuje się, że nowe modele tej marki nie tylko konkurują z najlepszymi, ale również należą do najbardziej przewidywalnych elektryków w całym teście.
Granica 700 km jest już na wyciągnięcie ręki
Pierwsze miejsca w klasyfikacji zasięgu zajęły BMW iX3 z wynikiem 781 km, Lucid Gravity z rezultatem 720 km, Mercedes CLA z wynikiem 675 km oraz Mercedes GLC, który przejechał 665 km.
Jeszcze kilka lat temu przekroczenie poziomu 600 km faktycznego zasięgu w trasie było osiągnięciem zarezerwowanym dla nielicznych modeli, głównie tych drogich.

Tegoroczny El Prix pokazuje również zmianę, która może okazać się ważniejsza od samych rekordów. Producenci elektryków coraz lepiej kontrolują rzeczywiste zużycie energii, a dane WLTP coraz częściej odpowiadają temu, co kierowcy mogą uzyskać w czasie jazdy.
| Model | WLTP (km) | Test NAF (km) | Różnica (%) |
|---|---|---|---|
| BMW iX3 50 xDrive | 770 km | 781 km | +1,5% |
| Lucid Gravity | 729 km | 720 km | -1,2% |
| Mercedes-Benz CLA | 708 km | 675 km | -4,7% |
| Mercedes-Benz GLC 400 | 643 km | 665 km | +3,4% |
| XPeng X9 | 580 km | 646 km | +11,4% |
| Toyota C-HR+ | 607 km | 587 km | -3,4% |
| Mercedes-Benz GLB 350 | 563 km | 593 km | +5,3% |
| Kia EV4 | 594 km | 575 km | -3,3% |
| Hyundai Ioniq 9 | 600 km | 566 km | -5,7% |
| MG S6 | 525 km | 543 km | +3,4% |
| Kia EV5 | 520 km | 509 km | -2,1% |
| Toyota bZ4X | 506 km | 506 km | 0,0% |
| MG IM6 | 505 km | 446 km | -11,7% |
| Dongfeng Vigo | 430 km | 440 km | +2,3% |
| BYD Atto EVO | 420 km | 411 km | -2,1% |
| Changan Deepal S05 | 495 km | 480 km | -3,1% |
| Kia PV5 | 412 km | 420 km | +1,8% |
| Hyundai Inster | 360 km | 373 km | +3,5% |
| Kia EV2 | 308 km | 325 km | +5,4% |
Czy docieramy do momentu, w którym zasięg w samochodzie elektrycznym przestaje być zagadką?
Na to wygląda. Pierwsze elektryki prezentowały mniej więcej rzeczywisty zasięg w mieście, ale w trasie kilometry ekspresowo topniały. Po przejechaniu przykładowo 10 km znikało z komputera 20-30 km całkowitego zasięgu. Przez to opracowanie planu podróży było trudne, a znalezienie ładowarki stawało się stresujące.
Dziś takie problemy stają się przeszłością. Nie zmienia to jednak tego, że elektryki w wielu miejscach w Europie wciąż są mniej komfortowe w użytkowaniu, niż samochody spalinowe. Ta granica zaczyna się jednak powoli przesuwać, a zmiany widać z roku na rok.


