Przyszłość tych firm nazywa się "range extender". Renault i Ford stawiają na "niechcianego konia"
Renault i Ford inwestują w napędy EREV. Samochody elektryczne ze spalinowym generatorem mają stać się w Europie alternatywą dla dużych hybryd plug-in i aut elektrycznych.
Chińscy producenci udowodnili, że napęd EREV nie jest zły i może znaleźć wielu klientów. Kiedyś wszyscy się z nich śmiali, teraz zaczynają podglądać strategię z Państwa Środka. Renault i Ford otwarcie deklarują zainteresowanie samochodami elektrycznymi z generatorem spalinowym, widząc w nich jeden z kluczowych elementów przyszłej oferty.
Jak działa samochód EREV i dlaczego Renault i Ford chcą inwestować w takie samochody?
EREV, czyli Extended Range Electric Vehicle, to konstrukcja, która pod względem sposobu jazdy przypomina samochód elektryczny. Koła napędza wyłącznie silnik elektryczny, a energia trafia do niego z akumulatora trakcyjnego.
Różnica pojawia się wtedy, gdy poziom naładowania baterii spada. W takiej sytuacji uruchamia się niewielki silnik spalinowy, który nie napędza kół, lecz pracuje jako generator energii. Jego zadaniem jest produkowanie prądu zasilającego akumulator lub bezpośrednio układ elektryczny.
W pewnym sensie w ten sposób działa napęd ePower w Nissanie. Tam jednak nie ma dużego akumulatora, który można byłoby naładować z gniazdka.
Dzięki temu samochód może poruszać się jak wariant elektryczny podczas codziennych dojazdów, a jednocześnie nie wymaga bardzo dużego akumulatora. Kierowca zachowuje możliwość pokonywania długich tras bez konieczności częstego ładowania. To rozwiązanie różni się zarówno od klasycznej hybrydy, jak i od większości hybryd plug-in, gdzie silnik spalinowy może bezpośrednio napędzać koła.
Renault chce wykorzystać napęd EREV w większych modelach
Szef Renault, Francois Provost, uważa, że napędy EREV szczególnie dobrze sprawdzą się w większych samochodach. Według niego wyposażanie ciężkich SUV-ów i dużych aut rodzinnych w coraz większe akumulatory nie zawsze ma ekonomiczne i ekologiczne uzasadnienie.
Francuski producent zakłada, że przyszłe modele EREV będą mogły przejechać do 200 kilometrów wyłącznie na energii elektrycznej. Taki wynik pozwalałby większości kierowców realizować codzienne podróże bez uruchamiania generatora spalinowego.
Renault od pewnego czasu przygotowuje się do rozwoju tej technologii w ramach spółki Horse Powertrain. Powstała ona jako wspólne przedsięwzięcie Renault i Geely, a jej zadaniem jest rozwój nowoczesnych układów napędowych, w tym silników spalinowych, hybrydowych oraz rozwiązań przeznaczonych właśnie dla samochodów EREV.
Ford również widzi potencjał tej technologii. A pewne kropki łatwo połączyć
Ford nie ukrywa, że przyszłość europejskiej gamy modelowej nie będzie opierała się wyłącznie na samochodach elektrycznych. Jim Baumbick, odpowiadający za działalność marki w Europie, podkreśla, że obok wariantów elektrycznych ważną rolę odegrają pełne hybrydy, hybrydy plug-in oraz właśnie nowa generacja samochodów EREV.
Amerykańska marka ma już praktyczne doświadczenia w tej dziedzinie. W Chinach oferowany jest Ford Bronco z układem EREV wyposażonym w turbodoładowany silnik benzynowy 1.5 oraz akumulator o pojemności 44 kWh. Nie będzie to więc dla nich całkowicie nowy rozdział.
I tu robi się ciekawie, gdyż Ford współpracuje z Renault, Renault tworzy napędy z Geely, a Geely... rozmawia z Fordem
Rozwój napędów EREV może stać się kolejnym obszarem współpracy między Fordem a Renault. Te dwie marki właśnie nawiązały bliską współpracę, a jej owocem będzie elektryczny crossover i miejski samochód (na platformie AmpR Small). Punktem wyjścia będzie Renault 5 E-TECH i 4 E-TECH.

Jednocześnie Ford prowadzi rozmowy z Geely Holding. Chińczycy są wiązani z produkcją w fabryce Forda w Walencji - i przy okazji posiadają odpowiednie know-how, które dla "błękitnego owalu" byłoby na wagę złota. Dla amerykańskiego producenta oznaczałoby to dostęp do gotowych rozwiązań technicznych oraz możliwość szybszego wprowadzenia nowych napędów na rynek europejski.
Czy tym samym na rynku zobaczymy ciekawe "duety"? Moim zdaniem jest to nieuniknione
Marki, które niegdyś wiodły prym, coraz chętniej zerkają w stronę Chin. Szukają tam szansy na opracowanie nowych modeli i na dostęp do rozwiązań, których nie posiadają. To paradoks, gdyż paradoksalnie te wszystkie chińskie koncerny wyrosły właśnie na produkcji dla zachodnich marek.
Akurat inwestycja w EREV-y może być strzałem w dziesiątkę - zwłaszcza pod kątem średniej emisji CO2. Nie zdziwię się więc, jeśli Ford pokaże takie napędy w swoich przyszłych samochodach.


