Elektryczny Mercedes GLC stawia na komfort i jest bardzo wydajny. Ale nie próbuj korzystać z jego mocy. Pierwszy test

Pojedynek w segmencie SUV-ów z metką premium będzie bardzo zacięty. Audi Q6 E-Tron jako pierwsze trafiło na rynek. W salonach właśnie rozgościło się nowe BMW iX3. Teraz do tej dwójki dołącza Mercedes GLC 400 EQ, czyli "nowa twarz" elektromobilności w wydaniu marki ze Stuttgartu. Niemcy mają ogromne ambicje i ewidentnie uczą się na swoich błędach.

Gama EQ, którą Mercedes lansował na "przełom na rynku" była marnym kapiszonem. Samochody, które zrobiły wrażenie w momencie debiutu, bardzo szybko się zestarzały. Ich specyficzny design szybko popadł w niełaskę, a do tego klienci niechętnie spoglądali na te "auta-mydelniczki". Do tego ich specyfikacja rozczarowywała, zwłaszcza na tle wyrastających jak grzyby po deszczu konkurentów. Efekt? Reset i nowa koncepcja, która opiera się na sprawdzonych modelach. I tu właśnie Mercedes GLC 400 4MATIC EQ pojawia się jako pierwszy zawodnik.

Jest elektrykiem, ale nie oznajmia tego wszem i wobec swoim wyglądem. Jajowaty design jego częściowego poprzednika, EQE SUV-a, przeszedł do historii. Wreszcie dostaliśmy samochód o dobrych proporcjach, nawiązujący spalinowego odpowiednika.

Co więcej, pod nadwoziem ukryto rozwiązania z najwyższej półki i wszystkie nowe technologie, którymi dysponuje Mercedes. To ogromna zmiana, gdyż platforma MB.EA wprowadza architekturę 800V, szybkie ładowanie i wysoką wydajność. A to są cechy, których pożądają klienci.

Mercedes GLC 400 4MATIC EQ recenzja test samochodu

Mercedes GLC 400 EQ nie ma nawet jednego elementu, który byłby wspólny ze spalinowym GLC. Mam jednak dość kontrowersyjne spostrzeżenie

Nie będę ukrywać, że nie jestem wielkim fanem wyglądu tego samochodu. Masywna sylwetka GLC z jednej strony ma wszystkie cechy "Mercedesa", ale jednocześnie zdaje się być mało odkrywcza i nowoczesna. Może w tym tkwi jednak sekret tej marki – klienci nie chcą rewolucji, a ewolucję.

I właśnie ta ewolucja rzuca mi się tutaj w oczy. Im dłużej patrzę na nowego Mercedesa GLC z dopiskiem EQ, tym bardziej widzę w nim... EQC. Gdybyśmy postawili te samochody obok siebie, to zauważylibyście mnogość detali o podobnym charakterze.

Owszem, Mercedes postawił na wielki i masywny grill, który jest nawiązaniem do historii marki, a światła przypominają te ze spalinowego modelu. Gdy jednak popatrzycie na linię boczną, a także na tył, to dostrzeżenie daleko idącą ewolucję, a nie "nowość".

Elektryczne GLC jest naprawdę dużym samochodem. Ma ponad 4,8 metra długości i 2,97 metra rozstawu osi. Mimo to nie wygląda na "rozlane" na drodze, a te dodatkowe centymetry przekładają się na przestronną kabinę. Co więcej, jest tutaj wielki bagażnik o pojemności 570 litrów. Dodatkowo pod maską z przodu mamy 101-litrowy dodatkowy schowek. To spełni oczekiwania nawet bardziej wymagających osób.

Mercedes GLC 400 4MATIC EQ tył

Wnętrze to już zupełnie inna bajka. Przygotujcie swoje oczy na 39-calowy ekran, który ciągnie się od słupka do słupka

Powitajcie nowy Hyperscreen Mercedesa. Czy wygląda efektownie? Owszem. Ale czy jest ładny? To już kwestia dyskusyjna. Ja fanem nie będę, ale ja też uwielbiam minimalizm. A tutaj dostajemy jego przeciwność.

To wnętrze rzuca się w oczy i uderza detalami. Jest ich dużo, wszędzie. Zdobienia, diody, faktury różnych tworzyw. Tutaj "dzieje się", ale wszystko pozostaje zaskakująco spójne z wizją tej marki.

Z plusów: pozycja za kierownicą jest doskonała. Obecność akumulatora nie daje o sobie znać, a fotel należy do bardzo komfortowych. Materiały, którymi wykończono kokpit, też nie zawodzą. Mercedes odrobił lekcję i dopracował to na co narzekano. Myślę, że na tym polu Mercedes GLC może mieć nawet lekką przewagę nad BMW iX3, z którym konkuruje.

Mercedes GLC 400 4MATIC EQ Hyperscreen

Sam Hyperscreen bazuje na oprogramowaniu MB.OS, które znacie już z innych modeli marki. Jest więc tutaj dużo funkcji, całość szybko działa, a obsługa nie należy do problematycznych. Oczywiście Mercedes musiał dodać od siebie takie rzeczy jak kamera i "Teams", ale to są tak naprawdę gadżety, a nie faktycznie przydatne rzeczy.

