Volkswagen i Skoda zgarniają hiszpański paszport. Wszystko dzięki Cuprze
Skoda, Volkswagen i Cupra mówią głośno "hola!". Nowe modele tych marek, uznawane przez koncern za kluczowe, dotrą do nas prosto z Hiszpanii.
Na ostatnią prostą wychodzi projekt "tanich elektryków" grypy Volkswagena. Jest to Skoda Epiq, Volkswagen ID.2 i Cupra Raval. Te trzy samochody wykorzystają nową platformę MEB Entry, a ich ceny mają startować od około 25-30 tysięcy euro. Mówimy więc o samochodach, które teoretycznie "przybliżą" elektromobilność osobom, które nie chcą wydawać większych pieniędzy.
Te trzy samochody, poza konstrukcją, połączy też hiszpańskie pochodzenie. Wszystkie dotrą do klientów bezpośrednio z Półwyspu Iberyjskiego. Tam w dwóch zakładach ruszy niebawem produkcja tych modeli.
Volkswagen i Skoda dotrą z Navarry, Cupra podzieli się linią produkcyjną w Martorell z jedną z wersji modelu ID.2
Oficjalnie poznaliśmy też podział modeli w ofercie tych marek. Czesi dostaną jednego małego elektryka - to Skoda Epiq. Poznaliśmy ją w formie prototypu w ubiegłym roku. Produkcyjny wariant będzie bardzo zbliżony formą do koncepcyjnego auta.
Jego bliźniakiem stanie się Volkswagen ID.2X. Będzie to mały crossover, który w gamie marki wpisze się mniej więcej pomiędzy T-Crossa i T-Roca. Te dwa auta dotrą do nas z Nawarry.
Z kolei w fabryce w Martorell, zbudowanej przez Volkswagena po pełnym przejęciu Seata, powstawać będzie Cupra Raval i Volkswagen ID.2. Tym samym te "klasyczne" hatchbacki spotkają się na jednej linii, zaś crossovery dotrą z innego zakładu.
Jako pierwsza na rynek wyjedzie Cupra Raval i Skoda Epiq - zaplanowano to na marzec 2026 roku. Kilka tygodni później ruszy produkcja Volkswagena ID.2, zaś ID.2X pojawi się w późniejszym czasie.
Cupra Raval, Skoda Epiq, Volkswagen ID.2 i Volkswagen ID.2X - dane techniczne, specyfikacja, informacje
Oficjalna specyfikacja oczywiście pozostaje tajemnicą, aczkolwiek z dokumentów, które pojawiły się w hiszpańskich mediach, możemy wyciągnąć garść interesujących danych. Przede wszystkim dostępne będą tutaj dwie baterie.
Bazowa ma oferować 38 kWh pojemności i będzie wykonana w technologii LFP (litowo-fosforanowo-żelazowa). Ta wersja ma oferować do 350 kilometrów zasięgu na jednym ładowaniu.
Półkę wyżej pojawi się wersja z baterią 56 kWh. W tym przypadku dostaniemy baterię w technologii NMC (niklowo-manganowo-kobaltową). Teoretyczny zasięg zapowiadany przez producenta to 450 kilometrów w jednostkach WLTP.
Dużą zaletą tych samochodów ma być stosunkowo dobra krzywa ładowania. Maksymalna moc sięgnie 125 kW, a czas potrzebny na doładowanie baterii z poziomu 10% do 80% to ponoć 20 minut.
We wszystkich modelach dostaniemy tylko jeden silnik przy przedniej osi. Będzie to największa zmiana względem klasycznej wersji platformy MEB, gdzie silnik elektryczny jest przy tylnych kołach, a wopcji dostaniemy wariant AWD.
Dla Volkswagena są to jedne z najważniejszych modeli
Niemiecki koncern cały czas wierzy, że te auta będą "gamechangerami" w segmencie elektryków i przybliżą wielu osobom elektromobilność. Pomimo stosunkowo niewielkich baterii mają zapewniać sensowny zasięg, także podczas podróży w trasie. Niemniej warto pamiętać, że podobne deklaracje padały przy debiucie Volkswagena ID.3, który jak wiemy wielkiego sukcesu nie osiągnął.
Co więcej, elektromobilność w Europie zwolniła, a sytuacja na rynku, także amerykańskim, może doprowadzić do wielu zmian. Póki co Unia Europejska nie ugina się pod naciskiem producentów walczących o zmniejszenie potencjalnych kar za zbyt wysoką emisję.
Wczoraj jednak kierowana przez Ursulę von der Leyen Komisja Europejska poinformowała, że ewentualne kary będą nakładane z uwzględnieniem inwestycji w elektromobilność. Jeśli więc dany koncern inwestował miliardy w samochody na prąd, a sprzedaż zwolniła, to będzie to jeden z argumentów do zmniejszenia kwoty kary.
Wciąż brzmi to jednak dość kuriozalnie i sprawia, że elektromobilność budzi coraz więcej kontrowersji i polaryzuje społeczeństwo.