Volkswagen sprzedaje miliony samochodów, ale zarabia coraz mniej. Czas na największą restrukturyzację od lat

Volkswagen rozpoczyna głęboką restrukturyzację. Wyniki sprzedaży nie są złe, a mimo to koncern zarabia coraz mniej. Z czego to wynika?

To paradoks: koncern z Wolfsburga nie narzeka na brak klientów. Wręcz przeciwnie, jak podkreśla Oliver Blume, prezes grupy Volkswagen, samochody grupy cieszą się dużym zainteresowaniem. Problem polega jednak an tym, że niemiecka firma zarabia na nich... zbyt mało.

To właśnie niska rentowność stała się głównym powodem rozpoczęcia szeroko zakrojonej restrukturyzacji, która obejmie niemal wszystkie obszary działalności grupy. I nie będzie tutaj "miękkiej gry". Szef koncernu jest gotowy na radykalne decyzje, nawet jeśli będą oznaczały walkę ze związkami zawodowymi.

Volkswagen ma jeden wielki problem, Oliver Blume wskazuje na winowajcę. To nie tylkoChiny

W rozmowie z niemieckim dziennikiem "Bild" Oliver Blume przyznał, że produkty Volkswagena pozostają konkurencyjne i znajdują nabywców. Zresztą widać to na ulicach. Golfy, Octavie czy Cupry sprzedają się doskonale i są bardzo popularne. To zresztą naprawdę dobre samochody, co doceniają klienci.

Problem nie leży więc po stronie popytu, lecz kosztów prowadzenia działalności. Według Blumego koncern musi zdecydowanie poprawić rentowność i ograniczyć wydatki we wszystkich segmentach działalności.

Volkswagen Oliver Blume

Jednym z najważniejszych elementów nowej strategii będzie koncentracja sprzedaży na mniejszej liczbie modeli, o czym pisaliśmy kilka dni temu

Volkswagen chce zwiększyć wolumen sprzedaży przypadający na pojedynczy model, jednocześnie eliminując samochody, które osiągają niewielką sprzedaż, dublują ofertę innych marek lub nie zapewniają odpowiednio wysokiej marży.

Zapomnijcie więc o pięknych czasach, gdy w gamie Volkswagena były także niszowe produkty. Na powrót takich samochodów jak Beetle czy Scirocco nie ma już szans. Ba, nawet dość "popularne" auta, przynajmniej w teorii, znikną z rynku.

Mowa tutaj na przykład o Volkswagenie ID.5. Jego praktyczniejszy bliźniak, ID.4, przejdzie niebawem ogromny lifting i zmieni nazwę na ID. Tiguan. Usportowiony wizualnie wariant znika z rynku, ze względu na zbyt niskie wyniki sprzedaży.

Volkswagen, krótko mówiąc, gruntownie potnie ofertę - Oliver Blume przedstawia fakty

Zapowiedziany plan restrukturyzacji zakłada uproszczenie całej grupy. Volkswagen chce ograniczyć liczbę oferowanych modeli nawet o 50 procent. Spadnie także liczba wersji wyposażenia, konfiguracji i opcji - nawet o 75 procent.

Niemiecki koncern zamierza skoncentrować inwestycje na najbardziej dochodowych segmentach rynku oraz ujednolicić platformy, architektury elektroniczne i oprogramowanie. Celem jest również ograniczenie powielających się struktur technicznych i administracyjnych.

Nie oznacza to jednak, że każda marka należąca do grupy straci połowę swojej gamy modelowej. Skala zmian będzie zależała od sytuacji poszczególnych producentów.

Fabryki mają produkować mniej samochodów. Cały czas mówi się o zamknięciu kilku zakładów

Restrukturyzacja obejmie również produkcję, co nie jest zaskoczeniem. Volkswagen chce dostosować globalne moce produkcyjne do poziomu około 9 milionów samochodów rocznie. Dla porównania, przed pandemią zakłady grupy były przygotowane do wytwarzania około 12 milionów pojazdów rocznie.

Niemcy deklarują, że ograniczyli już możliwości produkcyjne o około 2 miliony egzemplarzy, a kolejne działania mają objąć przede wszystkim Europę i Chiny.

Już pod koniec 2024 roku Volkswagen uzgodnił zmniejszenie zdolności produkcyjnych niemieckich zakładów o 734 tysiące samochodów rocznie. Porozumienie przewiduje również redukcję ponad 35 tysięcy stanowisk pracy do 2030 roku. Koncern zapowiada jednak, że proces ma odbywać się bez przymusowych zwolnień, między innymi dzięki wcześniejszym emeryturom i nieobsadzaniu wakatów. Docelowo działania mają przynieść ponad 15 miliardów euro rocznych oszczędności.

Media, w tym Reuters i "Manager Magazin", informowały, że zarząd analizuje możliwość zamknięcia zakładów w Hanowerze, Zwickau i Emden oraz fabryki Audi w Neckarsulm. Te obiekty zatrudniają łącznie ponad 45 tysięcy osób

Na razie nie jest to jednak oficjalna decyzja. Volkswagen nie wskazał żadnej fabryki przeznaczonej do likwidacji, a Oliver Blume podkreślił, że istnieją bardziej racjonalne rozwiązania niż całkowite zamykanie zakładów. W grę mogą wchodzić między innymi zmniejszenie produkcji, zmiana przeznaczenia fabryk lub wykorzystanie ich przez partnerów zewnętrznych.

