Chińczycy stawiają na frazę „tanio, ale nie skromnie”. Xpeng L03 ma być bestsellerem w Europie. Ale czy faktycznie ma na to szanse?
Xpeng ma wiele ciekawych modeli, wyróżniających się szybkim ładowaniem, dobrym oprogramowaniem i przestrzenią - teraz do tej listy dołączają też niską cenę, za sprawą modelu L03.
Patrząc na wyniki sprzedaży tej marki w Polsce można się mocno zdziwić. Jakby nie patrzeć Xpeng do liderów nie należy, aczkolwiek nie jest to niespodzianką. Ta marka stawia wyłącznie na elektryki (przynajmniej na tę chwilę), a także ma jeszcze dość skromną sieć sprzedaży. Za naszą zachodnią granicą sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Na przykład w Danii i Holandii ta marka notuje dobre wyniki i cieszy się uznaniem wśród klientów. Chińczycy chcą jednak więcej - i ma im w tym pomóc Xpeng L03, w którym znajdziecie także silnik spalinowy.
Pod tą nazwą kryje się nowy członek rodziny „Mona”, czyli przystępniejszych i prostszych samochodów elektrycznych. Nie myślcie sobie jednak, że mówimy tutaj o spartańskim pojeździe. To błędne myślenie. Jak już być może zauważyliście chińskie marki zawsze starają się włożyć do samochodów jak najwięcej, oferując jednocześnie stosunkowo niską cenę.

Nie jest to jednak ich dobroduszność - co prawda subsydia od rządu chińskiego dla producentów samochodów już się skończyły, ale zupełnie inna struktura tych firm, niższe koszty produkcji, a także odmienna strategia sprawiają, że faktycznie da się tutaj utrzymać ceny w sensownych widełkach.
I tu właśnie ma ulokować się Xpeng L03. Czerpie garściami z rozwiązań, które są w tych droższych modelach marki, ma wiele „gadżetów i bajerów”, a to wszystko łączy z wydajnością i dobrą ceną. Póki co ciężko jest tutaj znaleźć jakieś gwiazdki i dopiski dodane małym drukiem, niemniej na pewno gdzieś się kryją.
No dobrze, to czym jest Xpeng L03 i jak pozycjonować ten model?
Chińczycy mają nieco inne pojęcie „przystępnego i prostego” samochodu. L03 to mierzący 4,65 metra długości crossover, o dość dynamicznie narysowanej sylwetce nadwozia. Ma aż 2850 mm rozstawu osi, czyli teoretycznie można go ulokować bliżej segmentu D-SUV, niż w gronie kompaktowych samochodów.
Takie gabaryty, w połączeniu z wykorzystaniem autorskiej architektury Xpenga, przekładają się na dwie rzeczy - obecność naprawdę wydajnego napędu i świetne wykorzystanie przestrzeni. Zacznę od tej drugiej kwestii.

W L03 mamy dwa bagażniki: przedni, o pojemności 102 litrów (w wersji tylnonapędowej, przy napędzie AWD jest to 69 litrów, oczywiście tylko w elektrykach), oraz tylny, oferujący 539 litrów do wykorzystania. Dodatkowo mamy tutaj składaną w proporcjach 40:20:40 kanapę - za to należy się plus.
Duży rozstaw osi przekłada się na naprawdę imponującą przestrzeń w kabinie. Mając 185 cm wzrostu mam ogromny zapas miejsca do przednich foteli, a sama kanapa jest naprawdę wygodna.
Z przodu jest… cóż, po chińsku. Nie chodzi mi jednak o komfort - fotele „Lounge” mają szeroki zakres regulacji i są dość wygodne, przynajmniej przy pierwszym kontakcie. Chodzi mi o wygląd deski rozdzielczej. Chińczycy trzymają się utartego schematu - ekran zegarów + ekran multimediów + ładowarka indukcyjna. Nie musicie nawet otwierać zdjęć, gdyż zapewne domyślacie się jak to wygląda.
Zacznijmy od kwestii jakości wykończenia
Tutaj trudno jest się do czegokolwiek przyczepić, choć póki co piszemy palcem po wodzie. Jak te miękkie tworzywa będą wyglądały za kilka lat i czy przejdą próbę bojową w codziennym użytkowaniu? Pozostaje czekać na wrażenia pierwszych klientów. Moje wrażenia są jednak pozytywne i naprawdę ciężko jest tutaj znaleźć element, który budziłby jakieś wątpliwości.
Jeśli zaś chodzi o ergonomię, to jest ona, ponownie, chińska. Oznacza to, że naszym centrum dowodzenia jest ekran systemu multimedialnego. Nie znajdziecie tutaj ani jednego fizycznego przełącznika, poza tymi na kierownicy. Sercem jest zaś oprogramowanie XOS 6 oraz procesor XPENG Turing AI. Moc obliczeniowa na poziomie 2250 TOPS raczej nie rozczarowuje.
Obsługa wymaga przyzwyczajenia, ale sensowne rozlokowanie funkcji, rozwijane menu w lewej części ekranu i możliwość dodania skrótów w dolnej belce ułatwiają nawigowanie po tym systemie.

