Aston Martin pokazał konkurenta Klasy G. Służba wzywa!

Przed Wami brytyjski niszczyciel, Aston Martin Dreadnought. Konkurent dla Klasy G? Tak jakby - choć w specyficznym środowisku.

Aston Martin przechodzi przez jeden z najtrudniejszych okresów w swojej najnowszej historii. Brytyjska marka zakończyła ubiegły rok stratą operacyjną w wysokości 259 milionów funtów, a jej zadłużenie wzrosło do 1,38 miliardów funtów. Nowy prezes tej marki, Adrian Hallmark, obrał kierunek zupełnie inny niż jego poprzednicy. Zamiast kosztownych inwestycji w kolejne modele producent chce maksymalnie wykorzystać potencjał obecnej gamy, rozwijając ją o nowe warianty i limitowane edycje. To strategia, którą Hallmark z powodzeniem realizował wcześniej w Bentleyu. Na tym tle projekt, jakim jest Aston Martin Dreadnought, zdaje się kompletnie nie pasować do obecnej sytuacji firmy.

I choć wygląda niczym konkurent Klasy G, to jego cel jest zupełnie inny. Co więcej, być może nawet otrzecie się o ten model - u siebie w domu.

Aston Martin Dreadnought powstał dla... Call of Duty. Serio!

Choć sylwetka Dreadnoughta mogłaby sugerować, że Aston Martin szykuje odpowiedź na Mercedesa klasy G, producent szybko rozwiewa wszelkie wątpliwości. Samochód powstał wyłącznie jako projekt koncepcyjny związany z premierą gry i nie jest zapowiedzią nowego modelu.

Aston Martin Dreadnought 2027

Cofnijmy się na chwilę w czasie. W 2024 roku pojawiały się informacje o wewnętrznym projekcie luksusowej terenówki określanej roboczo jako "Project Rambo".

Dziś wiadomo już, że priorytety marki są inne. Adrian Hallmark koncentruje się na poprawie rentowności poprzez rozwój obecnych modeli, a nie poprzez wprowadzanie kolejnych niszowych konstrukcji wymagających ogromnych nakładów finansowych. Na to tej marki po prostu... nie stać.

Aston Martin Dreadnought. Co jak co, ale wygląda RASOWO

Projektanci otrzymali pełną swobodę działania. Założenie było tylko jedno - wpleść tutaj elementy z drogowych Astonów. Tak oto powstał projekt, który zachowuje kilka charakterystycznych elementów stylistycznych typowych dla tej marki, ale jednocześnie wygląda jak pojazd wojskowy z niedalekiej przyszłości.

Przód nawiązuje do modelu Valour - i do klasycznego V8 Vantage'a jednocześnie. Podobny charakter ma również mocno opadająca tylna część nadwozia. Na tym jednak podobieństwa do seryjnych modeli praktycznie się kończą.

Dreadnought otrzymał szerokie nadkola, terenowe opony o agresywnym bieżniku, masywne osłony nadwozia, solidne zaczepy holownicze i bardzo wysoki prześwit. Aston Martin potwierdził również obecność silnika V12 pod maską, choć nie ujawnił żadnych parametrów technicznych. Jak łatwo się domyślić w przypadku samochodu stworzonego wyłącznie do wirtualnego świata osiągi schodzą jednak na dalszy plan.

Funkcjonalność > luksus

W środku jest "jakby surowo". Luksus? To nie ten adres, Brytyjczycy uznali, że tym razem pójdą w zupełnie innym kierunku.

Centralny ekran wyświetla nie tylko prędkość, kompas czy przechyły nadwozia, ale również liczbę wyeliminowanych przeciwników. Obok znalazły się fizyczne przełączniki odpowiadające za aktywację kuloodpornej osłony, uzbrojenie zewnętrznych karabinów oraz wezwanie wsparcia lotniczego. Niektóre z tych rzeczy czasami przydałyby się na drogach publicznych...

Aston Martin Dreadnought 2027

Świat wirutalny powoli staje się ciekawszy od tego prawdziwego

Brytyjska marka stworzyła wiele projektów "cyfrowych" - w tym chociażby samochody do Gran Turismo, z serii Vision. Aston Martin wpisuje się tutaj w coraz popularniejszy trend lokowania odlotowych projektów w różnych grach. Czyżby to była przyszłość motoryzacji?

Tu jest to ewidentnie efektowny projekt marketingowy, który ma zwrócić uwagę na markę i pokazać jej projektantów z mniej konwencjonalnej strony. Poza makietą nie zobaczymy większej liczby egzemplarzy, a przyszłość Astona Martina będzie opierać się nie na takich eksperymentach, lecz na rozbudowie modeli, które już znajdują się w ofercie.