- autoGALERIA
- NOWOŚCI
- Ciekawostki
- To ostatnie takie Bugatti. Po nim marka zniknęła na blisko cztery dekady
To ostatnie takie Bugatti. Po nim marka zniknęła na blisko cztery dekady
Wbrew pozorom Bugatti odrodziło się po II Wojnie Światowej, aczkolwiek model Type 101 nie był w stanie odbudować marki. To jeden z mniej znanych rozdziałów w historii tej firmy.
Bugatti Type 101 miało być próbą ratunku tej legendarnej marki. Wyobraźcie to sobie - przed wojną producent z Molsheim był symbolem luksusu, sportu i jakości. Lata 1939-1945 całkowicie zmieniły jednak krajobraz Europy i świata, zwłaszcza gospodarczo. Bugatti miało zaś inny problem - stanęło w miejscu i nie posiadało możliwości stworzenia czegoś od zera.
Model Type 101 zadebiutował w 1951 roku, gdy firma od kilku lat walczyła o przetrwanie po tragicznych wydarzeniach z końca lat 30. i zniszczeniach II wojny światowej. Dziś samochody z tej serii należą do najrzadszych klasyków świata, a jeden z najbardziej niezwykłych egzemplarzy właśnie trafił na sprzedaż w Stanach Zjednoczonych.
Problemy Bugatti zaczęły się jeszcze przed wojną, a Type 101 było próbą ratunku
W sierpniu w 1939 roku podczas testów wyścigowego Type 57C Tank zginął Jean Bugatti. Miał zaledwie 30 lat i był szykowany na następcę Ettore Bugattiego. Jean stał się także autorem wielu najważniejszych konstrukcji marki. Kilkanaście miesięcy później niemieckie wojska zajęły zakłady w Molsheim.
Po zakończeniu wojny Ettore Bugatti rozpoczął starania o odzyskanie fabryki. Udało się to dopiero w czerwcu 1947 roku. Dwa miesiące później zmarł jednak, zanim zdążył przywrócić produkcję samochodów.

Zakład w Molsheim był wówczas w bardzo złym stanie. Część budynków zniszczono, wyposażenie wymagało odbudowy, a firma utrzymywała się głównie z napraw starszych samochodów, produkcji podzespołów dla innych przedsiębiorstw oraz silników do pojazdów wojskowych. Pracami kierował Pierre Marco, wieloletni pracownik Bugatti i były kierowca wyścigowy, który wspólnie z Rolandem Bugattim postanowił jeszcze raz spróbować wskrzesić markę.
I tu pojawił się problem, gdyż mieli do dyspozycji tylko przedwojenne rozwiązania
Tak właśnie narodziło się Bugatti Type 101. Numer modelu miał symbolizować nowy rozdział w historii firmy, jednak pod nowym nadwoziem kryła się dobrze znana konstrukcja przedwojennego Type 57 z 1934 roku.
Bugatti zachowało ramę, rozstaw osi wynoszący około 3300 mm oraz rzędowy, ośmiocylindrowy silnik o pojemności 3257 cm3. Jednostka nadal miała dwa wałki rozrządu w głowicy i 16 zaworów, ale otrzymała gaźnik Webera oraz mocniejsze hamulce hydrauliczne.
Problem polegał na tym, że na początku lat pięćdziesiątych konkurencja była już znacznie nowocześniejsza. Type 101 nadal korzystał ze sztywnej przedniej osi i resorów piórowych. Bugatti opracowało wprawdzie nową pięciobiegową skrzynię z nadbiegiem, lecz nie zastosowano jej w żadnym ukończonym samochodzie. Większość egzemplarzy otrzymała czterobiegową przekładnię preselekcyjną Cotal.
Nowoczesności miały dodawać przede wszystkim nowe nadwozia przygotowywane przez firmy Gangloff, Guilloré i Antem. Samochody zachowywały charakterystyczny grill w kształcie podkowy, ale stylistycznie wyraźnie odcinały się od przedwojennych modeli.
Był to przestarzały konstrukcyjnie samochód, a kosztował krocie
Kłopoty Type 101 nie wynikały wyłącznie z przestarzałej konstrukcji. Samochód był również bardzo drogi. We Francji kosztował około trzech milionów franków, co odpowiadało mniej więcej 7500 dolarów. Dla porównania, luksusowy kabriolet Cadillaca kosztował w Stanach Zjednoczonych niewiele ponad 4100 dolarów.
Dodatkowym problemem okazał się francuski system podatkowy. Silnik o pojemności 3,3 litra kwalifikował Type 101 do wysokiej, 17-konnej klasy podatkowej, co oznaczało znacznie wyższe koszty eksploatacji. W efekcie już podczas salonu samochodowego w Paryżu w 1951 roku dwa wystawione egzemplarze nie znalazły nabywców i wróciły do fabryki.
Ile Bugatti Type 101 powstało?
W różnych publikacjach można znaleźć informacje o sześciu, siedmiu, a nawet dziewięciu egzemplarzach. Rozbieżności wynikają z odmiennego sposobu klasyfikowania samochodów przebudowanych z wcześniejszych Type 57.
Za właściwe Type 101 uznaje się sześć nowych podwozi oznaczonych numerami od 101500 do 101506, przy czym numeru 101505 najprawdopodobniej nigdy nie wykorzystano.