Nowe oprogramowanie XOS 6 wprowadza także kluczową nowość - pełną integrację Google Maps w architekturze systemu. Jest to więc ogromny postęp względem starszych modeli Xpenga, w których nawigacja, delikatnie mówiąc, rozczarowywała. Co więcej, zawiera ona planer podróży, który dopasuje punkty ładowania do stanu naładowania akumulatora. To duży plus w codziennym użytkowaniu takiego samochodu.
Z wad: niestety, nawet nawiewy ustawiamy z poziomu wyświetlacza. Wiele funkcji po prostu wymaga klikania na ekranie, co nie jest zbyt dobrą decyzją. Mamy też tutaj ograniczony zakres regulacji danych prezentowanych na zegarach.
A co Xpeng L03 skrywa pod maską?
Dostaniemy tu dwie wersje z napędem elektrycznym i wariant EREV (extended range electric vehicle). W tym pierwszym przypadku Xpeng jest póki co dość ostrożny z obietnicami.
W przypadku modelu elektrycznego mowa o dwóch akumulatorach. Mniejsza konstrukcja w Xpengu L03 ma 58,3 kWh pojemności. Większy akumulator ma już 71,2 kWh pojemności. Ładowanie od 10 do 80% w standardzie 3C ma zajmować 20 minut.
Dla wersji z mniejszym akumulatorem moc szczytowa to 193 kW, zaś przy większym jest to już 236 kW. Warto dodać, że takie wyniki osiągnięto na architekturze 400V. To pokazuje, że Xpeng dość mocno inspirował się tutaj rozwiązaniami z Tesli.
Moc ładowania prądem przemiennym to 11 kW. Co więcej, jest tutaj także funkcja zasilania zewnętrznych urządzeń z mocą do 6 kW (V2L).
Wiadomo, że zasięg w wydajniejszej wersji elektrycznej to 520 kilometrów według normy WLTP. Z kolei wariant z range extenderem ma oferować do 1000 kilometrów zasięgu łącznie, przy uwzględnieniu silnika spalinowego i jazdy na prądzie.
Brzmi to dość obiecująco, ale niezmiennie kluczem do sukcesu jest kwestia ceny. Podczas premiery tego samochodu w Monachium He Xiaopeng, założyciel marki, obiecywał naprawdę atrakcyjną ofertę. Na polskie ceny trzeba jednak jeszcze poczekać, jednak dowiedziałem się, że będzie ona dużo atrakcyjniejsza od cennika Xpenga G6 (od 194 400 zł).
W tej chwili najtańsza Tesla Model Y kosztuje 189 990 złotych. Coś czuję, że Xpeng będzie chciał wyraźnie "podciąć" tę ofertę, wchodząc w przedział 160-170 tysięcy złotych.
Xpeng L03 ma też wiele systemów wspierających kierowcę
Chiński producent podczas prezentacji tego modelu kilkukrotnie powtarzał jedną frazę: „dopasowane do europejskiego rynku”. To bez wątpienia rzecz, którą Xpeng stawia tutaj na pierwszym miejscu - L03 jest modelem globalnym, ale wersja europejska faktycznie jest szyta na miarę potrzeb naszego rynku. Skupiono się tutaj na kluczowych funkcjach, takich jak działanie systemów asystujących, czy na usługach online.
L03, pomimo „prostszego” charakteru, ma też wiele ciekawych rozwiązań. Bez wątpienia na uwagę zasługuje funkcja Smart Parking, która pozwala na zaparkowanie pojazdu w dowolnie wybranym miejscu z poziomu smartfona. W samochodzie wybieramy miejsce, w którym chcemy zaparkować, ustawiając dokładny kąt samochodu, a także to, czy auto ma wjechać przodem, czy tyłem. Następnie wysiadamy i z telefonu uruchamiamy cały proces.

Wprowadzono tutaj także znaną z wielu europejskich samochodów funkcję automatycznego cofania. Korzysta ona ze „śladu”, czyli trasy, którą wjechaliśmy, ale dodatkowo uzupełnia to o informacje z czujników.
Moim zdaniem jest to samochód... sensowny, ale mam kilka "ale"
Po pierwsze: Xpeng będzie musiał przekonać do siebie szerokie grono osób. W Polsce będzie to trudne, gdyż przy braku dopłat sprzedaż elektryków zwolniła. Po drugie: ceny nie mogą być zbyt wysokie. Patrząc jednak na obietnice, można zakładać, że te utrzymają się na atrakcyjnym poziomie. Trzecią kwestią pozostaje wizerunek marki. Tu Xpeng ma dużo pracy, choć już teraz postrzegany jest jako producent technologiczny.


