Zrób swoje własne Ferrari Luce, konfigurator już jest na stronie. Kolory niewiele zmieniają

Jak zwykle w przypadku tej marki, kilka chwil po premierze zadebiutował oficjalny konfigurator. Złóżmy więc "ładniejsze" Ferrari Luce i podyskutujemy o tym modelu.

Włosi podczas premiery tego modelu postawili na specyficzną kolorystykę egzemplarzy. Ani jeden z prezentowanych samochodów nie był wykończony lakierem Rosso Corsa. Postawiono za to na odcień Rosso Dino i Rosso Fiamante, ewidentnie próbując pokazać, że Ferrari Luce jest samochodem z zupełnie innej bajki.

Jak łatwo się domyślić możliwości konfiguracyjne są tutaj bardzo duże. Czy pozwalają na wykrzesanie z tego designu "czegoś więcej"? To już bardzo umowna kwestia.

Ferrari Luce wygląda przedziwnie z każdej perspektywy

Oczywiście konfigurator pozwala na "spojrzenie" na ten samochód pod każdym możliwym kątem. I im dłużej kręcę myszką, tym trudnej znaleźć mi choć jedną perspektywę, która robi tutaj dobre wrażenie. Najlepiej wypada moim zdaniem profil - zwłaszcza, gdy "zamaskujemy" charakterystyczny pas przedni

Kolory oczywiście też dorzucają swoje trzy grosze. Im ciemniejsze barwy, tym mnie rzuca się w oczy ta wielka czarna osłona świateł z tyłu. To samo tyczy się pasa przedniego - w czerni giną tutaj plastikowe wstawki, które budzą wiele kontrowersji.

Ferrari Luce 2027

Warto też zwrócić uwagę na nawiązania do innych obecnych Ferrari. Luce, podobnie jak chociażby 12Cilindri, ma charakterystyczny "mostek" na dachu, który może być wykonany z włókna węglowego. Jest tu więc sporo opcji konfiguracji wyglądu nadwozia.

Niezmiennie uważam, że najlepszym elementem tego samochodu jest wnętrze

Moim zdaniem to jedyne miejsce, w którym zespół Jonathana Ive'a "dowiózł" temat. Owszem, to kontrowersyjny kokpit, ale nawiązania do stylu retro są ciekawe, a całość ma przyjemną formę. Najlepsze jest jednak to, że mamy tutaj szeroki zakres indywidualizacji wyglądu.

Ferrari Luce 2027

Wybór kolorów tapicerek jest bardzo duży. I o ile skóry mnie nie dziwią, o tyle tym, co cieszy, jest powrót Alcantary. Możecie wybrać ją w niemal dowolnym odcieniu, a na tych "retro" fotelach wygląda świetnie.

Szkoda tylko, że ten nawiązujący do przeszłości design wnętrza nie koresponduje z nadwoziem. Można jednak śmiało założyć, że Ferrari, nawet pomimo tak kontrowersyjnego wyglądu tego samochodu, nie będzie miało problemów ze sprzedażą. Włoska marka życzy sobie za ten model od 550 000 euro, wyjściowo.

A konfigurator znajdziecie klikając tutaj: link.