To Volvo V90 ma dziurę w bagażniku, zbiornik na wodę i piąte koło. Możesz je kupić
To Volvo V90 ma wielką dziurę w bagażniku, w której jest dodatkowe koło - a wszystko to za sprawą systemu SARSYS. Co to jest?
Jeśli szukacie sposobu na wydanie pieniędzy na głupi samochód, to możecie kupić Volvo V90 z dziurą w podłodze bagażnika. Nie, nie jest to kwestia rdzy, a specjalnej konstrukcji tego egzemplarza. Za jego budowę odpowiada firma SARSYS, a taki samochód jest absolutnie niezbędnym narzędziem na wielu lotniskach. O co tutaj chodzi i jak to działa? Już Wam wyjaśniam.
Zwyczajne Volvo V90 zamieniono w mobilne laboratorium - stworzyła je firma SARSYS
Podstawą projektu jest Volvo V90 T5 Inscription z 2018 roku. Samochód napędza turbodoładowany, 2-litrowy silnik benzynowy rozwijający 250 KM i 350 Nm. Mimo specjalistycznego przeznaczenia zachował bogate wyposażenie charakterystyczne dla wersji Inscription. Skóra, drewno i lepsze nagłośnienie na pewno przydają się podczas codziennej pracy (dla komfortu, rzecz jasna).
Modyfikacje tego samochodu opracowała firma SARSYS (Scandinavian Airport and Road Systems), specjalizująca się w systemach do oceny stanu nawierzchni lotnisk i dróg. Przez dekady jej symbolem były zmodyfikowane Saaby, aczkolwiek brak takich samochodów wymusił przesiadkę na Volvo. Każdy pojazd z takim systemem zyskuje żółte oklejenie, pasujące do samochodów pracujących na lotnisku.
Przejdźmy do kluczowej kwestii: jak działa system SARSYS
Najważniejszym elementem wyposażenia jest dodatkowe koło pomiarowe, umieszczone pod tylną częścią nadwozia. Nie jest ono sztywno połączone z samochodem. Konstruktorzy zamocowali je do tylnej osi za pomocą sprężyny, dzięki czemu nacisk na nawierzchnię pozostaje niezmienny i wynosi 1400 N.
Takie rozwiązanie pozwala uzyskać bardzo powtarzalne wyniki pomiarów współczynnika tarcia. Samo koło wykorzystuje oponę o parametrach zbliżonych do ogumienia stosowanego w samochodach lub samolotach, dzięki czemu odczyty odpowiadają rzeczywistym warunkom eksploatacji.
Pneumatyczny układ z pokładową sprężarką umożliwia podnoszenie i opuszczanie zestawu pomiarowego w czasie pracy. Dane trafiają na dodatkowy ekran zamontowany między przednimi fotelami, który pełni również funkcję centrum sterowania całym systemem.

Tylnej kanapy tutaj nie ma. Jest za to wielki zbiornik na... wodę
Zasila on układ spryskiwaczy rozpylających wodę przed kołem pomiarowym. Dzięki temu operator może sprawdzić, jak zmienia się przyczepność nawierzchni po opadach lub podczas innych niekorzystnych warunków atmosferycznych. Pełny zbiornik ma jednak wpływ na właściwości jezdne. Sprzedający zaznacza, że w takiej konfiguracji nie należy przekraczać 97 km/h.
Kolekcjonerzy mogą kupić sobie taki samochód
Samochód został wystawiony na sprzedaż na platformie Cars & Bids. Nowy właściciel otrzyma go wraz z kompletnym wyposażeniem pomiarowym. Zachowano tutaj zarówno dodatkowe koło pomiarowe, układ pneumatyczny, zbiornik na wodę, jak i profesjonalny radiotelefon Kenwood NX-3000. Jest też pełna elektronika pomiarowa.

Nie jest to więc zbyt praktyczny samochód, ale dla fanów lotnictwa może być rarytasem. Może też przydać się komuś, kto wykonuje takie pomiary na mniejszych lotniskach. Bez wątpienia jest to przydatna rzecz, wpływająca na bezpieczeństwo samolotów przy lądowaniu.