Do tej grupy należały dwie limuzyny, dwa kabriolety, jedno doładowane coupé oraz ostatnie podwozie 101506, które dopiero wiele lat później otrzymało wyjątkowe nadwozie projektu Virgila Exnera.
Część historyków dolicza także przebudowany fabrycznie Type 57 o numerze 57454, którego stylistyka odpowiadała Type 101. Przy takim sposobie liczenia dostajemy siedem wyprodukowanych samochodów. Jeszcze szersze zestawienia obejmują dwa kolejne zmodernizowane Type 57, stąd pojawiająca się czasem liczba dziewięciu pojazdów związanych z programem Type 101.
Na sprzedaż trafił najbardziej niezwykły egzemplarz serii - to ostatnie Bugatti Type 101
Obecnie amerykański dom Hyman Ltd oferuje Bugatti Type 101C-X z 1965 roku o numerze podwozia 101506. Cena nie jest znana, ale z pewnością należy do bardzo wysokich.
To samochód wyjątkowy nawet na tle ekstremalnie rzadkiej serii. W Molsheim powstało jego podwozie, silnik i wszystkie elementy mechaniczne, jednak przez kilka lat cała konstrukcja pozostawała bez nadwozia.
Wykorzystano tutaj ośmiocylindrową rzędówkę o pojemności 3257 cm3 z mechaniczną sprężarką Roots. Moc wynosi około 200 KM (wersja wolnossąca rozwijała około 135 KM). Moc trafała oczywiście na tylne koła. Skrzynię biegów przeniesiono wprost z modelu Type 57.
To najbardziej amerykańskie Bugatti w historii
Losy podwozia odmieniły się dopiero na początku lat sześćdziesiątych. Najpierw kupił je amerykański kolekcjoner E. Allen Henderson, a później zainteresował się nim L. Scott Bailey, założyciel magazynu Automobile Quarterly.
To właśnie on zaprosił do projektu Virgila Exnera, byłego szefa stylistów Chryslera i autora słynnego programu Forward Look. Exner wraz z synem przygotował całkowicie nowe nadwozie inspirowane klasycznym Bugatti, ale utrzymane w stylistyce połowy lat sześćdziesiątych.
Podwozie skrócono o około 46 cm, zmieniono pozycję kierowcy i pasażera, a włoska Ghia wykonała całkowicie nowe nadwozie. Samochód otrzymał charakterystyczny grill w kształcie podkowy, dzieloną przednią szybę, prostokątne reflektory oraz tył nawiązujący do ówczesnego Chevroleta Corvette.

Gotowe Bugatti Type 101C-X zadebiutowało podczas salonu samochodowego w Turynie w listopadzie 1965 roku. Co ciekawe, na tej samej wystawie Lamborghini po raz pierwszy pokazało podwozie przyszłej Miury.
Exner liczył, że projekt przekona inwestorów do odbudowy Bugatti i stanie się początkiem nowej generacji samochodów tej marki. Tak się jednak nie stało. Powstał tylko jeden egzemplarz.
De facto było to więc ostatnie Bugatti. Ta marka odrodziła się dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych, za sprawą Romano Artioliego - aczkolwiek już we Włoszech
Określenie Type 101C-X jako "ostatniego prawdziwego Bugatti z Molsheim" wymaga jednak pewnego doprecyzowania. Ten egzemplarz ukończono już w 1965 roku, dwa lata po przejęciu zakładów przez Hispano-Suizę. Samo podwozie, silnik i mechanika powstały jednak jeszcze w fabryce Bugatti, zanim przedsiębiorstwo definitywnie zakończyło działalność jako producent samochodów.
Późniejsze losy auta również są wyjątkowe. Virgil Exner przejechał nim około 1600 km, po czym sprzedał je kolekcjonerowi Thomasowi Barrettowi III.
Następnie Type 101C-X trafiał do kolejnych kolekcji, a przez ponad 40 lat należał do generała Williama Lyona. Regularnie prezentowano go na najważniejszych konkursach elegancji, w tym na Pebble Beach Concours d'Elegance, gdzie w 2025 roku zdobył nagrodę specjalną. Co ciekawe do dziś jest to samochód w oryginalnym stanie, bez remontu generalnego, z niemal kompletnym wyposażeniem.
Losy Bugatti po stworzeniu ostatniego samochodu nie były kolorowe. Francuska marka skupiła się na produkcji dla przemysłu lotniczego i obronnego, a w lipcu 1963 roku zakłady przejęła Hispano-Suiza. Marka powróciła dopiero w 1987 roku za sprawą Romano Artioliego, który przejął prawa do nazwy i kilka lat później zaprezentował model EB110. Type 101 pozostaje natomiast ostatnim samochodem drogowym opracowanym jeszcze za czasów nadzoru rodziny Bugattich.
Redaktor naczelny i właściciel portalu autoGALERIA.pl, związany z serwisem od 2016 roku. Autor blisko 6 000 publikacji, specjalizuje się w testach, opiniach i relacjach motoryzacyjnych, często nadając im osobisty i podróżniczy charakter. Pasjonuje się nietypowymi, emocjonującymi samochodami oraz włoskimi i słoweńskimi krajobrazami, co często przewija się w jego tekstach. Prowadzi także kanał YouTube „Kuchno Rides!”, gdzie w swobodnym stylu komentuje świat motoryzacji.


