Spyker nie chce umrzeć. Unikalne auto powraca jako C8 Preliator XXV z V8, ręczną skrzynią i toną detali

Ta marka ma trudną historię, ale w zawsze wraca z autem, które jest prawdziwym unikatem. Spyker C8 Preliator XXV jak zwykle jest pełen ciekawostek i detali.

Auta Spykera pamiętam z moich początków działalności w internecie. Uznana holenderska firma nigdy nie bawiła się w półśrodki, jeśli chodzi o detale auta. Gdy oglądałem ich modele na targach pod koniec lat 2000, zawsze było to wyjątkowe wrażenie. Rzemiosło, wysokiej klasy materiały i pomysły, które ocierały się o estetykę steampunku. Niemniej, firma zawsze miała pod górkę i gdzieś po drodze zaliczała bankructwo. Dlatego cieszy mnie taka premiera jak Spyker C8 Preliator XXV.

Nazwa jest wyjątkowo długa i nie ułatwia zapamiętania. Ale sam samochód owszem.

Spyker C8 Preliator XXV dziś ma o wiele większe szanse

C8 Preliator XXV debiutuje niemal 25 lat po ostatnim "wzbudzeniu" marki i jest przebudową modelu C8, który miałem okazję kilkukrotnie widzieć w Genewie. Jednak 85% elementów tego modelu zostało zmodyfikowane. To niemalże nowe auto. Bardzo ekskluzywne, z pełną możliwością personalizacji i bardzo drogie.

W dzisiejszych czasach ma o wiele więcej szans na przetrwanie. Tego typu połączenie dzieł sztuki na kołach z pełnoprawnym, jeżdżącym i to szybko autem to murowana lokata kapitału i lep na kolekcjonerów.

Spyker C7 Preliator XXV trzyma się przy tym sprawdzonych i mocno analogowych rozwiązań.

Spyker C8 Preliator XXV

Za plecami kierowcy znajduje się nowoczesny silnik, ale wciąż pochodzący od Auto. Tym razem jest to czterolitrowe V8, które osiąga 800 KM i 1000 Nm. Wszystko to spięto z sześciobiegową przekładnią manualną, która pochodzi z Audi R8 V10 lub Lamborghini Gallardo. Pełen oldschool, ale w dobrym stylu.

Auto, dzięki zastosowaniu nowoczesnych materiałów, jest lekkie. Waży niecałe półtorej tony, a to oznacza, że zabawa będzie przednia. Przy czym firma nie bawi się we włókno węglowe. Ręcznie klepane aluminium, a do tego pochodzące z Lotusa zawieszenie (po przebudowie), wykonane w technologii druku 3D. Również aluminium.

Victor Muller, obecny właściciel Spykera, nie ustaje w złośliwościach. Auto ma prawdziwe "manuale", mówi nawiązując do Ferrari 12Cilindri, które tylko udaje ręczną skrzynię biegów. "Nasi klienci chcą mieć świadomość, że mogą wysadzić swój własny silnik, źle operując biegami". Ciekawa teoria, ale rozumiem.

Tak samo jak rozumiem ideę stojącą za wnętrzem. Klasyczne zegary. Fizyczne przełączniki. Drążek zmiany biegów, który można by wystawiać w muzeum sztuki współczesnej. Dużo skóry, naturalnych materiałów i żadnej źle rozumianej nowoczesności. To auto dla tych, którzy cenią starą szkołę i wykończenia na najwyższym poziomie.

Także cenowym. Pokryte różowym złotem elementy, które widzicie na zdjęciach, to opcja. Za 67 tys. USD. Normalnie jest tam polerowane aluminium. Ale będzie cokolwiek, co byście chcieli.

Auto niedzisiejsze. Tak naprawdę "skończone po 26 latach", ale być może dzięki temu dużo lepsze i w sam raz na dzisiejsze czasy.