Nowością w GLC jest też szklany dach (standard), który nie ma niestety rolety, ale posiada specjalne "fotochromatyczne" zaciemnienie. Działa to całkiem nieźle ale nie odcina wnętrza od światła wpadającego z zewnątrz.

Wspomniane już duże wymiary nadwozia gwarantują zapas przestrzeni we wnętrzu. Na tylnej kanapie mamy ogrom miejsca dla dwóch pasażerów. Środkowe miejsce też sprawdzi się na krótszych dystansach za sprawą płaskiej podłogi.

Wizualna ewolucja, mechaniczna rewolucja. Mercedes GLC 400 EQ ma nową platformę, architekturę 800V i ładuje się z mocą do 330 kW. Jest też bardzo oszczędny

Pierwsze jazdy nigdy nie dają możliwości pełnego prześwietlenia samochodu, ale pozwalają dostrzec najważniejsze zmiany i nowości. Mercedes na szczęście nie stworzył napiętego programu i pozwolił mi spędzić z tym samochodem dużo czasu. Zabrałem go więc na portugalskie autostrady, a także na boczne górskie drogi. Jak się tam sprawdził?

Zacznijmy od kluczowej kwestii, czyli od wydajności. Architektura, którą opracował Mercedes, różni się od projektu BMW. W Monachium postawiono na zintegrowanie baterii z podłogą. Tutaj zachowano bardziej klasyczne podejście, ale oczywiście połączono to z nowoczesnymi rozwiązaniami.

Mercedes GLC 400 4MATIC EQ test samochodu

Przede wszystkim dostajemy architekturę 800-woltową i ładowanie z mocą do 330 kW. Minusem koncepcji Mercedesa jest to, że bez konwertera DC-DC nie naładujecie się na wolniejszych ładowarkach. Na tych szybkich z kolei GLC 400 4MATIC EQ nieco ustępuje Volvo EX60 i BMW iX3.

Swoje możliwości ten napęd pokazuje za to w trasie. Spodziewałem się, że wydajność będzie tutaj na niższym poziomie, niż w iX3. Tymczasem okazuje się, że Mercedes stworzył zaskakująco oszczędnego i zarazem mocnego SUV-a.

Przy 120 km/h średnie zużycie energii wynosiło około 22-23 kWh, przy czym nie był to płaski odcinek. Po pokonaniu ponad 150 kilometrów, po autostradach i po górskich krętych drogach, średnie zużycie zamknęło się w niecałych 25 kWh.

Wydajność wyraźnie zwiększa dwubiegowa przekładnia w napędzie, która optymalizuje zużycie energii przy wyższych prędkościach. Zmianę przełożenia czuć, ale nie jest to coś irytującego. Plusem jest też regulowana łopatkami rekuperacja, którą można łatwo i szybko sterować.

Zawieszenie w Mercedesie GLC 400 4MATIC EQ nie zachęca do szybkiej jazdy

Jest za to bajecznie komfortowe. Pneumatyka z nowymi nastawami doskonale radzi sobie z nierównościami i progami zwalniającymi, całkowicie niwelując wszelkie niedoskonałości drogi. W zakrętach jednak spora masa, przekraczająca 2,4 tony, daje o sobie znać. I choć pod prawą nogą mamy 489 KM, to ta moc przyda się co najwyżej przy włączaniu się na autostradę (sprint do setki zajmuje 4,3 sekundy).

Plusem Mercedesa jest skręta tylna oś, która zwiększa zwrotność i pozwala nieco zamaskować tę nadwagę. Mimo to nie zachęcam tutaj do dynamicznej jazdy po krętych odcinkach. Nie jest to naturalne środowisko tego samochodu.

To typowy nowy Mercedes dla fanów tej marki. Jeśli lubicie ten styl, to nie będziecie rozczarowani

Uważam, że Niemcy poszli w dobrym kierunku. I choć osobiście nie jestem fanem stylu stworzonego przez Gordena Wagenera, to rozumiem, że klientom marki bardzo on odpowiada. Mercedes wreszcie stworzył też dobrego pod kątem wydajności elektryka – adekwatnego do rynkowych standardów.

Walka o klienta na rynku będzie więc zacięta. Podejrzewam, że BMW nie podkradnie chętnych na Mercedesy, a Mercedes nie przyciągnie do siebie nabywców BMW. Widać jednak, że obydwie marki zrozumiały zasady gry i wiedzą, że bez wydajności nie ma co liczyć na sukces.

BMW iX3 póki co cieszy się dużym zainteresowaniem. Czy tak samo będzie z elektrycznym GLC? O tym jeszcze nie wiemy, ale niebawem powinny pojawić się pierwsze statystyki sprzedaży. Na tę chwilę w ofercie jest tylko jeden wariant: Mercedes GLC 400 4MATIC EQ, który kosztuje 319 900 złotych w bazowym wydaniu. Ofertę uzupełnią jednak także słabsze i tańsze wersje, które mogą podbić słupki.