Volkswagen Oliver Blume

Tu warto dodać, że Reuters donosi, iż rada nadzorcza nie zaakceptowała pełnego programu restrukturyzacji przygotowanego przez zarząd. Nie oznacza to jednak zatrzymania wszystkich zmian, ponieważ część decyzji dotyczących oferty produktowej nie wymaga zgody tego organu.

Ile osób zwolni Volkswagen?

W przestrzeni medialnej pojawiają się trzy różne wartości dotyczące planowanych redukcji zatrudnienia. Oficjalnie uzgodniony plan Volkswagena zakłada likwidację ponad 35 tysięcy stanowisk w Niemczech do 2030 roku.

Pojawiają się również informacje o około 50 tysiącach miejsc pracy w ramach szerszych działań restrukturyzacyjnych oraz niepotwierdzone doniesienia mówiące nawet o 100-120 tysiącach etatów w skali całej grupy.

Volkswagen nie potwierdził jednak tych najwyższych wartości. Na koniec 2025 roku grupa zatrudniała ponad 667 tysięcy osób. W pierwszym kwartale 2026 roku liczba pracowników spadła do około 657 tysięcy.

Wyniki finansowe nie kłamią. Jest źle

W 2025 roku przychody grupy zmniejszyły się jedynie nieznacznie i wyniosły 321,9 miliarda euro. Znacznie mocniej pogorszył się jednak wynik operacyjny. Spadł z 19,1 do 8,9 miliarda euro - o 53 procent. Marża operacyjna obniżyła się do zaledwie 2,8 procent, mimo że sprzedaż samochodów utrzymała się na poziomie około 9 milionów egzemplarzy.

Pierwszy kwartał 2026 roku nie przyniósł wyraźnej poprawy. Przychody spadły o 2,5 procent, wynik operacyjny zmniejszył się o kolejne 14,3 procent, a sprzedaż samochodów obniżyła się o 6,9 procent. Jednocześnie koncern ograniczył koszty administracyjne o blisko miliard euro.

Oliver Blume mówi wprost, dlaczego Volkswagen znalazł się w tak trudnej sytuacji

Na problemy grupy składa się kilka czynników. Jednym z najważniejszych pozostaje sytuacja w Chinach. Volkswagen zbyt późno zareagował na dynamiczny rozwój lokalnych producentów samochodów elektrycznych i nowych technologii.

W efekcie niemiecki koncern utracił pozycję lidera tamtejszego rynku, co było dla nich fundamentem biznesu na całym świecie. W 2025 roku dostawy grupy w Chinach spadły o 8 procent, a sprzedaż wariantów elektrycznych zmniejszyła się aż o 44 procent. Z kolei w pierwszej połowie 2026 roku spadki jeszcze przyspieszyły.

Drugim problemem pozostają wysokie koszty działalności w Niemczech

Volkswagen utrzymuje rozbudowaną sieć fabryk oraz bardzo złożoną strukturę organizacyjną. Duża liczba modeli, wersji wyposażenia i konfiguracji zwiększa koszty produkcji, logistyki oraz magazynowania części.

Na wyniki finansowe wpływają również ogromne nakłady na transformację technologiczną. Koncern inwestuje miliardy euro w rozwój samochodów elektrycznych, akumulatorów i oprogramowania. Jednocześnie spółka Cariad nadal generuje wysokie straty, mimo że sytuacja stopniowo się poprawia. W pierwszym kwartale 2026 roku jej wynik operacyjny wyniósł 420 milionów euro... na minusie.

Nie bez znaczenia pozostają także amerykańskie cła, które szczególnie mocno uderzają w Audi i Porsche eksportujące dużą część swojej produkcji do Stanów Zjednoczonych. Dodatkowo Porsche, przez lata będące jednym z najważniejszych źródeł zysków całej grupy, zmaga się obecnie z wyraźnym pogorszeniem rentowności, spadkiem sprzedaży w Chinach oraz kosztowną korektą strategii produktowej.

Są jednak marki, które radzą sobie doskonale - na przykład Skoda. Oliver Blume twierdzi, że Volkswagen ma też mocne karty

Sytuacja nie wygląda jednak jednakowo w całym koncernie. Skoda podkreśla, że obecne plany restrukturyzacyjne nie wpływają bezpośrednio na jej działalność. Czeskie fabryki pracują z pełnym wykorzystaniem mocy produkcyjnych, a marka pozostaje jednym z najmocniejszych filarów całej grupy.

Volkswagen Oliver Blume

Również europejski rynek nie potwierdza tezy o braku zainteresowania samochodami Volkswagena. W 2025 roku dostawy grupy w Europie wzrosły o 4,5 procent, liczba zamówień zwiększyła się o około 13 procent, a udział w rynku utrzymał się na poziomie około 25 procent. Oznacza to, że największym wyzwaniem dla Volkswagena pozostaje dziś nie sprzedaż samochodów, lecz przywrócenie rentowności całego koncernu.

Uważam, że Volkswagen wyjdzie z tego kryzysu - nie bez strat, ale z nową strategią

Nie jest to pierwszy raz, kiedy ten koncern widzi w oddali widmo bankructwa. Podobna sytuacja miała miejsce chociażby na początku lat dziewięćdziesiątych. Oczywiście realia były wówczas zupełnie inne, a przy tak silnej konkurencji (zwłaszcza z Chin) stworzenie dobrej strategii jest wyzwaniem.

Straty będą widoczne. Volkswagen na pewno pożegna długą listę opcji, samochody będą prostsze, gama skromna, a produkcja może trafić do tańszych europejskich krajów. Kluczowe jest teraz znalezienie kompromisu w nowym porządku motoryzacyjnego świata, gdzie Chiny zaczęły rozdawać karty.